Małe firmy zapłacą dużo niższy ZUS. Wysokość składek ma być uzależniona od ich przychodów

Nowe przepisy mogą obowiązywać od 2018 roku, a skorzystać z nich ma ok. 200 tys. firm.

Obraz
Źródło zdjęć: © Stanisław Kowalczuk/East News
Jacek Bereźnicki

Drobni przedsiębiorcy będą płacić dużo niższe składki na ZUS i Fundusz Pracy - nawet 345 zł zamiast 874 zł. Ministerstwo Rozwoju chce uzależnić wysokość składek od przychodów małych firm. Nowe przepisy mogą wejść w życie już od przyszłego roku, a skorzystać na nich ma około 200 tysięcy małych firm.

Aktualizacja 15:47

O tym, że Ministerstwo Rozwoju chce skończyć z ryczałtem ZUS dla najmniejszych firm pisaliśmy w poniedziałek.

Zgodnie z propozycjami resortu Mateusza Morawieckiego, najniższa wysokość składek na ubezpieczenia społeczne ma zostać obniżona dla tych przedsiębiorców, którzy osiągają miesięczny przychód w wysokości mniejszej niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia. W tym roku jest to 5 tys. zł.

- Tym podstawowym wskaźnikiem jest uzależnienie wysokości składek na ubezpieczenia społeczne i Fundusz Pracy od przychodów - zaznaczyła Emilewicz. - Ta zmiana zakłada, że dopiero od 2,5-krotności płacy minimalnej zaczynają obowiązywać dotychczasowe zasady i wysokość składki rośnie wraz z przychodem - dodała.

Szydło chce więcej takich zmian

Wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki zapewnił, że żaden przedsiębiorca nie straci na tej regulacji.

- Wszystkie dotychczasowe przywileje pozostaną w mocy, a ci, którzy będą chcieli skorzystać z nowych rozwiązań, będą to mogli zrobić dobrowolnie. W szczególności dotyczy to przewidzianej w Konstytucji Biznesu ulgi na start oraz możliwości skorzystania z obniżonej przez pierwsze 24 miesiące podstawy wymiaru składek - podkreślił Morawiecki w komunikacie ministerstwa.

- To dobry moment, by wprowadzać więcej zmian wychodzących naprzeciw przedsiębiorcom - powiedziała z kolei w środę premier Beata Szydło podczas spotkania z dziennikarzami.

- Uważam, że za mało zrobiliśmy do tej pory dla przedsiębiorców i będę oczekiwać, żeby te prace przyspieszyć. I żeby konkretne propozycje, ale takie, na które oczekują przedsiębiorcy, zaczęły pojawiać się na agendzie pracy rządu, bo to jest po prostu potrzebne - zadeklarowała.

Obawy przed zakładaniem własnej działalności gospodarczej

Jak tłumaczyła Emilewicz, obecnie osoba uzyskująca przychód minimalny, czyli 2 tys. zł, płaci na ZUS 812 zł oraz dodatkowo 62 zł na Fundusz Pracy. Po wejściu ustawy w życie obciążenia mają być proporcjonalnie niższe: 320 zł na ZUS i 25 zł na FP.

Jak dodała wiceszefowa resortu rozwoju, resort reaguje w ten sposób na obawy przed zakładaniem własnej działalności gospodarczej. Obawy te - jak wyjaśniła - wiążą się m.in. z tym, że przychody są zbyt niskie, a obciążenia zbyt wysokie.

- Wspieranie przedsiębiorczości, ułatwienie działalności gospodarczej oraz wyjście z szarej strefy to były cele, które nam przyświecały - podkreśliła Emilewicz.

Jak tłumaczyła, z danych wynika, że dla działalności gospodarczej krytyczny jest koniec drugiego roku prowadzenia małej lub średniej firmy w Polsce. Przedsiębiorca wtedy albo otwiera drugą firmę, albo kontynuuje działalność w szarej strefie; tego chcielibyśmy uniknąć - mówiła.

Koszt dla budżetu: 180 mln zł

- Dzisiaj ktoś, kto osiąga wynagrodzenie minimalne w skali całego roku niemal 40 proc. swoich przychodów jest zobligowany przeznaczyć na rzecz składek obowiązkowych. Ta proporcja wydaje się takim obciążeniem bardzo poważnym dla przedsiębiorców - dodała. Podkreśliła, że propozycja będzie bardzo interesująca dla małych przedsiębiorców działających poza największymi miastami.

Wiceminister mówiła też, że koszty dla budżetu związane z tym rozwiązaniem, szacuje się na ok. 180 mln zł. MR zakłada jednak, że dodatkowy wpływ do budżetu od każdego przedsiębiorcy, który z szarej strefy wejdzie do systemu, wyniesie ok. 5600 zł - dodała z zastrzeżeniem, że będzie to można wykazać dopiero po opublikowaniu danych nt. skutków zmiany w przepisach.

Wysokość podstawy wymiaru składek będzie określona w rozporządzeniu wydawanym przez ministra rozwoju w porozumieniu z ministrem rodziny, pracy i polityki społecznej. Rozporządzenie co roku będzie aktualizowane w oparciu o zmiany w kwocie minimalnego wynagrodzenia.

Wiceminister przekazała też, że projekt ustawy w ubiegły piątek został wpisany do wykazu prac Rady Ministrów i prace rządowe potrwają około miesiąca. Zakładamy optymistycznie, że jeszcze przed sezonem wakacyjnym w Sejmie możemy zakończyć prace legislacyjne - poinformowała Emilewicz.

Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"