Zondacrypto w kryzysie. Rada nadzorcza składa rezygnację
Wszyscy członkowie rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OÜ operującej giełdą Zondacrypto zrezygnowali ze swoich stanowisk. We wspólnym oświadczeniu utrzymują, że o problemach platformy dowiedzieli się z polskich mediów, a nie - z wewnętrznych komunikatów firmy. O decyzji poinformowali Guido Buehler na platformie X oraz Georgi Džaniašvili na platformie LinkedIn. Informacji nie sposób potwierdzić w estońskich rejestrach z uwagi na weekend.
Veronika Togo, pełniąca funkcję przewodniczącej, a także Guido Buehler oraz Georgi Džaniašvili opublikowali oficjalne stanowisko skierowane do społeczności, użytkowników i partnerów giełdy kryptowalut Zondacrypto. Byli już członkowie rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OÜ (operatora platformy) poinformowali, że w tym tygodniu każdy z nich niezależnie złożył rezygnację. Decyzje te miały zostać podjęte indywidualnie jako wyraz oceny bieżącej sytuacji.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Problemy Zondacrypto: informacje z mediów zamiast od zarządu
Z opublikowanego dokumentu wynika, że nadzór spółki nie był informowany na bieżąco o trudnościach, z jakimi mierzy się giełda. Autorzy oświadczenia wprost wskazują na obawy dotyczące wypłat środków przez klientów (co pokrywa się z informacjami o niedawnych problemach z wypłatami z giełdy Zondacrypto), dostępności aktywów oraz spójności publicznych komunikatów firmy.
"Ważne jest to, że sytuacja stała się znana radzie nadzorczej ze źródeł publicznych dopiero po tym, jak zaczęła eskalować w polskich mediach, a nie poprzez terminową komunikację wewnętrzną" - podkreślają byli członkowie rady nadzorczej we wspólnym piśmie. Dodają również, że natychmiast po tych doniesieniach zainicjowali nadzwyczajne posiedzenia zarządu, aby wyjaśnić i zrozumieć sytuację.
Utrata zaufania i niespójność danych finansowych
Weryfikacja informacji przez radę przyniosła niepokojące wnioski. Byli członkowie nadzoru poinformowali, że po przeanalizowaniu dostępnych danych wyszły na jaw istotne niespójności między niektórymi oświadczeniami publicznymi, realiami operacyjnymi a informacjami, które wcześniej przekazywano radzie nadzorczej.
"Kontrast między wcześniej przedstawionymi informacjami a tym, co wyszło na jaw później, doprowadził nas do wniosku, że obecne okoliczności nie pozwalają już na właściwe wykonywanie naszych obowiązków jako członków rady nadzorczej" – czytamy w oświadczeniu. Autorzy dokumentu zaznaczają, że w strukturze zarządzania, w której własność i kierownictwo wykonawcze są skoncentrowane w rękach jednej osoby, skuteczny nadzór zależy od przejrzystości, terminowej komunikacji i wzajemnego zaufania. Jak podsumowują, ten fundament został "istotnie podważony".
Jednocześnie Veronika Togo, Guido Buehler i Georgi Džaniašvili zapewniają, że ich wcześniejsze decyzje były podejmowane w dobrej wierze. Opierano się wówczas na dostarczanych im raportach audytorów, trwających procesach regulacyjnych (w tym działaniach związanych z unijnym rozporządzeniem MiCA regulującym rynek kryptoaktywów) oraz regularnych kontaktach z zarządem. Wtedy - jak deklarują - sytuacja operacyjna wydawała się uporządkowana i spójna z dostępną wiedzą.