Ministra broni reformy PiP. "Pracowałam na śmieciówkach"
- Pracowałam na śmieciówka, np. jako kelnerka, doskonale wiem, co to znaczy być wypychanym na umowę śmieciową i nie mieć stabilizacji. Ta ustawa jest o bezpieczeństwie milionów polskich pracowników - tak reformy Państwowej Inspekcji Pracy na antenie Polsat News broniła ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Sejm w środę nie zgodził się na odrzucenie projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy w pierwszym czytaniu. Wnioskowali o to posłowie PiS. Zmieniony projekt trafił do Sejmu po tym, jak pierwszej wersji proponowanych zmian nie zaakceptował premier Donald Tusk.
Ministra: pracowałam na śmieciówkach
Nadanie inspekcji uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z KPO, a Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca br.
KE naciska ws. reformy PIP. Pełczyńska-Nałęcz: Bezprecedensowa sytuacja
O losy reformy PiP pytana była na antenie Polsat News ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
- Pracowałam na śmieciówka, np. jako kelnerka, doskonale wiem, co to znaczy być wypychanym na umowę śmieciową i nie mieć stabilizacji. Ta ustawa jest o bezpieczeństwie milionów polskich pracowników - przekonywała ministra.
I odniosła się także do krytyki ze strony PiS.
- Przemysław Czarnek ws. PIP pokazał, że maski opadły, a PiS-owi jest wszystko jedno w sprawie śmieciówek czy bezpieczeństwa kobiet wypychanych na B2B - przekonywała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Reforma PiP. Oto najważnieszje założenia
Pierwsza wersja projektu przygotowana w MRPiPS nie została zaakceptowana przez premiera Tuska, który stwierdził w połowie stycznia, że przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Nowa wersja projektu ukazała się pod koniec stycznia na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Podtrzymano w niej nadanie PIP kompetencji do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, doprecyzowany został jednak proces odwoławczy od decyzji inspektora.
Odwołanie to będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja.