Polska przed Danią i Szwecją w rankingu równości. Sukces jest pozorny

Rozwarstwienie dochodowe w Polsce wciąż maleje, choć już od lat jest mniejsze niż w większości państw UE. Jak wskazują unijne statystyki, obecnie tylko w czterech krajach dochody ludności są bardziej wyrównane niż nad Wisłą. Nie ma wśród nich Szwecji i Danii. Ten obraz Polski jako państwa wyjątkowo egalitarnego prawdopodobnie jest fałszywy.

PolskaW Polsce widać zjawiska, które uwiarygadniają tezę, że nierówności dochodowe w ostatnich kilku latach utrzymywały się na stałym poziomie lub nawet rosły
Źródło zdjęć: © GETTY | B. Zawrzel, M. Luczniewski
Grzegorz Siemionczyk

Jedną z przyczyn fali protestów, z którymi od kilku tygodni boryka się Francja, są narastające tam nierówności społeczne. W ciągu dwóch dekad współczynnik Giniego – popularna miara rozwarstwienia dochodowego – zwiększył się tam z około 27 pkt do ponad 30 pkt. W tym czasie w wielu innych krajach UE nierówności malały. W rezultacie Francja, która dawniej należała do 10 najbardziej egalitarnych państw Europy, dzisiaj zajmuje pod tym względem dopiero 17. miejsce.

Odmienne tendencje, według danych Eurostatu, widać w Polsce.

W 2025 r., jak podał kilka dni temu unijny urząd statystyczny, współczynnik Giniego nad Wisłą zmalał do 24,9 pkt z 26 pkt rok wcześniej i blisko 31 pkt przed dekadą (wskaźnik ten może przyjmować wartości od 0, co oznaczałoby, że wszyscy mieszkańcy kraju uzyskują takie same dochody, do 100, gdyby cały dochód przypadał w udziale jednej osobie).

Dla porównania, w całej UE ta miara nierówności dochodowych obniżyła się do 29,2 pkt, czyli o 0,2 pkt w ciągu roku i o 1,6 pkt w ciągu dekady.

Obecnie mniejszym rozwarstwieniem dochodowym niż Polska, i to nieznacznie, pochwalić mogą się tylko cztery kraje UE: Słowacja, Belgia, Czechy i Słowenia. W 2015 r. wyprzedzało nas 16 państw, w tym właśnie Francja, a także – z dużą przewagą – Szwecja i Dania, uchodzące za podręcznikowe przykłady państwa opiekuńczego.

W świetle badań EU-SILC Polska wyróżnia się w UE nie tylko niskim rozwarstwieniem dochodowym, ale też jego szybkim spadkiem
W świetle badań EU-SILC Polska wyróżnia się w UE nie tylko niskim rozwarstwieniem dochodowym, ale też jego szybkim spadkiem © money.pl | Angelika Sętorek

Taka spójność społeczna to marzenie

Tak równomierny rozkład dochodów w Polsce byłby zjawiskiem korzystnym dla perspektyw rozwoju polskiej gospodarki. Duże lub rosnące szybko nierówności podkopują bowiem spójność społeczeństwa i zwiększają ryzyko wystąpienia niepokojów społecznych, które utrudniają rządom niezbędne reformy. Nad Wisłą, jak się wydaje, polityka społeczna skutecznie nadmiernemu rozwarstwieniu zapobiega.

Czego nie widać w danych Eurostatu

Niestety, badacze nierówności społecznych od lat kwestionują obraz Polski, który wyłania się z danych Eurostatu. Jak twierdzą, zaniżają one zróżnicowanie dochodów Polaków. To wprawdzie nie wyklucza możliwości, że nierówności dochodowe nad Wisłą maleją, ale i co do tego naukowcy mają poważne wątpliwości. Najprawdopodobniej utrzymują się one na mniej więcej stałym wysokim poziomie.

Współczynniki Giniego i inne wskaźniki zróżnicowania dochodów, zilustrowane na poniższym wykresie, Eurostat oblicza na podstawie badania EU-SILC. W Polsce, inaczej niż w części innych państw UE, które korzystają z danych administracyjnych (np. podatkowych), to badanie ma charakter wyłącznie ankietowy.

Mankamentem tego podejścia jest to, że nie daje wiarygodnych informacji o dochodach najzamożniejszych gospodarstw domowych.

