W siedmiu krajach chcą wyjść na ulice. Nawołują do fali protestów

Związki zawodowe i organizacje działające na rzecz prawa do mieszkania z siedmiu państw europejskich - Hiszpanii, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Grecji i Belgii - wezwały we wtorek do przeprowadzenia skoordynowanych protestów przeciwko rosnącym kosztom życia w dniach 20-22 listopada - poinformowała agencja AFP.

Protest w Marsylii, 31 października 2026 rokuProtest w Marsylii, 31 października 2026 roku
Źródło zdjęć: © Getty Images | Sener Yilmaz Aslan
Tomasz Sąsiada

Apel został ogłoszony podczas spotkania przedstawicieli organizacji z tych krajów w Paryżu. Organizatorzy wyrazili nadzieję, że demonstracje zgromadzą miliony uczestników w całej Europie. Ich główne postulaty to zagwarantowanie prawa do mieszkania oraz kontrola cen mieszkań, żywności i energii. Sygnatariusze apelu domagają się również podwyżek płac i emerytur, większych nakładów na usługi publiczne oraz wyższych podatków dla najbogatszych.

Inicjatywa jest następstwem serii protestów, do których doszło w ostatnich miesiącach w różnych krajach Europy w związku z rosnącymi kosztami utrzymania i problemami mieszkaniowymi.


WIDEO
"Nikt nie jest przygotowany". Polak wrócił do OpenAI i ostrzega

W Hiszpanii największe związki zawodowe wezwały do strajku generalnego 11 listopada, przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 29 listopada. Z kolei 20 listopada ma się odbyć koordynowany przez portugalskie organizacje studenckie "strajk młodzieży" przeciwko paliwom kopalnym.

Organizacje uczestniczące w inicjatywie oceniają, że rządy nie podejmują wystarczających działań w odpowiedzi na rosnące koszty życia. We Włoszech fala protestów doprowadziła 30 października do strajku generalnego, w którym uczestniczyły setki tysięcy pracowników i studentów.

Liczba protestów zbliża się do poziomu z czasów kryzysu strefy euro

Co najmniej 177 protestów odbyło się od połowy września do 23 października w 12 krajach Europy - wynika z analizy opublikowanej pod koniec października przez hiszpański dziennik "El Pais". Według gazety liczba demonstracji w tym okresie zbliżyła się do poziomu notowanego podczas najbardziej burzliwych miesięcy kryzysu strefy euro w latach 2010-12. Według gazety 80 proc. wszystkich protestów zorganizowano we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Portugalii i Belgii.

We Francji protesty rozpoczęły się we wrześniu od blokad szkół. Uczniowie domagają się zatrudnienia większej liczby nauczycieli, zmniejszenia liczebności klas i poprawy stanu budynków. Demonstracje rozszerzyły się na cały kraj, a 17 października zgromadziły 550 tys. osób - według danych francuskiego MSW. Doszło do zamieszek, po których zatrzymano ponad 2 tys. osób, a blisko tysiąc policjantów zostało rannych. Władze w Paryżu wprowadziły po tych wydarzeniach ograniczenia dotyczące zgromadzeń.

Problemy dotyczące edukacji wywołały również demonstracje w Belgii, gdzie studenci sprzeciwiają się podwyżkom opłat i cięciom budżetowym. We Włoszech protestowano m.in. przeciwko przepisom ograniczającym liczbę uczniów zagranicznych do 30 proc., a w Grecji ponad 10 tys. osób uczestniczyło 21 października w strajku nauczycieli.

W Hiszpanii i Portugalii głównym powodem mobilizacji jest kryzys mieszkaniowy. Na Bałkanach protesty koncentrują się wokół zarzutów korupcyjnych. W Niemczech demonstracje mają mniejszą skalę i dotyczą m.in. sprzeciwu wobec służby wojskowej, zbrojeń oraz ograniczania wydatków socjalnych.

Wybrane dla Ciebie