Trwa ładowanie...
Przejdź na
Będą niższe kary za brak OC? Prezes Uniqa komentuje i wyjaśnia, dlaczego ubezpieczenia tanieją
Karolina Wysota
|

Będą niższe kary za brak OC? Prezes Uniqa komentuje i wyjaśnia, dlaczego ubezpieczenia tanieją

(East News, Artur Zawadzki/REPORTER)

Mimo że rentowność ubezpieczeń komunikacyjnych wisi na włosku, to kierowcy w dalszym ciągu nie płacą wyższych składek. Gdyby nie punkty karne oraz wysokie ceny paliw, to branża miałaby problem - twierdzi Marcin Nedwidek, prezes Uniqa. Komfortowa sytuacja nie będzie jednak trwać w nieskończoność. A to tylko kropla w morzu piętrzących się problemów sektora ubezpieczeń.

Karolina Wysota, dziennikarka money.pl: Kara za brak OC komunikacyjnego w przypadku samochodu osobowego wynosi nieco ponad 6 tys. zł. W przyszłym roku powinna przekroczyć ponad 7 tys. zł. Rzecznik Finansowy chce złagodzenia kar. Zaproponował ministrowi finansów zmiany w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych. To zaskakujący ruch biorąc pod uwagę, że w ostatnim czasie państwo wzięło się na piratów drogowych i robi wiele, aby poprawić bezpieczeństwo na drogach. Czyż nie?

Marcin Nedwidek, prezes firmy Uniqa: To, co robimy jako państwo pod kątem zaostrzania kar za prędkość na drogach czy jazdę pod wpływem alkoholu, to właściwy kierunek zmian. Zaniedbaliśmy ten obszar przez 30 lat transformacji. Nie wiem, czemu ma służyć obniżenie kar za brak OC komunikacyjnego. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: czy chciałbym być na miejscu kierowcy bez polisy, który spowoduje wypadek? Albo inaczej: czy chciałabym być na miejscu poszkodowanego przez takiego kierowcę? Problemem nie jest połamany zderzak, za który trzeba będzie zapłacić z własnej kieszeni, lecz szkoda osobowa. Bywa, że odszkodowania w przypadku ciężkich obrażeń idą w miliony złotych. Suma gwarancyjna, czyli maksymalna wysokość odszkodowania przewidziana w ustawie, wynosi ponad pięć milionów euro. Czy sprawca wypadku bez polisy będzie w stanie pokryć koszty samodzielnie? Wszystkim nam powinno zależeć, by nikt nie jeździł bez ubezpieczenia, a kary pieniężne są najbardziej dotkliwe i skuteczne.

W razie gdy wypadek spowoduje kierowca bez polisy OC, to odszkodowanie poszkodowanemu wypłaci Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, a następnie pociągnie do odpowiedzialności sprawcę i będzie dochodził od niego kwoty wypłaconego odszkodowania.

Jeśli UFG wypłaci odszkodowanie, to jego koszt pokryją solidarnie wszyscy ubezpieczeni kierowcy w składkach. 

Ceny OC komunikacyjnego spadają, to dlaczego kary mają rosnąć? Wojna na rynku OC komunikacyjnym trwa w najlepsze. Często słyszę argument, że na ten obowiązkowy produkt najłatwiej złapać nowego klienta, by móc spróbować sprzedać mu dodatkowy produkt. Czy faktycznie tak łatwo sprzedać kierowcy dodatkowo polisę?

Nie jest to główny powód wojny cenowej, a ten mechanizm może się sprawdzać w przypadku sprzedaży pakietu komunikacyjnego: OC i AC. Sytuacja cenowa na rynku OC wygląda, jak wygląda, z przyczyn zupełnie innych. Jest to efekt świadomej decyzji biznesowej zarządów firm, które chcą zwiększyć udział w rynku. Mniejsze firmy albo się dostosują do tych reguł, albo wypadną z rynku. Pod koniec ubiegłego roku podnieśliśmy ceny obowiązkowych polis i w pierwszym kwartale tego roku sprzedaż spadła nam o 13 proc. Poprawiliśmy ten wynik, ale strat w tym segmencie w pełni nie odrobiliśmy. Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest normalna sytuacja, gdy wszystko wokół drożeje, a polisy tanieją.

Branża ubezpieczeniowa powinna przygotować się na nadchodzący kryzys jak najlepiej, bo jej rolą jest stabilizowanie rozchwianej gospodarki. Powinniśmy być rentowni, stabilni i przewidywalni. Tym bardziej cieszy mnie, że po trzech kwartałach tego roku nasz wskaźnik mieszany COR, który pokazuje rentowność portfela ubezpieczeń majątkowych, jest najlepszy w wśród top 10 ubezpieczycieli. Wynosi 87 proc. (im niżej 100, tym lepiej — przyp. red.). Dziś niskie ceny jeszcze się utrzymują, bo wyższe ceny paliw i zwiększone punkty karne oraz podniesiona wysokość mandatów pozytywnie wpływają na mniejszą liczbę wypadków w Polsce, a tym samym na niższą liczbę szkód komunikacyjnych, ale inflacja jest bardzo odczuwalna w kosztach napraw.

W listopadzie weszły w życie nowe rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, dotyczące likwidacji szkód komunikacyjnych w zakresie naprawy pojazdów. Mówi się, że wzrosną odszkodowania i składki ubezpieczeniowe. Jakie wnioski wyciągnęliście po miesiącu funkcjonowania w nowych warunkach?

Rekomendacje obowiązują zbyt krótko, by móc pokazać na twardych danych, jak przekładają się na biznes. Szacujemy, że w wyniku tych zmian średnia wartość szkody wzrośnie o kilka procent (obecnie wynosi ok. 8,5 tys. zł — przyp. red.), nie licząc rosnących cen samochodów. Różnice solidarnie zapłacą wszyscy kierowcy. Według nas niektóre z tych zmian nie były konieczne, bo np. odszkodowania wypłacane w gotówce na podstawie kosztorysu były wystarczające dla pokrycia kosztów napraw. Świadczyła o tym bardzo wysoka akceptowalność tej formy rozliczenia. Po wejściu w życie rekomendacji wartość tego odszkodowania będzie wyższa. Nie oznacza to jednak, że poszkodowany wyda o tyle więcej na naprawę pojazdu. Natomiast my jako ubezpieczyciele jesteśmy zobligowani do tego, aby w imieniu całej ubezpieczonej wspólnoty zarządzać ryzykiem w optymalny sposób dla wszystkich ubezpieczonych. Mamy wrażenie, że nasz głos w trakcie prac nad tą rekomendacją został pominięty. 

Jakiś czas temu KNF wprowadziła rekomendacje dotyczące polis na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowych, praktycznie zabijając ten rynek. Skutek jest taki, że ubezpieczyciele, którzy dawniej inwestowali pieniądze klientów zgromadzone w ramach tych polis w papiery wartościowe, głównie obligacje skarbowe, teraz je wyprzedają, bo nowe produkty się nie sprzedają, a stare wygasają samoistnie lub ludzie likwidują je przed terminem. Jak pan to widzi?

Przed kilkoma laty, jeszcze przed wejściem w życie wspominanych rekomendacji, zaprzestaliśmy sprzedaży ubezpieczeń z UFK, ale wciąż mamy spory portfel aktywnych polis, którym zarządzamy. Nie widzimy, aby klienci teraz bardziej, niż kiedy indziej, rezygnowali z tych polis i wypłacili zgromadzone w nich oszczędności, co nie oznacza, że w przypadku innych ubezpieczycieli jest tak samo. Po części może to być spowodowane tym, że kancelarie odszkodowawcze, które swego czasu przekonywały klientów na likwidację tych polis przed terminem, przerzuciły się na inną grupę klientów, np. kredytobiorców frankowych. Ale tak, ta rekomendacja KNF jest rygorystyczna i właściwie zabiła rynek "uefek" w Polsce, doprowadzając do kilkudziesięcioprocentowych spadków wyników sprzedaży w tym segmencie produktowym.

Czy można było te rekomendacje przeprowadzić w taki sposób, aby nie zabić tego rynku w Polsce?

Zapewne można było. Ubezpieczenia z UFK cały czas rozwijają się m.in. na rynku czeskim i słowackim. Szczególnie gdy generują dodatkową wartość dla klientów, łącząc element inwestycyjny z ochronnym.

Wskutek załamania się sprzedaży kredytów spadła też sprzedaż dodawanych do nich polis. Jak wskrzesić bankowy kanał dystrybucji?

Spadła sprzedaż polis dołączanych do kredytów, ale cały czas dobrze idą polisy sprzedawane niezależnie. Zapaść na rynku kredytowym nie uderzyła w nas aż tak mocno, jak w innych ubezpieczycieli, bo kilka lat temu podjęliśmy trudną decyzję i zrezygnowaliśmy ze składki jednorazowej. Zamiast tego wprowadziliśmy składką regularną, dzięki czemu cały czas mamy wpływy z polis sprzedanych w przeszłości. Spadek sprzedaży kredytów w jakimś stopniu przekłada się na nasz biznes. W tej chwili obserwujemy spowolnienie sprzedaży, które w przyszłym roku pewnie będzie jeszcze bardziej dotkliwe.

Na jakich polisach ubezpieczyciele zarabiają najwięcej?