Ankieterom trudniej do nich trafić (bo jest ich mało), a dodatkowo część z nich zaniża swoje zarobki, szczególnie z działalności gospodarczej (niekiedy nieświadomie ze względu na trudności w rozgraniczeniu kosztów działalności od wydatków o charakterze konsumpcyjnym). Tymczasem w Polsce samozatrudnienie jest wśród osób o wysokich dochodach wyjątkowo powszechne.

Wszystkie wskaźniki nierówności dochodowych, które bazują na ankietach wśród gospodarstw domowych, wskazują na systematyczny spadek rozwarstwienia w Polsce
Wszystkie wskaźniki nierówności dochodowych, które bazują na ankietach wśród gospodarstw domowych, wskazują na systematyczny spadek rozwarstwienia w Polsce © money.pl | Angelika Sętorek

W ostatnich latach pracujący na własny rachunek – czyli samozatrudnieni niebędący pracodawcami – stanowili nad Wisłą ponad 10 proc. ogółu pracujących poza rolnictwem, w porównaniu do 8 proc. w całej UE.

Jednocześnie udział samozatrudnionych, którzy są pracodawcami, wynosił w Polsce 3,9 proc., a więc o 0,3 pkt proc. mniej niż w całej UE. Główną przyczyną takiej popularności pracy na własny rachunek jest to, że osobom o ponadprzeciętnych dochodach umożliwia ona istotne ograniczenie zobowiązań podatkowych i składkowych.

Ze szczytu na dno. Oto co pokazują alternatywne dane

Naukowcy obchodzą problem jakości badań ankietowych, sięgając po dane z indywidualnych rozliczeń podatkowych lub rachunków narodowych (zwykle jednocześnie). Najnowsze takie szacunki nierówności dochodowych, autorstwa ekonomistów z Laboratorium Nierówności na Świecie (WIL), dotyczą 2024 r. Pod tym względem można je zestawić z najnowszymi danymi Eurostatu, które w rzeczywistości pokazują rozkład dochodów właśnie sprzed dwóch lat, a nie sprzed roku.

Według WIL współczynnik Giniego dla dochodów netto osób dorosłych w 2024 r. wynosił 39,7 pkt. w porównaniu do 39,5 pkt. rok wcześniej i 40,2 pkt. dekadę wcześniej. Tylko w siedmiu krajach UE wskaźnik ten był wyższy. W tym świetle Polska jawi się jako kraj o dużym na tle reszty Europy rozwarstwieniu dochodowym.

Tylko część różnicy między alternatywnymi wskaźnikami nierówności dochodowych można wyjaśnić różnicami definicyjnymi
Tylko część różnicy między alternatywnymi wskaźnikami nierówności dochodowych w Polsce można wyjaśnić różnicami definicyjnymi © money.pl | Angelika Sętorek

Danych z WIL nie można jednak bezpośrednio porównywać do danych z Eurostatu ze względu na to, że dotyczą innej definicji dochodu. Unijne statystyki pokazują zróżnicowanie tzw. ekwiwalentnego dochodu do dyspozycji. To dochód po odprowadzeniu podatków i składek, z uwzględnieniem finansowych transferów społecznych oraz faktu, że koszt utrzymania kolejnej osoby w gospodarstwie domowym – szczególnie zaś dzieci – jest niższy niż pierwszej.

To oznacza, że dochód na osobę w kilkuosobowych gospodarstwach domowych jest wyższy od zwykłej średniej arytmetycznej.

Badacze z WIL dzielą dochód netto (czyli po odprowadzeniu podatków i składek) gospodarstw domowych po równo pomiędzy osoby dorosłe, zupełnie pomijając liczbę dzieci. Uwzględniają przy tym dochody z pracy i wszelkich świadczeń społecznych, w tym niepieniężnych, a także "udział" w niektórych wydatkach publicznych.

W zdecydowanej większości państw UE nierówności dochodowe według szacunków WIL są wyższe, niż podaje Eurostat. W Polsce jednak różnica jest wyjątkowo duża, sięga niemal 14 pkt. Większa jest tylko w Rumunii i Estonii.

Co więcej, nad Wisłą ten dystans się powiększa, bo współczynnik Giniego obliczany przez WIL nie maleje tak jak współczynnik Giniego publikowany przez Eurostat.

