Teleskopy polskiej agencji w misji Artemis II. "Ważny sprawdzian"
Sieć teleskopów Polskiej Agencji Kosmicznej śledzi na bieżąco lot astronautów misji Artemis II i dostarcza danych dla NASA. Wraz z firmami z USA i Europy tworzy sieć globalnego wsparcia obserwacyjnego. Dla sieci to ważny sprawdzian i duże doświadczenie - powiedział PAP Mariusz Słonina z POLSA.
Załogowa misja NASA na orbitę Księżyca, Artemis II, wystartowała w nocy z 1 na 2 kwietnia z Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego na Florydzie. Od tego czasu astronauci badali nieoświetloną półkulę Srebrnego Globu, obserwowali niewidoczne z Ziemi zjawiska i wykonywali szczegółowe fotografie Księżyca. Oddalili się też na największą w historii odległość od Ziemi, sięgającą ponad 406 tys. km.
W międzynarodowej sieci obserwacyjnej misji Artemis II aktywnie uczestniczy także POLSA wraz z Centrum Operacji Satelitarnych ARGUS. - Polska Agencja Kosmiczna dysponuje siecią obserwatoriów POLON rozlokowanych na całym świecie. One dostarczają na bieżąco cennych danych obserwacyjnych operatorom misji - powiedział PAP Mariusz Słonina, szef Centrum Operacyjnego SSA POLSA.
"Przemysł ma się bardzo dobrze". Oto jak Polska umacnia swoją pozycję
Teleskopy Sieci Optycznej POLON (POLSA Optical Network) znajdują się w Europie, Australii, Afryce, Ameryce Południowej i Północnej. To zarówno obiekty własne POLSA, jak i współpracujące z siecią POLON. Z przekazywanych przez nie danych dotyczących lotu kapsuły Orion korzysta NASA.
Sieć dostarcza precyzyjnych danych obserwacyjnych, czyli danych o położeniu kapsuły Orion, na bieżąco. Dzięki temu operatorzy misji Artemis II mogą weryfikować położenie kapsuły Orion oraz ewentualnie na wypadek awarii uzyskują potwierdzenie obserwacyjne tego, co się dzieje. Razem z nami dane dostarcza kilka firm z rynku amerykańskiego i europejskiego. Jest to więc globalne wsparcie obserwacyjne misji. Pokrycie orbity aż do okolic Księżyca, jeśli chodzi o teleskopy optyczne, jest bardzo gęste - wyjaśnił rozmówca PAP.
Dane przydają się szczególnie w kluczowych momentach i fazach misji, takich jak rozdzielenie modułu Orion od stopnia rakiety ICPS. Dla przypomnienia - ICPS, czyli Interim Cryogenic Propulsion Stage, to górny stopień rakiety SLS, który odpowiadał za wprowadzenie kapsuły Orion na wyższą orbitę okołoziemską.
- To (oddzielenie kapsuły - PAP) i manewry związane z pracą modułu obserwowaliśmy dosyć intensywnie. Kolejnym krytycznym punktem lotu jest wejście na trajektorię księżycową. Następnie najważniejsze fazy lotu, które można obserwować optycznie, to powrót kapsuły z powrotem na Ziemię aż po najniższe pasmo orbity okołoziemskiej, czyli około 200-300 kilometrów. Pracujemy, żeby dostarczać obserwacje aż do samego końca misji - wskazał.
"Pomiary muszą być bardzo precyzyjne"
Jak zaznaczył Mariusz Słonina, POLSA standardowo prowadzi obserwacje satelitów. - Tym razem wykorzystaliśmy nasze możliwości w przestrzeni pozasatelitarnej, okołoksiężycowej. Jest to bardzo dobre doświadczenie operacyjne Polskiej Agencji Kosmicznej, myślę że do wykorzystania w kolejnych misjach tego typu - podkreślił.
- W fazach krytycznych obserwacje optyczne dostarczane są na bieżąco. To ma ogromne znaczenie, bo w przestrzeni kosmicznej sprawy dzieją się niezwykle szybko - podobnie jak w przypadku naszych rutynowych obserwacji dotyczących ponownych wejść w atmosferę śmieci kosmicznych czy satelitów. Tylko tym razem na pokładzie są ludzie, więc odpowiedzialność i ciężar materii są większe. Pomiary muszą być naprawdę precyzyjne, żeby potwierdzić, że orbita, po której porusza się Orion, jest prawidłowa - dlatego, że od niej zależy życie ludzi na pokładzie. Dla naszej sieci to ważny sprawdzian i duże doświadczenie operacyjne. Nikt w Polsce nie robił tego typu ćwiczenia wcześniej, nie było takiej okazji, możliwości - powiedział Mariusz Słonina.
Powrót załogi misji Artemis II na Ziemię zakończy się lądowaniem na Pacyfiku, który zaplanowano na noc z piątku na sobotę.