Przybyli z Zimbabwe i Wenezueli. Teraz muszą wyjechać z Polski. Siatka rozbita

Straż graniczna i policja rozbiły grupę przestępczą fałszującą zaświadczenia o studiach. Ponad stu cudzoziemców zostało nielegalnie zatrudnionych i musi opuścić Polskę. Zatrzymano sześć osób - podaje rmf24.

Rozbita grupa przestępczaRozbito grupę przestępczą pośredniczącą w nielegalnym zatrudnianiu obcokrajowców
Źródło zdjęć: © X | Marcin Kierwiński
Piotr Bera
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Funkcjonariusze z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej wraz z policją rozbili zorganizowaną grupę przestępczą pośredniczącą w nielegalnym zatrudnianiu cudzoziemców.

Do odkrycia możliwych nieprawidłowości doszło na przełomie 2025 i 2026 r. w jednej z firm w Iławie. Grupa sześciu osób tworzyła fałszywe zaświadczenia o podjęciu studiów w Warszawie i Gdańsku, umożliwiając legalizację pobytu cudzoziemców.

Siatka rozbita
Siatka rozbita © X | Marcin Kierwiński

Śledztwo obejmowało kontrolę ponad dwustu osób pracujących w piętnastu zakładach na Warmii i Mazurach. Łącznie 105 pracowników zatrudniono bez wymaganego zezwolenia. Fałszywe dokumenty pozwalały pracodawcom ominąć przepisy dotyczące zatrudnienia cudzoziemców, co przyczyniło się do licznych naruszeń prawa.

Próbował zwrócić butelki w Kauflandzie. To zastał na miejscu

Nielegalnie zatrudnieni

Nielegalnie przebywający na terytorium Polski cudzoziemcy pochodzą m.in. z Wenezueli, Kolumbii, Gwatemali, Kuby czy Zimbabwe.

Podejrzanym grozi kara do ośmiu lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i podrabianie dokumentów. Pracodawcom zatrudniającym nielegalnie cudzoziemców grozi grzywna do 50 tys. zł. Codziennie odkrywane są nowe przypadki nadużyć, a kolejne zatrzymania nie są wykluczone.

Źródło: RMF24

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl