Unia nakłada sankcje. Netanjahu wściekły na Europę. Ekspert: to działanie prewencyjne

Unia Europejska nałożyła sankcje wobec ekstremistycznych osadników i podmiotów wspierających osadnictwo na Zachodnim Brzegu. To wywołało ostrą reakcję izraelskiego premiera. Netanjahu nazwał UE "moralnym bankrutem". - Te sankcje mają charakter symboliczny - ocenia tymczasem Marek Matusiak z OSW.

Premier Izraela Benjamin NetanjahuPremier Izraela Benjamin Netanjahu
Źródło zdjęć: © Getty Images | ZipZapic.com
Przemysław Ciszak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ogłosiła w poniedziałek, że państwa UE zgodziły się jednomyślnie na nałożenie nowych sankcji na niektórych izraelskich osadników z okupowanego Zachodniego Brzegu za przemoc wobec Palestyńczyków. Równolegle nałożyła sankcje na czołowych przedstawicieli palestyńskiego Hamasu.

- Ostra reakcja premiera Netanjahu nie zaskakuje. Izraelczycy stosują w przypadkach krytyki ich działań wysoki pressing. Jakakolwiek decyzja wymierzona w Izrael, niezależnie od jej znaczenia, siły czy uciążliwości, jest z miejsca z całą mocą oprotestowana. Wszelkie sankcje wymierzone w Izrael z założenia uznają za niezasłużone, nieusprawiedliwione - komentuje dla money.pl Marek Matusiak, koordynator projektu "Izrael i Zatoka" w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"

Ekspert: UE chce pokazać moc sprawczą

Unijne sankcje są reakcją na ataki ze strony grup ekstremistycznych osadników wobec Palestyńczyków. Według raportu ONZ z 2025 r. na Zachodnim Brzegu doszło do 1800 ataków osadników, które doprowadziły do ofiar śmiertelnych lub zniszczeń mienia w około 280 palestyńskich społecznościach.

- Te sankcje mają pokazać, że UE nie pozostaje bierna, że po zmianie władzy na Węgrzech ma moc sprawczą. Nie są to jednak specjalnie silne sankcje wobec obecnych działań Izraela czy w kontekście wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny nakazu aresztowania premiera Netanjahu - tłumaczy Marek Matusiak.

Podkreśla przy tym jednak, że jest to w dalszym ciągu miękki krok, a o rzeczach znacznie poważniejszych, jak zawieszenie umowy stowarzyszeniowej, nie ma mowy i nie będzie. - Izrael zdaje sobie sprawę, że to niewiele - ocenia nasz rozmówca.

Skąd więc taka reakcja premiera Netanjahu? - To działanie prewencyjne. Gdyby przeszło to bez echa, konsekwencje polityczne byłyby dla Izraela poważniejsze. Wyłom w tej polityce oznaczałby, że możliwe byłyby kolejne kroki, kolejne sankcje - podkreśla analityk.

Zachodni Brzeg zamieszkuje obecnie 3 miliony Palestyńczyków oraz pół miliona żydowskich osadników. Izraelski rząd wspiera rozbudowę osiedli, chociaż większość państw świata uznaje żydowskie osadnictwo na tym terenie za nielegalne.

Ekspert: Symboliczne sankcje. Państwa Izrael bezpośrednio nie zabolą

W oficjalnym komunikacie Rady Europejskiej nie ujawniono nazwisk ani nazw organizacji objętych nową rundą sankcji. Reuters, powołując się na źródła unijne, podał, że nowy pakiet ma obejmować trzech osadników i cztery organizacje osadnicze, ale ich tożsamość nie została jeszcze upubliczniona.

W dodatku to sankcje personalne i finansowe, a nie pełne embargo czy ogólny zakaz handlu z Izraelem. Obejmują takie restrykcje jak: zamrożenie aktywów w krajach UE, zakaz wjazdu do Unii oraz zakaz udostępniania pieniędzy i zasobów gospodarczych. To w praktyce oznacza, że obywatele, firmy, banki i instytucje z UE nie mogą przekazywać takim osobom ani organizacjom pieniędzy ani zasobów zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio.

Przy innych podobnych decyzjach Unii te wydają się być więc minimalne. Choć warto dodać, że Bruksela równolegle dyskutuje również o innych opcjach, w tym ograniczeniach handlowych wobec produktów z osiedli izraelskich na Zachodnim Brzegu.

- Nie chodzi nawet o to, czy unijne sankcje będą bardzo szkodzić państwu Izrael, czy ich siła będzie miała ograniczone skutki. Tą reakcją władze (Izraela - red.) chcą w zarodku zdusić wszelką krytykę, by nikomu nie przyszło do głowy, że można bezkarnie nakładać obostrzenia na Izrael - wyjaśnia analityk OSW.

- Ogłoszone przez KE sankcje wobec osadników i podmiotów wspierających osadnictwo na Zachodnim Brzegu mają charakter przede wszystkim indywidualny. Państwa Izrael więc bezpośrednio to nie zaboli. W praktyce są to symboliczne sankcje, a obłożone nimi osoby i podmioty mają sposoby na ich ominięcie. Rząd Netanjahu wspiera osadnictwo i w razie czego państwo Izrael im pomoże - zaznacza analityk OSW.

Unia potępia ekstremistyczną przemoc osadników

W poprzednich latach UE również nakładała sankcje na osadników i organizacje osadnicze. Dwie poprzednie listy publikowane były w kwietniu i lipcu 2024 r. Obejmowały one np. skrajnie prawicową żydowską organizację Lehava oraz Ben-Zion "Bentzi" Gopstein, jej założyciela i lidera.

Restrykcje objęły też Hilltop Youth, radykalną grupę młodzieżową, której członkowie mieli dopuszczać się przemocy wobec Palestyńczyków i palestyńskich wiosek, a także jej czołowych działaczy: Meira Ettingera i Elisha Yereda.

Oprócz tego na listach sankcyjnych znajdywali się aktywiści z Tzav 9 blokujący ciężarówki z pomocą humanitarną do Gazy oraz nieautoryzowane placówki i ich założyciele (za udział i organizację aktów przemocy wobec Palestyńczyków) jak Zvi's Farm, Moshe's Farm w Dolinie Jordanu, Manne Farm w rejonie Wzgórz Hebron.

W czerwcu 2024 r. Rada Europejska zdecydowanie potępiła trwającą ekstremistyczną przemoc osadników na Zachodnim Brzegu, w tym we wschodniej Jerozolimie. Zapowiedziano wtedy dalsze działania wobec ekstremistycznych osadników.

Rada Europejska oficjalnie potępiła też decyzje rządu izraelskiego o dalszym rozszerzaniu nielegalnych osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu i wezwała Izrael do odwrócenia tych decyzji.

Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl