Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Przemysław Ciszak
Przemysław Ciszak
|
aktualizacja

Polacy uciekają z PPK. "Nie ma co ukrywać, czas wdrażania jest trudny"

500
Podziel się:

Pracownicze Plany Kapitałowe nie cieszą się takim interesowaniem, jak zakładał rząd. Polacy są nieufni. Po trzech etapach wdrażania, w programie pozostało ok. 30 proc. pracowników. - Trzeba czasu - mówi money.pl Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR.

Polacy uciekają z PPK. "Nie ma co ukrywać, czas wdrażania jest trudny"
praca (Pexels)

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) są dobrowolną formą oszczędzania w ramach tzw. III filaru systemu emerytalnego. Z automatu zapisani są do niego wszyscy uprawnieni pracownicy. Zabieg ten miał zapewnić dużą frekwencję w programie.

W założeniach do ustawy zakładano, że do PPK przystąpi 75 proc. zatrudnionych. Z czasem jednak nawet rząd tonował przekaz i obniżał te prognozy. Po 18 miesiącach i trzech etapach wdrażania w programie nie został nawet co trzeci zapisany.

"Polacy nie uwierzyli Morawieckiemu" - pisze w sobotę portal OKO.press, komentując poziom uczestnictwa w firmowanym przez rząd programie.

- Myślę, że ludzie rezygnowali, bo nie ufają państwu – mieliśmy w ciągu ostatnich 30 lat bardzo dużo zmian w systemach emerytalnych. Skoro ludzie zewsząd słyszą, że nie będzie emerytur, to dlaczego mają być z jakiegoś nowego programu? A w dodatku pensja jest niższa - wyjaśnia w rozmowie z OKO.press dr Janina Petelczyc ze Szkoły Głównej Handlowej.

Z tą sugestią poniekąd zgadza się również Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, którego spytaliśmy o kwestię niskiego poziomu zaangażowania Polaków w PPK.

- Rozumiem, że Polacy mają ograniczone zaufanie po tym, co zostało zrobione z OFE. Nie pomagają też doświadczenia z naszej historii, gdzie gromadzony przez nas majątek przepadał. Potrzeba czasu, aby się przekonali, że jest to dla indywidualnego pracownika korzystna inwestycja – sugeruje Bartosz Marczuk.

Jak przyznaje, PFR również musiał dostosować swoje oczekiwania do rzeczywistości.

- W tej chwili partycypację do programu mamy na poziomie 30,5 proc. Możemy mówić więc o 70 proc wypisanych – przyznaje w rozmowie z money.pl wiceprezes PFR. - Pierwotnie zakładaliśmy partycypację na poziomie 35-40 proc. Teraz obniżyliśmy te oczekiwania. Nie ma co ukrywać, że czas wdrażania, w którym firmy muszą walczyć o przeżycie, jest trudny - zaznacza.

Przypomnijmy, że w dużym uproszczeniu program działa w ten sposób, że do każdej odłożonej przez pracownika kwoty pieniądze dokładają pracodawca oraz państwo. Przykład? Jeśli co miesiąc uczestnik PPK odłoży 100 zł, to od pracodawcy otrzyma 75 zł, a od państwa 20 zł.

Wyliczenia te wskazują, że może być to dobra inwestycja. Jednak jeśli spojrzymy na sprawę przez pryzmat kryzysu, który nadszedł, zrozumiałe jest, że pracownicy niechętnie uszczuplą swoje pensje, podobnie jak walczący o przetrwanie pracodawcy.

Ciężarem dla PPK może być również kwestia nacechowania politycznego programu nadanemu zarówno przez rząd, jak i opozycję. Firmowanie kolejnej "rewolucji emerytalnej" przez rząd PiS zniechęca część obywateli. Krytyka z drugiej strony sceny politycznej również może umacniać ten przekaz.

Już krótko po starcie programu, kiedy zaczęły się pojawiać pierwsze dane o spadającym uczestnictwie, eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, wskazywali właśnie na ten problem.

- Myślę, że to wynika z tego, że emocje wzięły górę. Wystarczy policzyć - tak niską partycypację w PPK tłumaczy dr Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. Gość programu "Money. To się liczy" podkreślał wówczas, że tak niski udział "wymyka się logice". - Być może wynika to z linii podziału politycznego w Polsce. Ale jeśli chodzi o finanse, to nie można na to patrzeć. Trzeba po prostu liczyć - twierdził.

