Słabnący wzrost, rosnący deficyt budżetowy, widmo stagflacji, spadające zyski z eksportu energii - tak "Times" maluje obraz rosyjskiej gospodarki.
Rosyjscy finansiści zaczynają się niepokoić i Kreml także powinien - ocenił dziennik w komentarzu redakcyjnym.
WIDEONa emeryturę zmienili dom. Na tym zaoszczędzili tysiące
Zdaniem gazety odwołanie ze stanowiska Andrieja Kliepacza, głównego ekonomisty rosyjskiego państwowego Wnieszekonombanku, który stwierdził, że Rosja nie będzie w stanie wygrać gospodarczo wojnę na wyniszczenie, a jej gospodarka pozostaje w tyle za Zachodem, to dowód na coraz silniej rysujące się podziały w rosyjskich kręgach władzy.
"Na Kremlu technokraci odpowiedzialni za gospodarkę ścierają się z establishmentem wojskowym" - napisał "Times", dodając, że Putin coraz częściej będzie zmuszony do wybierania między kolejnymi wydatkami na armię a ratowaniem gospodarki.
"Wszystkim, oprócz najbardziej zaślepionych zwolenników Putina, marzenie o tym, że wojna może się jeszcze zakończyć wielkim triumfem Rosji, wydaje się dziś całkowicie oderwane od rzeczywistości" - oceniła gazeta.
Ekonomista bił na alarm: przegrywamy nawet z Ukrainą
Powodem odwołania Kliepacza miały być publiczne wypowiedzi ekonomisty o zacofaniu gospodarczym Rosji i jej niezdolności do wygrania wojny.
Jesteśmy w tyle. Tracimy globalną konkurencję technologiczną i gospodarczą. Co więcej, przegrywamy nie tylko z Chinami i Stanami Zjednoczonymi, ale pod pewnymi względami z Ukrainą. Żyjemy w złudzeniu, że wszystko tam się zawali. Nie zawaliło się i nie zawali. Nasze koszty rosną - cytuje Klepacza "The Moscow Times".
"Walczymy, wydajemy dużo pieniędzy na zbrojeniówkę, ściskamy gospodarkę, zwłaszcza cywilną drogim pieniądzem. Nie ma innych historycznych przykładów takiej polityki w czasie wojny" - alarmował.
Źródło: PAP, "The Moskow Times".