PKOl nie zerwie umowy z Zondacrypto. Piesiewicz mówi o "zmasowanej nagonce"
Mimo zgłaszanych nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalut Zondacrypto nie ma podstaw do zerwania umowy sponsorskiej z Polskim Komitetem Olimpijskim - poinformował na briefingu prasowym prezes PKOl. Radosław Piesiewicz dodał, że "mamy do czynienia ze zmasowaną nagonką".
Piesiewicz argumentował, że w chwili podpisania umowy w 2025 r. PKOl nie miał świadomości o problemach związanych z Zondacrypto.
- Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy - powiedział Piesiewicz. Kolejnego przelewu od tego sponsora PKOl spodziewa się pod koniec kwietnia. - Dzięki firmie Zondacrypto PKOL mógł wysłać naszych sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie - dodał Piesiewicz.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Piesiewicz tłumaczył, że przed ogłoszeniem współpracy z Zondacrypto, co nastąpiło w październiku 2025 r., PKOL wysłał pismo do ABW z informacją, że Komitet planuje rozszerzyć portfolio sponsorskie, także o podmioty zagraniczne działające poza obszarem UE, a także "oferujące produkty i usługi niestandardowe".
- I poprosiliśmy o udzielenie informacji lub przeprowadzenie szkolenia z zakresu ewentualnych ryzyk związanych ze współpracą z tego typu podmiotami i organizacjami. Pismo było dostarczone 17 października. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Dziś dowiadujemy się, że od kilkunastu miesięcy ABW posiadała informacje o domniemanych powiązaniach z rosyjską mafią. A my jako narodowy komitet do dziś nie zostaliśmy o tym ostrzeżeni przez nasze służby - wyjaśniał Piesiewicz.
I dodał: - Powstaje zatem pytanie, skoro dziś mówi o tym premier. Dlaczego, mając taką wiedzę, głośno lub nawet w sposób utajniony nie powiedział tego pół roku temu? My jako PKOL nie jesteśmy jedynymi podmiotami, które współpracują z Zondacrypto. I nie byliśmy jedyni w dniu podpisania umowy. Co więcej, w lutym widzieliśmy premiera, który przyjmuje koszulkę Lechii Gdańsk z logo Zondacrypto i swoim nazwiskiem - kontynuował prezes PKOL.
W tym momencie Piesiewicz wyliczał, że z Zondacrypto współpracują: wspomniana już Lechia Gdańsk, Raków Częstochowa (już rozwiązuje umowę), Pogoń Szczecin, GKS Katowice (również rozwiązują umowę). Ponadto Zonda sama rozwiązała umowę z Wieczystą Kraków. Piesiewicz dodał, że Zonda była lub jest partnerem koszykarzy Dzików Warszawa czy Polskiego Związku Kolarskiego. Zonda wspierała też Tour de Pologne w 2024 i 2025 r.
Piesiewicz uderza w rząd
- W ostatnim czasie mamy do czynienia ze zmasowaną nagonką na tę firmę i też powstaje pytanie, komu to jest na rękę? Dziś oczekuje się od PKOl-u czy innych sportowych organizacji, że mogliśmy przewidzieć tę sytuację. To zadam pytanie - jak my, jako stowarzyszenie, mieliśmy to wiedzieć? Mieć narzędzia i sprawdzić powiązania, jeżeli takie w ogóle są? Dlaczego jako PKOL nie zostaliśmy poinformowani w trybie tajnym o takich wpływach? - zastanawiał się szef PKOL.
Następnie Piesiewicz zadeklarował, że "skoro rząd miał takie informacje, to w normalnie funkcjonującym kraju minister sportu powinien spotkać się z prezesem PKOL i poinformować o takiej sytuacji". - Minister Rutnicki mimo kilku próśb o spotkanie nie uważał za stosowne, żeby spotkać się. Jak chodziło o zawirowania w Polskim Związku Narciarskim, to znalazł czas, by w trybie pilnym zaprosić mnie i Adama Małysza. Tu nie widział potrzeby, żeby się spotkać i przekazać ważne informacje - ocenił.
Giełda kryptowalut jest od października sponsorem generalnym PKOl. Z tego tytułu ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki osiągnięte w tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Ogółem sponsor ma do wypłaty 13,8 mln złotych zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8.
Niektórzy sportowcy przekazali jednak, że choć tokeny są na ich kontach, to próby wymiany ich na złote kończą się niepowodzeniem. Głos w tej sprawie zabrali m.in. panczenista Damian Żurek i skoczek narciarski Kacper Tomasiak, potrójny medalista igrzysk.
Piesiewicz bronił się, że wszelkie zobowiązania wobec olimpijczyków ze strony PKOl zostały wypełnione, a obiecane nagrody w gotówce - wypłacone.