Rząd zmienia absurdalne prawo, które sam stworzył [OPINIA]

Niepozorny system wywołał niemałą awanturę, gdy do katalogu towarów monitorowanych w Systemie Elektronicznego Nadzoru Transportu zostały dodane odzież i obuwie. Rykoszetem oberwali drobni przedsiębiorcy, w szczególności sprzedawcy działający na bazarach i targowiskach. Rząd nagle zmienił zdanie.

Premier Donald TuskPremier Donald Tusk
Źródło zdjęć: © PAP | Jakub Kaczmarczyk, KPRM
Małgorzata Samborska
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu), czyli teleinformatyczny mechanizm KAS od dziewięciu lat służy do monitorowania drogowego i kolejowego przewozu tzw. towarów wrażliwych (m.in. paliw, alkoholu, suszu tytoniowego, odpadów). Celem jest uszczelnianie systemu podatkowego VAT i wspomaganie walki z szarą strefą.

Wielu Polaków usłyszało o nim dopiero w marcu 2026 r., gdy do katalogu towarów monitorowanych w SENT zostały dodane odzież i obuwie. Szybko okazało się, że niskie limity paraliżują działalność drobnych przedsiębiorców. Na szczęście rząd postanowił zwiększyć katalog wyłączeń. Nowe przepisy wchodzą w życie 13 maja 2026 r.

"Aż odjęło mi mowę". Rafał Brzoska mówi, co usłyszał od prezydenta Francji

Obowiązek rejestracji w SENT w praktyce oznacza, że uczestnicy obrotu (np. wysyłający/odbierający/przewoźnik – zależnie od sytuacji) muszą:

  • zgłaszać przewóz towarów w systemie,
  • przekazywać dane do przewoźnika,
  • podczas przejazdu zapewnić geolokalizację (GPS)
  • i po zakończeniu transportu odpowiednio "domknąć" proces w systemie.

Drobni przedsiębiorcy oberwali rykoszetem

Od 17 marca 2026 r. system został rozszerzony na wybrane kategorie odzieży, odzieży używanej i obuwia. Cel zmian był relatywnie spójny: walka z szarą strefą i nadużyciami podatkowymi, szczególnie w obszarze importu z państw trzecich, oraz zwiększenie przejrzystości obrotu.

Problem w tym, że rykoszetem oberwali drobni przedsiębiorcy, w szczególności sprzedawcy działający na bazarach i targowiskach. Przy bardzo niskich progach wejścia w reżim SENT: powyżej 10 kg odzieży albo powyżej 20 sztuk obuwia, szybko okazało się, jak dalece niektóre rozwiązania są nieżyciowe, a formalizm wygrywa z bazarową codziennością.

Wśród najbardziej uciążliwych warunków wskazywano m.in.:

SENT "na siebie" – czyli przewóz towaru na jarmarki, targi i bazary, gdy nie wiadomo, co i ile zostanie sprzedane. Taki transport musi być zgłaszany jako przejazd "na siebie" (ten sam podmiot jako wysyłający i odbierający), a po powrocie należy "zamknąć zgłoszenie" podając stan pozostałych towarów.

Paraliż zwykłego dnia pracy, gdy bus nie może ruszyć spod domu – w segmencie mikrofirm operujących na targowiskach często jest tak, że jeden samochód jest jednocześnie magazynem i środkiem transportu, a przedsiębiorca pełni rolę kierowcy, magazyniera i sprzedawcy. W konsekwencji, przy restrykcyjnym podejściu do obowiązków, każdy przejazd z towarem (nawet w drodze na zakupy czy odwożąc dziecko do szkoły) może być postrzegany jako obarczony ryzykiem zgłoszeniowym i sankcyjnym. Ten rozdźwięk między logiką systemu a realnym życiem mikrofirm był jedną z głównych osi sporu.

Ważenie ubrań w branży, która liczy "na sztuki" - SENT dla odzieży uruchamiał obowiązki co do zasady już powyżej 10 kg, a branża najczęściej rozlicza się "na sztuki". W dodatku infrastruktura do ważenia na targowiskach jest ograniczona albo nieprecyzyjna.

Konsekwencje zmian

To wszystko powodowało frustracje przedsiębiorców, którzy poczuli się potraktowani jak przestępcy, a ryzyko wysokich sankcji za brak zgłoszenia albo nieprawidłowości w deklarowanych danych powodowało, że niektórzy zaprzestali albo ograniczyli działalność.

Rząd odnotował problem – nowe rozporządzenie wchodzi w życie 13 maja 2026 r.

Pod presją rynku i licznych sygnałów o trudnościach praktycznych resort dostrzegł konieczność korekty. 12 maja zostało opublikowane rozporządzenie ministra finansów i gospodarki wprowadzające nowe wyłączenia z SENT dla określonych przewozów odzieży i obuwia na targowiska.

Nowe przepisy są opisywane jako odpowiedź na postulaty ułatwień dla podmiotów prowadzących handel "osobiście", bez zaplecza administracyjnego i logistycznego. Postanowiono więc wyłączyć z systemu nadzoru część przewozów na targowiska, ale jedynie pod określonymi warunkami. Warto jednak wspomnieć, że te warunki w trakcie konsultacji społecznych uległy istotnemu złagodzeniu w porównaniu z projektem rozporządzenia, który opublikowano w kwietniu tego roku.

I tak, w uproszczeniu, wyłączenie ma dotyczyć przedsiębiorców, którzy prowadzą firmę w formie jednoosobowej działalności gospodarczej (CEIDG) lub spółkę jawną, której wspólnikami są wyłącznie osoby fizyczne. Przewóz towaru musi się odbywać wyłącznie w celu sprzedaży detalicznej na targowiska objęte opłatą targową, m.in. otwarte place targowe i ulice handlowe i nie przekraczać limitów, tj. do 500 kg odzieży (w tym również używanej) lub do 700 sztuk obuwia.

Przewóz towarów wyłączonych z SENT ma się odbywać od stałego miejsca wykonywania działalności lub miejsca zamieszkania przedsiębiorcy na targowisko i z targowiska. Zrezygnowano więc z warunku, aby targowisko miało się znajdować w zasięgu maksymalnie 50 km od granic administracyjnych miejscowości wskazanej w CEIDG jako stałe miejsce wykonywania działalności.

To ograniczenie było mocno krytykowane, bo handel targowiskowy jest mobilny i często sezonowy. Wielu sprzedawców jeździ tam, gdzie jest popyt – nie zawsze są to kursy wyłącznie w promieniu gminy. Limit 50 km wykluczałby część mikroprzedsiębiorców tylko z powodów geograficznych.

Dodatkowe obowiązki jednak pozostaną

Zamiast zgłoszenia w systemie SENT przedsiębiorca będzie jednak musiał sporządzać dla każdego dnia przewozu własny dokument zawierający m.in. dane przedsiębiorcy, adres jego zamieszkania, opis towaru, ilość/masę, numer rejestracyjny pojazdu, datę i dane adresowe targowiska.

Poluzowanie przepisów to niewątpliwie krok w dobrym kierunku. Nie ma wątpliwości, że rząd dostrzegł praktyczny problem i szuka "zaworu bezpieczeństwa" dla handlujących na targowiskach. Czas pokaże, czy zaproponowane rozwiązanie jest wystarczające, aby realnie dać oddech branży.

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy

Wybrane dla Ciebie