Zobacz także: Polacy nie chcą PPK. "Emocje wzięły górę, wystarczy policzyć"

Zdaniem Bartosza Marczuka główny ciężar leży jednak w braku przyzwyczajenia Polaków do długoterminowego oszczędzania. Swoją tezę popiera liczbami.

- Przed PPK około 800 tys. Polaków oszczędzało długoterminowo na przyszłość. Dziś jest to 2,8 mln osób - zauważa. - Sądzę, że w miarę upływu czasu kolejne osoby będą się zapisywać do PPK. Ludzie zobaczą, jakie zyski przynosi program. Już teraz przeciętny uczestnik, który zapisał się w 2019 roku, ma 122 proc. tego, co sam wpłacił - wyjaśnia.

Nadzieje pokłada w tych pracownikach, którzy jednak zostali w PPK. - Te 1,7 mln obecnych uczestników PPK już staje się ambasadorami tego programu. Będą świadczyć, że te pieniądze są i że będą wypłacane. Trzeba jednak czasu, aby Polacy bardziej masowo korzystali z tego programu. Byliśmy przygotowani na maraton, teraz wiemy, że będzie to super maraton - konkluduje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(500)
Stanisław
5 miesięcy temu
To nie jest tak, jak piszą redaktorzy, którzy za wszelką cenę chcą zachęcić pracowników do PPK. Otóż piszą, że gdy odłożysz 100 zł, to Państwo dołoży Ci 20 zł. I to jest prawda. Odłożyłeś 100 zł, Państwo dołożyło 20 zł, a pracodawca dołożył 75 zł i zysk prawie 100%. I właśnie na tej naiwności ludzkiej co poniektórzy bazują. Bo przecież, gdy odkładasz 200 zł, to Państwo nie dopłaci Tobie 40 zł, tylko zawsze bez względu na Twoją składkę dopłaci 20 zł miesięcznie. A z tego nie robi się prawie 100% zysku. Następną sprawą, która nie jest omawiana, to taka, że z Twojej miesięcznej wypłaty, miesiąc w miesiąc strącają Ci podatek od wpłaty pracodawcy i to właśnie nie pracodawca płaci podatek od tak zwanej darowizny, tylko TY-pracownik. I to już przestaje być śmieszne, bo tak na prawdę pracodawca nie dopłaca Ci 75% tylko 75% pomniejszone o podatek, który płacisz TY-pracownik. Na temat zysków z inwestycji nie będę się długo rozpisywał, bo nie jestem giełdowym graczem ani ekonomistą, ale powiem tylko jedno, że należę do PPK osiem miesięcy i mój zysk z inwestycji jest na poziomie -98 zł (MINUS 98 zł !!!). Jak widać mój kapitał powoli zaczyna się kurczyć. Aż strach pomyśleć co będzie za 5 lat.
Jurek
6 miesięcy temu
PPK to kolejna iluzja bez podstaw ekonomicznych. Wkłady będą zżerane przez inflacje a inwestycje giełdowe mają krótki żywot. Nie ma możliwości zagwarantowania warości w dłuższej przyszłości.
gardzę PiSem ...
9 miesięcy temu
Jak widać PiS chce naszego dobra. Strach się bać, co będzie, gdy całe dobro już zabierze...
docNet
9 miesięcy temu
Polska ma pandemię, długi, fatalny rok 2020 za sobą. I ja mam uwierzyć, że PiS, że nierząd chce dopłacać mi pieniądze do mojego kapitału emerytalnego? Komu te bajeczki? Wprowadzają nowe podatki bo nie ma grosza w budżecie a tu proszę, jacy łaskawcy. Kto chce, niech wierzy, że PiS (albo inny nierząd) nie wprowadzi ustawy, która przejmie te środki... Ja jestem niewierzący...
Andy
9 miesięcy temu
W piramidach finansowych też ci na początku wypłacają kokosy. Mnie wystarczy, że Pinokio to reklamuje. Dziękuję, nie skorzystam.
...
Następna strona