Staramy się, aby każdy produkt był rentowny. Jak już wspominałem, pod presją cenową są ubezpieczenia komunikacyjne. Gdyby nie punkty karne oraz wysokie ceny paliw, które w jakimś stopniu ograniczają liczbę szkód komunikacyjnych, to pewnie już dawno, jako branża, bylibyśmy poniżej progu rentowności. W przypadku ubezpieczeń mieszkaniowych i korporacyjnych składki idą w górę, by móc pokryć rosnące koszty napraw. Z kolei z ubezpieczeń na życie w ciągu dwóch ubiegłych lat ubezpieczyciele wypłacili istotnie wyższe odszkodowania w wyniku wyższej śmiertelności spowodowanej covidem.

W pandemii Polacy chętniej ubezpieczali życie. Czy nadal tak jest?

Pandemia uświadomiła wielu osobom, że warto mieć ubezpieczenie na życie. Nie sprawiła jednak, że nagle wszyscy zaczęli się masowo ubezpieczać. Nadal sprzedają się głównie ubezpieczenia tańsze z mniejszym zakresem ochrony. 

Na Zachodzie indywidualne ubezpieczenia na życie są o wiele popularniejsze, bo oferta jest nieporównywalnie lepsza. Kiedy tak będzie w Polsce? Jak na razie sprzedają się u nas głównie ubezpieczenia grupowe.

To trudny rynek, ale w długim terminie ma szansę rozwoju. My pracujemy nad tym, aby istotnie zwiększyć swój udział w nim. W grupowych ubezpieczeniach na życie jesteśmy liderem wzrostów — rośniemy rok do roku w tempie ponad 10-procentowym.

Wrócił pomysł regulowania kancelarii odszkodowawczych za sprawą problemów płynnościowych firmy EuCO, której klienci czekają na pieniądze z odszkodowań, a tak być nie powinno. Ubezpieczyciele zabiegają od lat, by uregulować działalność firm zajmujących się dochodzeniem roszczeń ubezpieczeniowych. Pytanie: jak zrobić to najlepiej z korzyścią dla klienta?

Według nas całość odszkodowania powinna trafiać do poszkodowanego. Od dawna apelujemy o wytyczne dotyczące likwidacji szkód osobowych. Klarowny wykaz, ile pieniędzy i za co się należy, nie tylko pozwoli uniknąć kosztownych spraw sądowych, ale również wyeliminuje wszystkie inne niepotrzebne koszty, w tym wysoką prowizją dla kancelarii odszkodowawczej.

Czy chodzi o wykaz konkretnych szkód osobowych z widełkami określającymi zakres odszkodowania?

Jak najbardziej to jest ten kierunek. Jeśli tylko ktoś da nam jasne wytyczne, będziemy je respektować. W takich czasach jak te, gdy może pojawić się presja na rezygnację z ubezpieczeń, szczególnie ważna jest klarowna komunikacja, czyli od czego można się ubezpieczyć i na jaką kwotę. Dzięki temu system ubezpieczeń prywatnych będzie nie tylko tańszy w utrzymaniu, ale i będzie działał sprawniej. 

Rozmawiała Karolina Wysota, dziennikarka money.pl

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(27)
sodek
4 tyg. temu
Bez ważnego OC nie ma co pojawiać się na drodze. Też sądzę,że kary za jego brak powinny być wysokie. Mam to załatwione w Uniqa, szybko poszło, i wszystko załatwione online, wypadają lepiej niż inne firmy.
waldek
2 miesiące temu
ubezpieczyciele to hieny ..nigdy nie ubezpieczajcie swoich samochodow w duzych miastach.Kazdy napewno ma rodziny przyjaciol w malych miejscowosciach .tak ubezpieczenie samochodu moze byc tansze nawet 3-krotnie .Przyklad ..przywiozlem ze soba 4 lata temu Mazde anglika..w \3 miescie wolali 2tys zl zaplacilem u kuzyna pod kielcami 780zl..mozna ,mozna
Tsarinni oszu...
2 miesiące temu
Przecież to widać jak na dłoni Lobby ubezpieczeniowe kupiło sobie polityków PiS i PO. W jednej chwili zdrożały polisy, ubezpieczyciele widzą nasze punkty wykroczenia, mogą nas śledzić w aplikacjach. Nawet takie firmy jak Yanosik sprzedał się.
Pjoter
2 miesiące temu
W porównaniu do cen wszystkiego i podwyżek ,to ubezpieczenia są śmiesznie tanie, 5-6 lat temu było drożej, wczoraj za auto 1.6 samo OC niecałe 4 stówy, miesiąc temu za bmw E36 z motorem 2.0 (a nie muszę pisać że te auta mają przesrane u ubezpieczycieli) 447 pln z assistance... przecież to koszt tygodniowych zakupów biedrze dla 3 osobowej rodziny...
Arq
2 miesiące temu
Oczywiście, że pozostanie na kolejny rok u tego samego ubezpieczyciela, skutkuje z reguły droższą ofertą - tak to działa, liczą na lenistwo i/lub bezmyślność. Jednak przez ostatnie 3 lata bez problemu można znaleźć tańszą polisę niż poprzednia.
...
Następna strona