W Japonii już tego nie kryją. Problem narasta. Będzie interwencja rządu?
Jen słabnie w stosunku do dolara, co jest jedną z konsekwencji eskalującej wojny na Bliskim Wschodzie oraz kryzysu naftowego. Bank Japonii dał do zrozumienia, że słabsza waluta i drożejąca ropa mogą przyspieszyć decyzję o podwyżce stóp, jak poinformowała agencja Reutera.
Władze Japonii sygnalizują gotowość do interwencji walutowej, a japoński bank centralny podkreśla, że ruchy kursowe mają coraz większy wpływ na inflację i perspektywy gospodarki, jak pisze Reuters.
Najmocniejszy sygnał wysłał w poniedziałek Atsushi Mimura, najwyższy rangą japoński urzędnik odpowiedzialny za politykę walutową.
- Słyszymy, że na rynku walutowym, obok rynku kontraktów na ropę, nasilają się ruchy spekulacyjne. Jeśli ta sytuacja się utrzyma, może nadejść czas na zdecydowane działania - powiedział dziennikarzom.
Reuters zwraca uwagę, że Mimura po raz pierwszy użył określenia "zdecydowane działania", które inwestorzy zwykle odczytują jako zapowiedź możliwej interwencji w obronie jena.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
W marcu rynki wyraźnie zareagowały na wojnę USA i Izraela z Iranem, która praktycznie zablokowała cieśninę Ormuz. To kluczowy szlak dla ok. 20 proc. światowych przepływów ropy i gazu. W efekcie wzrosły ceny surowca i popyt na dolara uznawanego za bezpieczną przystań.
W efekcie jen znalazł się pod najmocniejszą presją. Kurs przebił poziom 160 jenów za dolara, schodząc do najsłabszego poziomu od lipca 2024 r. Właśnie wtedy Japonia ostatnio interweniowała, by wesprzeć własną walutę.
Słaby jen i ropa zwiększają presję inflacyjną
Dla władz Japonii słabnący jen to problem polityczny i gospodarczy, bo wyższy kurs dolara podnosi koszty importu i dokłada presji cenowej w kraju.
Szef Banku Japonii Kazuo Ueda powiedział w parlamencie, że bank centralny będzie uważnie śledził ruchy jena.
- Zmiany na rynku walutowym są oczywiście jednym z czynników, które w ogromnym stopniu wpływają na rozwój gospodarki i cen - stwierdził.
Ueda dodał też, że bank będzie prowadził politykę odpowiednio do tego, jak kurs walutowy wpływa na szanse realizacji prognoz wzrostu i inflacji oraz na skalę ryzyk. Ten sygnał wzmocnił scenariusz podwyżki stóp już w przyszłym miesiącu.
W marcu Bank Japonii zostawił stopy bez zmian. Z opublikowanego w poniedziałek podsumowania posiedzenia wynika jednak, że decydenci dyskutowali o kolejnych ruchach, a część z nich wskazywała na możliwość dalszych podwyżek, także szybszych od wcześniej zakładanych.
Ryzyko stagflacji w Japonii rośnie
Według jednego z członków banku centralnego rozszerzająca się presja kosztowa związana z ropą może wepchnąć Japonię w stagflację. Taki scenariusz oznacza jednoczesne spowolnienie gospodarki i wzrost cen. W takim otoczeniu dalszy spadek jena mógłby wymusić zacieśnienie polityki pieniężnej.
Obawy o stagflację uderzyły w poniedziałek w indeks Nikkei. Jednocześnie rentowność 10-letnich japońskich obligacji skarbowych wzrosła do najwyższego poziomu od 27 lat.
Ueda zaznaczył też, że Bank Japonii musi podnosić krótkoterminową stopę procentową w odpowiednim tempie, by nie dopuścić do nadmiernego wzrostu rentowności obligacji. To kolejny sygnał, że bank nie odchodzi od ścieżki stopniowych podwyżek.
Podwyżka stóp na horyzoncie
W ubiegłym tygodniu bank centralny Japonii opublikował kilka wskaźników wspierających argumenty za dalszym zacieśnianiem polityki. Wśród nich znalazł się nowy miernik inflacji oraz skorygowana luka produktowa, pokazująca, że gospodarka działała powyżej potencjału przez 15. kwartał z rzędu.
Benjamin Shatil, ekonomista JPMorgan Securities, ocenił, że zarówno marcowe podsumowanie posiedzenia, jak i ostatnie dane o inflacji, luce produktowej oraz stopie neutralnej sugerują przygotowanie gruntu pod kolejną podwyżkę.
- Choć globalne otoczenie ryzyka pozostaje kruche i może wpłynąć na termin następnego ruchu Banku Japonii, nadal zakładamy podwyżkę na kwietniowym posiedzeniu - powiedział.
Źródło: Reuters