Rząd startuje od nowa ze zmianami w podatkach. "Mamy sytuację bez precedensu"

Rząd chce od początku przeprowadzić przez parlament ustawę nowelizującą przepisy o PIT i CIT. – Ustawa zmieniająca skalę podatkową dla trzech i pół miliona podatników przechodzi przez rząd bez żadnego z etapów, które normalnie wyłapują błędy – zwraca uwagę w rozmowie z money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu.

Rząd startuje od nowa ze zmianami w podatkach. "Mamy sytuację bez precedensu"Rząd startuje od nowa ze zmianami w podatkach. "Mamy sytuację bez precedensu"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, InFakt
Tomasz Sąsiada

Pod koniec października Sejm uchwalił ustawę dotyczącą reformy PIT. W trakcie prac w Sejmie do ustawy został wprowadzony przepis, który wprowadzał coroczną waloryzację progów podatkowych, a także zostały wykreślone przepisy o podwyżce CIT dla firm o przychodach ponad 50 mln euro. Senat wprowadził poprawki, które z jednej strony likwidują waloryzację progów podatkowych, ale także przywracają podwyżkę stawki CIT.

Jednak już senaccy legislatorzy wskazywali, że przywrócenie podwyżki stawki CIT może zostać uznane za wyjście Senatu poza zakres ustawy uchwalonej przez Sejm i tym samym może zostać uznane za niekonstytucyjne. Powyższy proces legislacyjny krytykował też m.in. poseł Ryszard Petru. Ostatecznie wiceminister finansów Jarosław Neneman poinformował PAP Biznes, że proces legislacyjny wzbudzał wątpliwości, więc rząd zdecydował się przyjąć ustawę ponownie. Z harmonogramu obrad Sejmu wynika, że pierwsze i drugie czytanie projektu ustawy dotyczącego wyższego CIT dla dużych firm i progów PIT planowane są w czwartek 5 listopada.


WIDEO
"Dług za drugiego Tuska". Morawiecki pokazuje swoje wyliczenia

– Mamy sytuację bez precedensu: rząd składa od nowa projekt, który w tej samej sprawie leży już w parlamencie. I robi to, żeby naprawić problem konstytucyjny, który sam sobie stworzył, bo to z inicjatywy koalicji Senat przywrócił podwyżkę CIT do ustawy, w której Sejm tych przepisów nie uchwalił. Senackie Biuro Legislacyjne ostrzegało wtedy, że to wyjście poza zakres ustawy. Zamiast ten błąd naprawić w Sejmie, zaczynamy całą ścieżkę od zera – komentuje w rozmowie z money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu.

Rząd działa pospiesznie

– Sposób, w jaki się to robi, jest moim zdaniem poważniejszym problemem niż sama treść – ocenia. Jak tłumaczy, z pisma wiceministra Nenemana z 30 października wynika, że projekt idzie w trybie odrębnym: nie był przedmiotem uzgodnień, nie przeszedł konsultacji publicznych ani opiniowania, nie rozpatrywał go Stały Komitet Rady Ministrów, nie zajmowała się nim komisja prawnicza.

– Do tego resort wnosi, żeby Marszałek skrócił postępowanie w Sejmie i żeby pierwsze czytanie odbyło się bez zachowania regulaminowego terminu, na najbliższym posiedzeniu. Formalnie jest to dopuszczalne, bo rozwiązania konsultowano wcześniej przy projekcie UD458. Praktycznie oznacza to, że ustawa zmieniająca skalę podatkową dla trzech i pół miliona podatników przechodzi przez rząd bez żadnego z etapów, które normalnie wyłapują błędy – zwraca uwagę Juszczyk.

I dodaje, że powód tego pośpiechu Ministerstwo Finansów podaje wprost, i to dwukrotnie w jednym piśmie: ustawa powinna zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw do 30 listopada. – To termin wynikający z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego – zmiany w podatkach dochodowych muszą być opublikowane najpóźniej na miesiąc przed początkiem roku podatkowego. Resort sam więc przyznaje, że goni termin konstytucyjny. Mamy początek listopada, a prezydent ma na podpis 21 dni. Czas jest bezlitosny – komentuje ekspert.

"Kaganiec na posłów"

– W samym projekcie najciekawszy jest artykuł 5 ustęp 2. Nowa skala i zasady poboru zaliczek mają być stosowane, cytuję, pod warunkiem wejścia w życie przepisów o CIT 22 procent i o limicie ryczałtu. Uzasadnienie powołuje się na artykuł 216 ustęp 5 Konstytucji i nazywa to nierozerwalną całością. Nazwijmy rzecz po imieniu: to kaganiec na posłów. Jeśli ktokolwiek spróbuje wyciąć z tej ustawy podwyżkę CIT albo obniżkę limitu ryczałtu, jak zrobił to Sejm w październiku, podatnicy stracą korzystną skalę. Rozumiem logikę dbałości o finanse publiczne, ale to jest wiązanie rąk parlamentowi jego własną ustawą – tłumaczy Juszczyk.

– Czego w projekcie nie ma i co warto odnotować: nie wróciła sankcyjna stawka 17 procent od przychodu powyżej 300 tysięcy euro w ryczałcie. To dobrze, bo był to podatek od obrotu, a nie od dochodu. Nie ma też waloryzacji progów o inflację, którą Sejm dopisał, a Senat usunął. Czyli za chwilę wrócimy do tej samej rozmowy – kwituje.

Co zakłada projekt

Projekt, który ponownie składa do Sejmu rząd, dotyczy zmian stawek i progów podatkowych w PIT oraz podniesienia stawki CIT i daniny solidarnościowej. Jego celem jest podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł. Stawka poniżej tego progu pozostanie na poziomie 12 proc. Ponadto proponuje się wprowadzenie nowego progu obejmującego dochody w przedziale od ponad 130 do 150 tys. zł ze stawką 24 proc. Dochody powyżej 150 tys. zł zostaną objęte stawką 32 proc.

Projekt wprowadza także zmiany w ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych. Limit przychodów warunkujących możliwość wyboru opodatkowania ryczałtem zostanie obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro. Poza tym podnosi z 4 do 5 proc. stawkę daniny solidarnościowej, którą nalicza się od dochodów przekraczających 1 mln zł rocznie, a także stawkę CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro miesięcznie podnosi do 22 proc. z 19 proc. obecnie.

Wybrane dla Ciebie