Niemiecki tygodnik: Trump czyni Chiny wielkimi

Prezydent USA Donald Trump zamierzał systemowo pokonać Chiny, ale podczas wizyty w Pekinie będzie musiał zmierzyć się z faktem, że poniósł porażkę i "czyni Chińską Republikę Ludową wielką" - pisze niemiecki tygodnik "Der Spiegel".

Temporary
Chinese President Xi Jinping, right, waves, with President Donald Trump, ahead of their summit talk at Gimhae International Airport in Busan, South Korea, Thursday, Oct. 30, 2025. (AP Photo/Mark Schiefelbein)
Mark SchiefelbeinPrezydent USA Donald Trump, i przywódca Chin Xi Jinping
Źródło zdjęć: © East News | Mark Schiefelbein
Katarzyna Kalus
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Korespondentka gazety przypomina, że od ostatniej wizyty Trumpa w Pekinie minęło dziewięć lat. Wtedy prezydent USA, mówiąc o "uczynieniu Ameryki znowu wielką", miał na myśli także "próbę ograniczenia Chin, wielkiego rywala, drugiego supermocarstwa o rosnącej sile militarnej i drugiej największej gospodarce świata".

To samo miejsce, ci sami ludzie, ta sama oprawa. Zmieniła się hierarchia. Ameryka - używając słów Trumpa - jest dziś mniejsza niż wcześniej, natomiast Chiny są większe i potężniejsze. Ten kontrast nigdy wcześniej nie był tak wyraźny jak teraz - ocenia "Der Spiegel".

Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące

Najwyraźniej widać to na przykładzie wojny z Iranem. Trump - czytamy w "Spieglu" - "rozpętał ją wspólnie z Izraelem, ale bez Xi nie potrafi już z niej wyjść". Tymczasem, paradoksalnie, "energochłonne Chiny stosunkowo łagodnie przechodzą kryzys naftowy wywołany wojną".

W takiej narracji jest komponent propagandowy - zauważa gazeta. Podkreślanie, że świat jest "niebezpiecznym miejscem", ma - według "Spiegla" - "odwracać uwagę społeczeństwa od słabnącej gospodarki, złych perspektyw zawodowych, braku nadziei i wysokiego zadłużenia państwa".

Gazeta zauważa przy tym, że Trump tak "skłócił się z sojusznikami z NATO i tak mocno zraził do siebie dawnych partnerów w Europie, że ci nie chcą już ryzykować otwartej konfrontacji z Chinami". Xi nie musi wyjeżdżać z kraju, bo "przywódcy zachodniego świata sami przyjeżdżają do niego" - dodaje.

"Der Spiegel" odnotowuje też, że nieco ponad rok temu prezydent USA próbował osłabić chińską siłę eksportową podwyższeniem światowych ceł. Jednak "Pekin znalazł narzędzie nacisku w postaci zakazu eksportu metali ziem rzadkich i zmusił Trumpa do zawieszenia broni w wojnie celnej".

Tajwan potencjalnie najważniejszym tematem rozmów

Gazeta prognozuje, że jednym z głównych tematów szczytu USA-Chiny może stać się Tajwan. Dla Xi rozmowy z amerykańską delegacją to "okazja, by zamienić słabość Trumpa w ustępstwo, np. ograniczenie amerykańskiego wsparcia dla Tajwanu".

"W relacjach z Chinami Trump znalazł się w gorszej sytuacji niż jakikolwiek wcześniejszy prezydent USA. Niebezpieczeństwo polega na tym, że Xi może wykorzystać tę słabość już w tym tygodniu. Na Tajwanie nie bez powodu panuje nerwowość" - kwituje "Der Spiegel".

źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie