Rosyjski system bankowy odczuwa odpływ środków większy niż w panice sprzed czterech lat, po rozpoczęciu agresji na Ukrainę, jak informuje amerykański dziennik, na który powołuje się "Rzeczpospolita". Duże firmy obawiają się m.in. konfiskat ze strony państwa i niestabilności gospodarczej, co skłania je do przenoszenia pieniędzy poza kraj.
Według rozmówców "The Washington Post" kanałem wyprowadzania pieniędzy stały się rachunki maklerskie w Kazachstanie, Kirgistanie i Armenii. Bank Rosji podał, że odpływ gotówki przekroczył 9,4 mld dolarów w drugim kwartale, a od początku roku do połowy sierpnia gotówka w obiegu wzrosła o 2,4 bln rubli (28,8 mld dol.). Sbierbank prognozuje do końca roku 3,8 bln rubli (45,6 mld dol.).
- Jeśli rząd rosyjski potrzebuje pieniędzy, (Władimir) Putin po prostu zagrabi aktywa. Nie przejmuje się tym. Myślę, że właśnie w tym kierunku tam zmierzają - powiedział "The Washington Post" wspólnik biznesowy jednego z miliarderów. - To nie jest miejsce, w którym chce się robić interesy - dodał.
WIDEODrugi próg boli. Kiedy przestanie? Dopiero po wyborach
Były wysoko postawiony urzędnik finansowy mówił gazecie o narastającym poczuciu spadku stabilności politycznej. Niepewność wzmacniają ukraińskie ataki na cele w Rosji, które początkowo dotyczyły głównie infrastruktury energetycznej, a w ostatnim miesiącu objęły też firmy ważne dla rynku cywilnego.
Rosyjski amazon celem Ukraińców
Wśród wskazywanych przykładów jest platforma e-handlu Wildberries. W ciągu ostatniego miesiąca zaatakowano co najmniej 22 magazyny, z czego 19 zostało znacząco lub całkowicie zniszczonych, w tym największy w Kaledino pod Moskwą. Łączne straty firmy i sprzedawców mogą sięgnąć ok. 800 mld rubli (35 mld zł).
Ukraińskie Siły Zbrojne uderzyły również m.in. w centrum kosmiczne w Samarze, terminale zbożowe w Noworosyjsku oraz statki na Morzu Czarnym i Azowskim. To zmusiło przewoźnika kontenerowego Fesco do rezygnacji z tras przez Morze Czarne i wstrzymania eksportu zboża.