W większości państw UE te wskaźniki różnią się pod względem poziomu, ale nie pod względem kierunku zmian. Rozbieżności w danych dotyczących nierówności dochodowych nad Wisłą nie da się więc wyjaśnić wyłącznie różnicami definicyjnymi.

Polityka społeczna działa, ale wybiórczo

WIL publikuje zresztą wskaźniki nierówności odnoszące się do innych koncepcji dochodu, w tym zbliżonej do tej, z której korzysta Eurostat. Te dane ukazują się ze sporym opóźnieniem, nie pozwalają więc ocenić, jak rozwarstwienie dochodowe nad Wisłą zmieniało się w ostatnich kilku latach.

Wcześniej jednak, do 2022 r., wszystkie obliczane przez WIL miary nierówności dochodowych w Polsce pokazywały to samo: że rozwarstwienie dochodowe nad Wisłą nie tylko jest duże na tle reszty UE, ale też nie maleje.

Dane o dochodach Polaków z innych źródeł niż badania ankietowe wskazują, że nierówności są nad Wisłą duże i nie maleją
Dane o dochodach Polaków z innych źródeł niż badania ankietowe wskazują, że nierówności są nad Wisłą duże i nie maleją © money.pl | Angelika Sętorek

Ten wniosek na pierwszy rzut oka trudno pogodzić z prowadzoną w Polsce polityką społeczną. W ostatniej dekadzie rządy podjęły szereg decyzji, które ograniczyły zasięg ubóstwa nad Wisłą i teoretycznie powinny też zmniejszyć nierówności dochodowe – zgodnie z tym, co pokazują dane Eurostatu.

Jedną z tych decyzji było wprowadzenie w kwietniu 2016 r. hojnego na tle innych państw świadczenia wychowawczego (500 plus, a obecnie 800 plus), które zauważalnie zmniejszyło zasięg ubóstwa wśród rodzin z dziećmi.

Wyjątkowo szybko podwyższana była też w Polsce płaca minimalna, przyczyniając się do spłaszczenia struktury wynagrodzeń.

Spadkowi zróżnicowania wynagrodzeń sprzyjał też szybki wzrost stopy zatrudnienia (odsetek osób w wieku 20-64 lat, które pracują, w 2025 r. sięgnął 78,8 proc. w porównaniu do 67,8 proc. dekadę wcześniej) i związany z tym spadek stopy bezrobocia. Emeryci otrzymali z kolei tzw. 13. i 14. emeryturę.

– Spadek nierówności dochodowych, na który wskazują dane Eurostatu, odzwierciedla moim zdaniem malejące nierówności płacowe. Ale płace nie stanowią całości dochodów gospodarstw domowych. Może być tak, że równocześnie ze spadkiem nierówności płacowych narastają nierówności pomiędzy dochodami z wynagrodzeń a dochodami z innych źródeł – mówi money.pl dr hab. Michał Brzeziński, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW, współautor opublikowanej dwa lata temu książki "Nierówności po polsku".

Wśród innych źródeł dochodu ekonomista wymienia właśnie jednoosobową działalność gospodarczą. Dane zbierane przez GUS sugerują, że dochód rozporządzalny gospodarstw domowych, które utrzymują się głównie z pracy na własny rachunek, w ostatnich latach rósł szybciej niż dochód tych, które utrzymują się głównie z pracy najemnej.

Różnica nie była wprawdzie duża, ale w tym badaniu – podobnie jak w EU-SILC – dochody z pracy na własny rachunek mogą być zaniżone. Dodatkowo osób, które uzyskują takie dochody, szczególnie szybko przybywa od 2022 r. w związku z tzw. Polskim Ładem (do tego wątku wrócimy).

Szoki ekonomiczne uderzyły w biednych

– W praktyce nie wiemy tego, czy zmiany nierówności związane z dochodami, które są słabo reprezentowane w badaniach ankietowych, były w ostatnich latach tak duże, aby całkowicie zniwelowały spadek nierówności dochodowych związany z kompresją wynagrodzeń z pracy – podkreśla prof. Brzeziński.

W Polsce widać jednak zjawiska, które uwiarygadniają tezę, że nierówności dochodowe w kraju w ostatnich kilku latach utrzymywały się na stałym poziomie lub nawet rosły, a nie malały.

