Niemiecki tygodnik: Trump czyni Chiny wielkimi
Prezydent USA Donald Trump zamierzał systemowo pokonać Chiny, ale podczas wizyty w Pekinie będzie musiał zmierzyć się z faktem, że poniósł porażkę i "czyni Chińską Republikę Ludową wielką" - pisze niemiecki tygodnik "Der Spiegel".
Korespondentka gazety przypomina, że od ostatniej wizyty Trumpa w Pekinie minęło dziewięć lat. Wtedy prezydent USA, mówiąc o "uczynieniu Ameryki znowu wielką", miał na myśli także "próbę ograniczenia Chin, wielkiego rywala, drugiego supermocarstwa o rosnącej sile militarnej i drugiej największej gospodarce świata".
W czwartek republikański prezydent ponownie uda się do stolicy Chin, aby spotkać się z przywódcą tego kraju Xi Jinpingiem.
To samo miejsce, ci sami ludzie, ta sama oprawa. Zmieniła się hierarchia. Ameryka - używając słów Trumpa - jest dziś mniejsza niż wcześniej, natomiast Chiny są większe i potężniejsze. Ten kontrast nigdy wcześniej nie był tak wyraźny jak teraz - ocenia "Der Spiegel".
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
Zdaniem gazety prezydent USA "chciał powstrzymać Pekin, ale w rzeczywistości przyspieszył wzrost (jego) potęgi".
Najwyraźniej widać to na przykładzie wojny z Iranem. Trump - czytamy w "Spieglu" - "rozpętał ją wspólnie z Izraelem, ale bez Xi nie potrafi już z niej wyjść". Tymczasem, paradoksalnie, "energochłonne Chiny stosunkowo łagodnie przechodzą kryzys naftowy wywołany wojną".
Tygodnik zauważa, że komunistyczne władze Chińskiej Republiki Ludowej przedstawiają ją jako "strażnika międzynarodowego ładu opartego na zasadach - i przychodzi im to z łatwością".
W takiej narracji jest komponent propagandowy - zauważa gazeta. Podkreślanie, że świat jest "niebezpiecznym miejscem", ma - według "Spiegla" - "odwracać uwagę społeczeństwa od słabnącej gospodarki, złych perspektyw zawodowych, braku nadziei i wysokiego zadłużenia państwa".
Gazeta zauważa przy tym, że Trump tak "skłócił się z sojusznikami z NATO i tak mocno zraził do siebie dawnych partnerów w Europie, że ci nie chcą już ryzykować otwartej konfrontacji z Chinami". Xi nie musi wyjeżdżać z kraju, bo "przywódcy zachodniego świata sami przyjeżdżają do niego" - dodaje.
"Der Spiegel" odnotowuje też, że nieco ponad rok temu prezydent USA próbował osłabić chińską siłę eksportową podwyższeniem światowych ceł. Jednak "Pekin znalazł narzędzie nacisku w postaci zakazu eksportu metali ziem rzadkich i zmusił Trumpa do zawieszenia broni w wojnie celnej".
Tajwan potencjalnie najważniejszym tematem rozmów
Gazeta prognozuje, że jednym z głównych tematów szczytu USA-Chiny może stać się Tajwan. Dla Xi rozmowy z amerykańską delegacją to "okazja, by zamienić słabość Trumpa w ustępstwo, np. ograniczenie amerykańskiego wsparcia dla Tajwanu".
"W relacjach z Chinami Trump znalazł się w gorszej sytuacji niż jakikolwiek wcześniejszy prezydent USA. Niebezpieczeństwo polega na tym, że Xi może wykorzystać tę słabość już w tym tygodniu. Na Tajwanie nie bez powodu panuje nerwowość" - kwituje "Der Spiegel".
źródło: PAP