Zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn? "Korekta pożądana, potrzebna i naturalna"
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chce dyskusji o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w Polsce. Podkreśla, że to jej własna inicjatywa i bierze odpowiedzialność na siebie. Premier Donald Tusk wielokrotnie zapewniał, że dla niego temat jest zamknięty. Jednak eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, potwierdzają, że taka zmiana jest potrzebna.
"Co robić wobec zapadającej się demografii i coraz większej liczby seniorów, na którą pracuje coraz mniej młodych? Moje wyłącznie prywatne zdanie - jednym z rozwiązań powinno być wyrównanie wieku emerytalnego" - napisała pod koniec kwietnia na platformie X minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. "Jesteśmy jedynym w Unii krajem z tak dużą różnicą wieku emerytalnego dla pań i panów. Zdecydowana większość państw europejskich traktuje tu kobiety i mężczyzn jednakowo" - stwierdziła.
Do tematu wróciła podczas ubiegłotygodniowej rozmowy w TVN oraz w środowej rozmowie w radiowej "Trójce". - Dziś z budżetu do systemu emerytur dopłacamy dziesiątki miliardów złotych. Za moment to będą setki miliardów złotych. Kto to będzie dopłacać? Młodzi ludzie. Jeśli nie będziemy w stanie nawet w debacie publicznej podnieść tego tematu, to działamy na szkodę młodych ludzi, którzy w wyniku kryzysu demograficznego zaraz będą te setki miliardów dopłacać - stwierdziła w rozmowie z "Trójką".
- Jestem osobą równościową. Równość to znaczy równość. Dzisiaj kobiety mają dużo mniej dzieci, a różnica (w wieku emerytalnym - przyp. red.) między kobietami a mężczyznami wynosi pięć lat. Nie ma drugiego takiego kraju w Europie. Ja rozumiem mężczyzn, którzy mówią: jesteśmy traktowani tutaj nierówno. Zróbmy coś z tym. Porozmawiajmy o tym z ludźmi, żeby to było akceptowalne - dodała. - Nie ma tego w umowie koalicyjnej, mówię to uczciwie. To jest moje, prywatne zdanie. Całe odium tej sprawy biorę personalnie na siebie - podkreśliła. Również podczas czwartkowego wystąpienia podczas konferencji Impact’26 w Poznaniu Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że uważa, iż "wiek emerytalny w Polsce trzeba wyrównać".
"Aż odjęło mi mowę". Rafał Brzoska mówi, co usłyszał od prezydenta Francji
Zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn? Eksperci komentują
- Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn to jak najbardziej dobry pomysł i coś, o czym zdecydowanie powinniśmy rozmawiać - komentuje w rozmowie z money.pl Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy w HRK Payroll Consulting.
- Jest to temat, który wśród ekspertów pojawia się od dawna, więc to nie jest nic nieoczywistego, choć nieoczywiste jest to, że wracają do niego politycy. Natomiast trzeba mieć świadomość, że poza słowami nic więcej się tutaj nie wydarzy, bo nie spodziewam się, że pojawi się jakiś projekt w tej sprawie. Ani w tej kadencji parlamentu, ani w przyszłej. Nie słyszałem też żadnych sygnałów ze strony Pałacu Prezydenckiego, że prezydent, od którego podpisu zależy wejście w życie każdej ustawy, byłby zwolennikiem takiej reformy - zwraca uwagę nasz rozmówca.
- Oczywiście powinniśmy dążyć do wyrównania wieku emerytalnego do góry, nie w dół - czyli tak, aby i kobiety, i mężczyźni mieli wiek emerytalny na poziomie 65 lat, a nie 60 lat. I gdyby doszło do wyrównania tego wieku na poziomie 65 lat dla obu płci, to mogłoby to być wstępem do dalszego podniesienia tego pułapu. Jednak już 65 lat to byłaby duża zmiana. Duża część krajów UE i OECD ma już wyrównany wiek emerytalny, ewentualnie dąży do jego wyrównania - dodaje.
- Negatywne tendencje demograficzne w Polsce są faktem i w horyzoncie dwóch, trzech dekad nic nie zdoła ich zmienić. Siła tych trendów jest tak duża, że w najbliższych dekadach będzie ona stanowić duże wyzwanie dla finansów publicznych. Z tego punktu widzenia dostosowanie wieku emerytalnego w Polsce do wydłużającego się czasu życia Polaków, w tym życia w zdrowiu, jest niezbędne - ocenia w rozmowie z money.pl Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.
- Świadomie używam słowa "dostosowanie" wieku emerytalnego, a nie "podniesienie", bo na wiek emerytalny trzeba patrzeć pod kątem długości życia. Zmiana wieku emerytalnego kobiet z 60 do 65 lat, czyli o pięć lat, byłaby i tak mniejsza niż to, o ile wzrosła długość życia w ostatnich kilku dekadach. Taka korekta w systemie wydaje się pożądana, potrzebna i naturalna - podkreśla.
- Z jednej strony wiek emerytalny kobiet byłby wyższy niż dotychczas i kobiety musiałyby pracować dłużej. Z drugiej strony obecna sytuacja, w której wiek ten jest niższy niż w przypadku mężczyzn, przy konstrukcji naszego systemu emerytalnego, w którym wysokość świadczenia zależy od długości stażu, jest dyskryminacyjna. Powoduje, że emerytury kobiet względem ich zarobków są znacznie niższe niż mężczyzn - dodaje Bujak.
- Sytuację ratuje trochę to, że choć kobiety żyją na emeryturze dłużej niż mężczyźni, to ZUS-owskie tablice średniego dalszego trwania życia, na podstawie których wylicza się wysokość świadczeń, są dla obu płci takie same. Jednak to za mało, by zniwelować całą różnicę w wysokości świadczenia, wynikającą z wcześniejszego przechodzenia na emeryturę przez kobiety - tłumaczy.
W październiku 2024 roku money.pl przeprowadził ankietę wśród 57 ekonomistów z uczelni, instytucji finansowych, organizacji pracodawców i think-tanków. Aż 86 proc. jej uczestników twierdząco odpowiedziało na nasze pytanie, czy należy zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn na poziomie 65 lat. Ci, którzy nie byli zwolennikami takiej zmiany, podnosili m.in. kwestię tego, że część kobiet po przejściu na emeryturę wykonuje funkcje opiekuńcze. Gdyby pracowały dłużej, pojawiłoby się pytanie, kto zamiast nich wykona te zadania, "w jakiej formule i za ile". Pojawił się też głos dotyczący politycznych aspektów takiej reformy - jeśli nie cieszyłaby się ona poparciem społecznym, w przyszłości mogłaby zostać odwrócona.
Tusk odebrał ważną lekcję
Tak zresztą w Polsce już się stało. W 2012 roku koalicja PO-PSL, na czele której stał Donald Tusk, wprowadziła - ku dużemu sprzeciwowi Polaków - reformę stopniowo podnoszącą wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn do 67 lat. Z badania przeprowadzonego przez CBOS w kwietniu 2012 roku wynikało, że przeciw podniesieniu do 67 lat wieku emerytalnego mężczyzn było 79 proc. dorosłych, a przeciw podniesieniu do 67 lat wieku emerytalnego kobiet było 86 proc. badanych.
Reforma weszła w życie w 2013 roku i stopniowo miała obejmować kolejne roczniki. Jednak przed wyborami w 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że jeśli wygra, to skasuje te zmiany - i tak się stało. Ostatecznie wiek emerytalny na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn został przywrócony pod koniec 2016 roku, a ustawa weszła w życie z początkiem 2017 roku.
Kiedy Donald Tusk i Koalicja Obywatelska szli do wyborów w 2023 roku, jednoznacznie odżegnywali się od pomysłów jakiegokolwiek podnoszenia wieku emerytalnego. Tusk powtarzał to kilkukrotnie, również w październiku, na kilka dni przed wyborami. - Jeśli będę miał wpływ na przyszłe rządy w Polsce, na pewno nikt przez chwilę nie będzie zastanawiał się nad taką ewentualnością. Nie podniesiemy wieku emerytalnego, sprawa jest definitywnie zamknięta - deklarował.
Jak tłumaczy nam Oskar Sobolewski, wyższy wiek emerytalny przekłada się na wyższe świadczenia, bo jeśli później przechodzimy na emeryturę, to kapitał, który zebraliśmy, jest dzielony przez mniej miesięcy. - Poza tym widzimy, że wydłuża się średnia długość życia. W związku z tym wiele krajów podnosi wiek emerytalny, a u nas nie przekłada się to na tego typu decyzje - podkreśla.
- Kobiety muszą mieć świadomość, że niższy wiek emerytalny to czynnik, który naraża je na niższe świadczenia. Wpływa on też negatywnie na całą gospodarkę, która będzie cierpieć na brak cennych, doświadczonych rąk do pracy, a także na rosnące koszty funkcjonowania systemu zabezpieczeń społecznych - dodaje Piotr Bujak. - Co do zasady ekonomiści postulują, aby wiek emerytalny był dopasowywany do długości trwania życia. I jeśli Polacy będą żyli coraz dłużej i wydłużałby się też czas życia w zdrowiu, to wiek emerytalny powinien być do tego dostosowany - wyjaśnia.
Polski rząd woli zachęty zamiast przymusu
Polski rząd (zarówno obecny, jak i poprzedni) stara się zachęcać do pozostania na rynku pracy te osoby, które osiągnęły już wiek emerytalny. Oprócz samych kampanii informacyjnych, podkreślających, jak wzrasta świadczenie, jeśli przechodzimy na emeryturę później niż w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, od 2022 roku istnieje też PIT-0 dla seniorów. Osoby, które mimo nabycia uprawnień do emerytury, czasowo zrezygnowały z jej pobierania i pozostały aktywni zawodowo, nie płacą podatku od przychodów z pracy na etacie, zleceniu lub działalności gospodarczej oraz zasiłków macierzyńskich do kwoty 85 528 zł rocznie.
Jak podawał we wrześniu ubiegłego roku ZUS, na koniec czerwca 2025 r. do ubezpieczenia zdrowotnego zgłoszonych było 1,2 mln pracujących osób w wieku emerytalnym – to wzrost o 2,4 proc. rok do roku. W tej grupie są zarówno seniorzy, którzy pobierają emeryturę, jak i ci, którzy odroczyli złożenie wniosku o świadczenie.
Sondaż IBRiS, którego wyniki opisała w czwartek "Rzeczpospolita", pokazuje, że 30 proc. kobiet i 14 proc. mężczyzn deklaruje chęć pracowania dłużej niż do osiągnięcia wieku emerytalnego.
Tomasz Sąsiada, dziennikarz money.pl