Pełczyńska-Nałęcz wbiła kij w mrowisko. Oto co stwierdziła ws. wieku emerytalnego
Wiek emerytalny w Polsce powinien zostać wyrównany - oceniła ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas konferencji Impact’26 w Poznaniu. Szefowa resortu podkreśliła potrzebę międzypokoleniowej solidarności, w której odpowiedzialność działa w obie strony.
Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wskazała, że w warunkach kryzysu demograficznego rośnie znaczenie polityk, które równoważą interesy różnych grup wiekowych. Zwróciła też uwagę na ryzyko powstania tzw. demokracji senioralnej, w której nadmiernie obciążeni młodzi ludzie mogą zacząć wyjeżdżać z kraju.
Pełczyńska-Nałęcz wymieniła trzy sfery, na które trzeba dziś spojrzeć "w duchu międzypokoleniowej solidarności w obie strony. Pierwszym wskazanym obszarem był system emerytalny.
Ministra podała, że w minionym roku do systemu emerytalnego z budżetu dopłacono 130 mld zł, a w tym roku dopłata ma wynieść 160 mld zł. Zastrzegła, że ta kwota będzie rosnąć, co - jak argumentowała - przełoży się na coraz większe obciążenia składkowe dla młodych, aby seniorzy mogli otrzymywać godne świadczenia.
Podatek wojenny i cięcie świadczeń? "Dług trzeba będzie spłacić"
- Ja personalnie uważam, że wiek emerytalny w Polsce należy wyrównać. W którym miejscu, na jakich zasadach, przy jakich zachętach, przy jakich zabezpieczeniach – to jest wszystko przedmiotem dyskusji, ale też warto sobie powiedzieć, że mądre podejście do systemu emerytalnego to jest być może jedna z najważniejszych zmian i reform, które zrobimy czy powinniśmy zrobić dla młodych pokoleń. To jest reforma dla młodych, także w imię tej odpowiedzialności i solidarności pokoleniowej wzajemnej - powiedziała na konferencji Impact'26.
Zaznaczmy, że Pełczyńska-Nałęcz potrzebę wprowadzenia zmian w systemie emerytalnym sygnalizowała już wcześniej, a ostatnio w środę w Radiu Zet.
- Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn to jak najbardziej dobry pomysł i coś, o czym zdecydowanie powinniśmy rozmawiać - skomentował w rozmowie z money.pl Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy w HRK Payroll Consulting.
Według Głównego Urzędu Statystycznego do 2060 r. mediana wieku ludności może wynieść ponad 50,25 roku, czyli o ok. 7 lat więcej niż w 2024 r., a połowa mieszkańców Polski miałaby wówczas ponad 50 lat. ONZ przewiduje z kolei, że populacja Polski do 2100 r. zmniejszy się do ok. 19 mln. W Polsce wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Dostępność mieszkań jako punkt sporny między pokoleniami
Drugim obszarem wskazanym przez szefową MFiPR było mieszkalnictwo. Pełczyńska-Nałęcz zaznaczyła, że z perspektywy osób w wieku średnim i seniorów, którzy mieli już szansę zainwestować w mieszkania i na nich zarabiać, wyższe ceny nieruchomości mogą być korzystne. Jednocześnie - jak podkreśliła - dla młodych kluczowa jest dostępność mieszkań.
- Oni chcą po prostu te mieszkania kupić, żeby zakładać w nich rodziny i żeby mieć dzieci. To jest absolutna sprzeczność interesów i dzisiaj w imię solidarności międzypokoleniowej my powinniśmy postawić na to, żeby mieszkania były coraz bardziej dostępne - podkreśliła.
Dodała, że obecnie 53 proc. osób do 35. roku życia mieszka z rodzicami - część z wyboru, część z konieczności.
Edukacja i nierówności między miejscowościami
Trzecim obszarem była edukacja. Ministra mówiła, że jeśli młodych ludzi jest mniej, to solidarnościowym zadaniem społeczeństwa jest zapewnienie im jak najlepszej edukacji. Jej zdaniem ma to umożliwić młodym jak najbardziej efektywną pracę, wyższe zarobki i godne życie, a w konsekwencji także stabilne płacenie składek oraz współfinansowanie emerytur.
- Mamy w Polsce bardzo duży problem. I tutaj ja, nie tylko ja, bo robią to też eksperci, uważam, że ogromną zbrodnią, tak to ujmę, była fatalna reforma likwidująca gimnazja - zaznaczyła.
Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że reforma, która miała wyrównać szanse, nie spełniła tego celu. Wskazała też na różnice widoczne w wynikach matur i egzaminu ósmoklasisty między uczniami z mniejszych i większych miejscowości.
- Wielkie nierówności edukacyjne na poziomie podstawówek, ale także dalszego wykształcenia rosną. Kod pocztowy i w efekcie także grubość portfela rodziców decydują o tym, w coraz większym stopniu niestety w Polsce, jakie szanse edukacyjne ma młode pokolenie. Trzeba zrobić wszystko, co możliwe, żeby te szanse wyrównywać - powiedziała.
Źródło: PAP