Rząd ogranicza pomoc dla części Ukraińców. Samorządy reagują

Ograniczenie Ukraińcom prawa do dalszego pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania wzbudza kontrowersje. Decyzje resortów rodziny oraz MSWiA, choć nie uderzają w dużą grupę, to są odczuwalne wśród tych, którzy dalej potrzebują systemowego wsparcia. Swoje obawy wyrażają również samorządy.

 Na zdjęciu ministra rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (L) i burmistrz Wasilkowa Adrian Łuckiewicz
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images, PAP | Jakub Porzycki, Anadolu, Wojciech Wojtkielewicz, Radek Pietruszka
Bartłomiej Chudy

W środę 1 lipca minął termin, który umożliwiał części Ukraińców dalej mieszkać w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania (OZZ). Do tej pory mogli skorzystać z bezpłatnego pobytu, ale wdrożona przez rząd "ustawa wygaszająca" ograniczyła od lipca to prawo jedynie do tzw. grup wrażliwych - kobiet w ciąży i z dziećmi do 12. miesiąca życia, osób z niepełnosprawnościami, emerytów niepobierających polskiej emerytury i niemających zstępnych w Polsce.

"Zwykle popełnia się ten błąd". Kiedy wprowadzać produkt na rynek?

Ukraińcy w Polsce. Część straciła prawo do bezpłatnego zakwaterowania

Już w styczniu tego roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiadało stopniowe wygaszanie obowiązywania specustawy o wsparciu dla Ukraińców. "Przechodzimy na systemowe, równe zasady dla wszystkich cudzoziemców w ochronie zdrowia, świadczeniach socjalnych, zatrudnieniu" - komunikował resort kierowany przez Marcina Kierwińskiego. Jednym z etapów jest ograniczenie prawa do bezpłatnego pobytu w OZZ.

Od 1 lipca straciły je np. rodziny wielodzietne (mające trzy lub więcej dzieci, jeśli mają one ponad 7 lat), osoby starsze niebędące jeszcze seniorami, a także niektórzy emeryci z Ukrainy. Tym ostatnim stawia się teraz kilka warunków, poza minimalnym wiekiem emerytalnym jak w Polsce:

  • mogą skorzystać z darmowego pobytu w OZZ, jeśli nie pobierają polskiego świadczenia emerytalnego,
  • nie pracują,
  • nie mają w Polsce pełnoletnich zstępnych, czyli np. dorosłych dzieci lub wnuków, którzy podlegają obowiązkowi alimentacyjnemu,
  • nie są w stanie samodzielnie zapewnić sobie zakwaterowania.

Wystarczy, że nie spełnią któregoś z warunków i już nie mogą dalej mieszkać w OZZ. I właśnie to budzi kontrowersje. Problem dotyczy też opiekunów tymczasowych i rodziców z niepełnosprawnością, którzy spełniają kryteria dalszego pobytu, podczas gdy dzieci zostały wyłączone z systemu wsparcia.

Ustawa ta odbiera niepracującym migrantom wojennym z Ukrainy prawa do pomocy społecznej i uderza w najsłabszych - tych, którzy nie mogą pracować - ostrzegła Janina Ochojska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

Dziemianowicz-Bąk: państwo dba o usamodzielnienie tych osób

Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewniła w środę, że wciąż z bezpłatnego wsparcia będą mogły korzystać osoby z grup wrażliwych.

Nie jest to żadną łaską, żadnym przywilejem. Jest po prostu odpowiedzialnością państwa, które chce zadbać o to, żeby osoby, które znajdują się na jego terytorium, miały szansę na usamodzielnienie się, miały szansę na znalezienie pracy - mówiła członkini rządu.

Ministra przyznała, że jednym z problemów pozostaje odpłatność za dzieci osób uprawnionych do pobytu w ośrodku. Jak podkreśliła, resort działa dwutorowo:

- Doraźnie i natychmiast skierowaliśmy za pośrednictwem wojewodów odpowiednie pisma i wytyczne, żeby w takich sytuacjach - ich nie jest wiele, kilkaset w skali kraju, ale jednak każda taka sytuacja wymaga opieki, troski i pochylenia się nad nią - można było skorzystać ze świadczeń dostępnych za pośrednictwem samorządów - poinformowała.

Szefowa MRPiPS dodała też, że "nikt nie powinien pozostać bez pomocy, bez opieki. - Każde z tych dzieci powinno móc znaleźć się, bez dodatkowych kosztów, w takim ośrodku zakwaterowania zbiorowego - wskazała. Zapewniała, że samorządy otrzymały jasne rekomendacje.

Gmina: państwo nie pokrywa wszystkich kosztów

Spore zaskoczenie decyzją rządu jest w Wasilkowie, niedaleko Białegostoku, gdzie w ośrodku pozostanie kilkadziesiąt osób, a ponadto dojdzie 12 kolejnych z wygaszanego OZZ w Augustowie. Podlaski Urząd Wojewódzki twierdzi, że 100 procent kosztów utrzymania ośrodka w Wasilkowie pokrywają środki z rezerwy celowej budżetu państwa. Miasto widzi sprawę inaczej.