Jednym z nich jest rosnący od 2023 r. zasięg tzw. ubóstwa relatywnego, czyli odsetka osób, których wydatki konsumpcyjne są o co najmniej połowę niższe od średnich. Ten wskaźnik można postrzegać jako miarę nierówności konsumpcyjnych, które w przeszłości były wyraźnie powiązane z nierównościami płacowymi.

To, że te dwa rodzaje nierówności zaczęły się rozbiegać, może świadczyć o tym, że zróżnicowanie płac coraz słabiej odzwierciedla całkowite zróżnicowanie dochodów.

Rosnący zasięg tzw. ubóstwa relatywnego podważa wiarygodność danych, wedle których w Polsce maleją nierówności dochodowe
Rosnący zasięg tzw. ubóstwa relatywnego podważa wiarygodność danych, wedle których w Polsce maleją nierówności dochodowe © money.pl | Angelika Sętorek

Dr Paweł Bukowski, wykładowca ekonomii na University College London oraz w Polskiej Akademii Nauk, drugi z trzech autorów wspomnianej książki, przyznaje, że zawirowania w polskiej gospodarce z ostatnich kilku lat – pandemia COVID-19, wzrost inflacji do najwyższego od ćwierćwiecza poziomu oraz wojna w Ukrainie – mogły zwiększyć rozwarstwienie dochodowe.

Ekonomista tłumaczy, że antyepidemiczne restrykcje najmocniej uderzyły w sektory zatrudniające osoby o niskich kwalifikacjach i wynagrodzeniach, np. w turystykę i gastronomię. Jednocześnie przedsiębiorcy mogli liczyć na pomoc państwa.

Późniejsze przyspieszenie inflacji także silniej wpłynęło na sytuację finansową uboższej części społeczeństwa. Wynikało to m.in. ze struktury ich wydatków, ale też oszczędności. Zamożniejsze gospodarstwa domowe większą część swojego majątku utrzymują w aktywach (nieruchomości, udziały w spółkach), których realna wartość nie malała pod wpływem inflacji.

Przedsiębiorcy ochronili dochody przed inflacją

– Lata wysokiej inflacji były też okresem stosunkowo wysokich zysków przedsiębiorstw – a te są dominującym źródłem dochodów najbogatszych obywateli naszego kraju. Dane GUS wskazują, że ich rentowność w latach 2021-2022 była wyjątkowo wysoka. Część właścicieli firm prawdopodobnie wykorzystywała ogólny wzrost cen w gospodarce do tego, by istotnie zwiększać swoje marże – tłumaczy dr Bukowski.

Opisywane przez niego tendencje znalazły odzwierciedlenie nawet w danych o nierównościach dochodowych z Eurostatu. Wynika z nich, że w 2023 r. współczynnik Giniego nad Wisłą wzrósł, co – biorąc pod uwagę wspomniane opóźnienie – należy interpretować jako wzrost rozwarstwienia dochodowego właśnie w 2022 r.

W kolejnych latach wskaźnik ten ruszył w dół za sprawą bezprecedensowego wzrostu płacy minimalnej. Równocześnie jednak w życie wszedł pakiet zmian podatkowych znany jako Polski Ład, który zwiększył opłacalność pracy na własny rachunek relatywnie do pracy na etacie dla osób o wysokich dochodach.

W 2025 r. samozatrudnionych (bez pracowników) było w Polsce, poza sektorem rolniczym, o 255 tys. (18 proc.) więcej niż w 2021 r. Odpływ sporej liczby osób o najwyższych dochodach z grona pracowników najemnych skutkował pozornym spadkiem nierówności płacowych, które mogły maskować rzeczywisty wzrost nierówności dochodowych.

Zjawiskiem, które osłabiało wpływ spłaszczającej się struktury wynagrodzeń na całkowite nierówności dochodowe, była też bardzo dobra w ostatnich latach koniunktura na rynkach finansowych, nie tylko w Polsce.

Roczny dochód sektora gospodarstw domowych z tytułu własności – który przypada w udziale głównie najlepiej sytuowanym osobom – w samym 2025 r. zwiększył się o niemal 24 proc., a w minionych pięciu latach aż o 131 proc. W tym czasie całkowity dochód do dyspozycji brutto sektora gospodarstw domowych wzrósł – odpowiednio – o 7,3 i 59,6 proc.

Wybrane dla Ciebie