"Taniej nie będzie". Ekspert pokazuje, co nas czeka z cenami prądu

Ceny prądu na 2027 r. nie przestają rosnąć. W kontraktach na rynku przekładają się obecnie już na około 62 gr za kWh dla gospodarstw domowych – informuje Bartłomiej Derski, dziennikarz branżowego serwisu wysokienapiecie.pl. W rozmowie z money.pl podkreśla, że jesień może być ostatnim momentem, by przerzucić się na korzystniejsze cenowo oferty.

Skrzynka energetyczna i gniazdko na prądSkrzynka energetyczna i gniazdko na prąd
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Robert Przybysz, Paweł Kacperek
Bartłomiej Chudy

Ceny prądu w Europie na giełdach już idą w górę. Kontrakty terminowe z dostawą na kolejny miesiąc notowane na giełdzie w Amsterdamie podskoczyły z 55 do 79 euro za megawatogodzinę, licząc od początku sierpnia. W nieco ponad miesiąc poszybowały do poziomów nienotowanych od końca 2022 r. Jakby tego było mało, branża ocenia, że nie zanosi się, by miały się zatrzymać.

Zła wiadomość: ceny prądu na 2027 r. nie przestają rosnąć na giełdzie i już dochodzą do 55 gr/kWh netto. A to goła cena giełdowa – do niej trzeba dodać jeszcze 6–8 gr/kWh, aby uzyskać cenę netto dla odbiorcy domowego. Przy dzisiejszych cenach wychodzi nam zatem 62 gr/kWh netto, podczas gdy tegoroczna taryfa G11 (stała cena przez całą dobę dla odbiorców indywidualnych, najczęściej wybierana w Polsce opcja rozliczenia – red.) opiewa na 49 gr/kWh netto" – zwrócił uwagę Bartłomiej Derski, dziennikarz branżowego serwisu wysokienapiecie.pl.

Jak podlicza, tylko po stronie obrotu średni wzrost cen może wynieść 6 proc. "Po stronie dystrybucji temat zależy w znacznej mierze od wysokości opłat, które Urząd Regulacji Energetyki dopiero opublikuje" – wyjaśnia. Dla największych dystrybutorów energii w Polsce prezes URE dąży do zatwierdzenia taryf na przyszły rok w połowie grudnia.


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Dopytujemy analityka o to, czy jest to czytelny sygnał, że w 2027 r. czeka nas skok cen na rachunkach. – Taniej nie będzie, zważywszy, że składowa w cenie prądu wynikająca z geopolityki jest kluczowa. Jeśli dojdzie do splotu dwóch okoliczności – dalszej eskalacji na Bliskim Wschodzie oraz surowej zimy, to przełoży się to na rachunki – podkreśla.

Elementem, który mógłby zamortyzować wzrosty cen, jakie wynikają ze składowych rynkowych, są uprawnienia do emisji CO2. Niezależnie od tego ekspert zwraca uwagę, że z punktu widzenia odbiorcy warto zainteresować się ofertą dostawców.

Mamy obecnie atrakcyjną ofertę Orlenu na 3 lata po 48 gr/kWh. Przebija w korzyściach obecne wskaźniki rynkowe. Do tego dochodzą oferty lokalne Tauronu czy Pstryk. Taryfy dynamiczne potrafią dziś dać klientom bezpieczeństwo, jeśli zdecydują się na zmiany. O ile zimą może być ciężko z zaoszczędzeniem w tych taryfach, to od wiosny po jesień można już sporo zyskać – prognozuje ekspert.

"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce

A co z cenami prądu dla firm? Sytuacja nie jest jednoznaczna. – W tym względzie rynek jest rozpędzony. Duży i średni przemysł są odbiorcami, którzy mają spore doświadczenie i strategie zakupowe, dokupują systematycznie kontrakty. One nie odczują dynamicznych zmian. Małe firmy, sklepy, usługi – to są odbiorcy, którzy od lat płacą najwyższe stawki, ale też widzimy tutaj, że jest to grupa, która latami trzyma się jednego dostawcy, nie poświęcając czasu na znalezienie korzystniejszych ofert – podkreśla analityk.

Zwraca też uwagę na inny aspekt umów czasowych na dostawy prądu. – Bywają często tak skonstruowane, że kończą się w grudniu. Nie jest to dobry moment na szukanie atrakcyjnych ofert.

Derski zwraca ponadto uwagę, że przyszłoroczna taryfa będzie opierać się na średniej ważonej cenie kontraktów giełdowych na przyszły rok, przy czym "ta nie wzrosła jeszcze tak bardzo". "Początek roku (2026) był tańszy. Jednak, biorąc pod uwagę sytuację rynkową, wzrost przyszłorocznej taryfy oraz najbliższych ofert wolnorynkowych jest w mojej ocenie najbardziej prawdopodobną opcją" – podsumowuje w serwisie X.

Wybrane dla Ciebie