Noclegi i wyżywienie to nie są wszystkie koszty. Mamy Centrum Usług Społecznych, w którym pozostają koszty pracy urzędników, ale też administracyjne i organizacyjne - wyjaśnia money.pl Jolanta Skowrońska z urzędu w Wasilkowie.

Potwierdza, że opór budzi nie sama idea wsparcia, a sposób, w jaki administracja rządowa zakomunikowała zmiany samorządowi.

Pytamy o możliwe dodatkowe koszty, jakie spadłyby na gminę, ale słyszymy, że te trudno obecnie oszacować. - Jest jeszcze za wcześnie. Nie mamy nawet podpisanej umowy, a już przerzuconą odpowiedzialność po decyzji urzędu wojewódzkiego. Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, to ogromne wyzwanie - dodaje urzędniczka.

Burmistrz Wasilkowa Adrian Łuckiewicz zaskarżył decyzję wojewody podlaskiego do resortu rodziny. Zaznaczył, że nie kwestionuje istoty sprawy, a sposób komunikacji między rządem a urzędem miasta. - Pomoc humanitarna wymaga współpracy państwa z samorządem, a nie wydawania poleceń z dnia na dzień, bez dialogu, bez przygotowania i bez zapewnienia warunków do ich wykonania - oświadczył Łuckiewicz.

Miasto zarzuca wojewodzie brak zapewnienia środków finansowych i kadrowych niezbędnych do wykonania polecenia. - Oznacza to w praktyce, że mieszkańcy Wasilkowa zostaną zmuszeni do sfinansowania zadania z własnych podatków - dodał.

Włodawa notuje duży spadek

Sprawdziliśmy też sytuację we Włodawie (woj. lubelskie), tuż przy granicy z Białorusią i Ukrainą. Według informacji urzędu wojewódzkiego z czerwca tego roku we włodawskich ośrodkach znajdowało się ok. 290 miejsc dla Ukraińców. Po zmianach z lipca większość zakwaterowanych musi opuścić ośrodki.

Zmiany są znaczące. Do tej pory mieliśmy w ośrodkach zakwaterowania około 220 osób z Ukrainy, a teraz to spadnie do około 70. Sama liczba ośrodków zmniejsza się z pięciu do trzech. Odchodzącym z ośrodków zostają warunki komercyjne - słyszymy w Starostwie Powiatowym we Włodawie.

Pytamy o sprawę Związek Miast Polskich. Rzecznik ZMP Marek Wójcik zaznacza, by rozróżniać sytuację Ukraińców z ośrodków w dużych miastach Polski, a tymi w małych miejscowościach. - Te w mniejszych miejscowościach zostały zaadaptowane do innej formy. One już nie mają charakteru tymczasowego, przypominają bardziej ośrodki dla cudzoziemców, które są przygotowane, by trwale w nich funkcjonować - mówi.

Co do form wsparcia, widzimy, że tzw. mechanizmy wygaszające wsparcie zaczęły się jeszcze w 2023 r. za poprzedniego rządu. I to wydawało się naturalnym krokiem. Podnosiliśmy jednak, że są grupy wymagające dłuższego wsparcia, np. przy pieczy zastępczej. To jest kwestia decyzji, tutaj dochodzi jeszcze wymiar polityczny. Moim zdaniem powinniśmy się wykazać pewną wrażliwością i unikać kwestii, które będą interpretowane niewłaściwie - mówi money.pl Wójcik.

Czy zatem duży samorząd może przedłużyć finansowanie usług, które państwo właśnie ucina? - Cokolwiek nie zrobimy, to sprawę trzeba rozstrzygnąć. Widzimy, że czas pobytu (Ukraińców w Polsce - red.) już trochę trwa, mogli już dostosować się do polskich warunków - dodaje nasz rozmówca.

Rzecznik domaga się wyjaśnień od resortu

Jeszcze w czerwcu sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Marcin Wiącek poprosił resort Agnieszki Dziemianowicz-Bąk o wyjaśnienia. "

W mojej ocenie istnieją podstawy do obaw, że ograniczenie dostępu do ośrodków zbiorowego zakwaterowania może prowadzić do pogorszenia sytuacji bytowej osób objętych ochroną czasową, zwiększając ryzyko bezdomności oraz wykluczenia społecznego" - napisał do MRPiPS RPO.

Domaga się jednocześnie informacji, jakie działania podjął lub planuje podjąć resort w celu systemowego przeciwdziałania bezdomności i wykluczeniu społecznemu osób, które utraciły możliwość dalszego pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.

Zapytaliśmy MSWiA oraz resort rodziny, pracy i polityki społecznej o spodziewane spadki liczby zakwaterowanych Ukraińców w ośrodkach oraz o oszczędności, jakie z tego tytułu ma zyskać państwo. Dopytaliśmy też o uzasadnienie dla tego ruchu, zwłaszcza w kontekście samotnych rodziców z dziećmi, które wciąż potrzebują egzystencjalnego wsparcia. Czekamy na odpowiedzi.

Wybrane dla Ciebie