Forum Forum dla firmKadry

Dyżury domowe – jak zachować odpoczynek dobowy i tygodniowy

Dyżury domowe – jak zachować odpoczynek dobowy i tygodniowy

skomentuj
Wyświetlaj:
StudioM / 89.229.91.* / 2010-09-21 11:06
Dyżury domowe to jakaś pomyłka, chyba wracamy do czasów kiedy żyli chłopi i pańszczyznę odrabiali, bo tak ten przepis trzeba traktować. Czas jest bezcenny i nieubłagalnie mija,a pracodawca może sobie "o tak" nam go odebrać jakimś dyżurem. Co najgorsze taki dyżur może trwać przez 6 dni w tygodniu. A i nawet nam nie zapłacą dopóki telefonu" nie odbierzemy". Niech żyje wolna Polska i wolni ludzie. Pozdrawiam serdecznie osoby odpowiedzialne za ustawę.
dr_n_ek__waldi / 83.13.30.* / 2010-09-17 09:36
A czas dojazdów z i do pracy to pominięto, bo w tym kraju mamy wspaniałą komunikację. Pominięto też przypadki szczególnego wykwalifikowania kadrowych, takich, które potrafią - tylko w przypadku, gdy pracownik prosi o jednorazową zmianę czasu pracy lub dnia roboczego (np., wtorku na sobotę) - wyrecytować jak kataryna z czasów II RP: "Panie xxxxski, powinien Pan wiedzieć od dawna, że w naszej firmie obowiązuje dzień roboczy od godz. H1 do godz. H1+8, a dniani roboczymi są dni od poniedziałku do piątku włącznie za wyjątkiem dni ustawowo wolnych. "
Natomiast w sytuacji kiedy Prezes firmy zleca prace w dodatkowych godzinach, to taka kadrówka stawia później pytanie: "Prezes mnie o niczym nie informował, a tym bardziej o wypłacie za nadgodziny." DO tego sam Prezes ma odpowiedź szablonową: "Panie xxxski (tu wymienia imię) jakoś to rozwiążemy, weźmie Pan kiedyś sobie wolne, lub podwyższe premię."
Oczywiście, na wolne nigdy nie ma odpowiednich warunków, a premię widziałem ostatnio w poprzedniej firmie.
Czyź to nie jest piekne życie w państwie prawa mafijnego?
Piasek_S / 212.182.98.* / 2010-09-11 17:54
Szlag mnie trafił jak to przeczytałem. Przecież Kodeks pracy w tym brzmieniu, to istny średniowieczny wyzysk. Policzmy ile godzin (naszych własnych, z którymi mamy prawo robić co zechcemy) pozostaje w gestii pracownika przy takich założeniach jakie podaje Kodeks pracy. Sprawdźmy na moim przykładzie. Normalny czas pracy, to 8 godz. + 2 godz. na dojazdy (skromnie licząc, jak w moim przypadku) + 8 godz. na sen (to minimum, bo pracownik musi być przecież wypoczęty - jak mówi kodeks) + 5 godz. bezpłatnego dyżuru (czytaj aresztu domowego, bo pracodawca ma takie prawo), suma = 23godz. Tak, to nie pomyłka! DWADZIŚCIA TRZY GODZINY. Czyli dziennie zostaje nam 1 godz. (słownie: jedna godzina), podczas której możemy wyjść z domu i robić co zechcemy. Oczywiście w tej godzinie powinniśmy zdążyć zrobić zakupy, pójść do fryzjera, obejrzeć film w kinie lub spektakl w teatrze (razem z dojściem lub dojazdem), że o innych spotkaniach towarzyskich nie wspomnę. I może udałoby się część z tego wykonać, gdyby pracodawca nie wyznaczył początku dyżuru na moment dojazdu pracownika do domu. W tym wypadku, czas wolny :-) przypadnie dopiero około godz. 20, a wtedy, w ciągu tej 1 godz. możemy jedynie pojechać do odległego hipermarketu (bo w pobliżu nie ma, a o tej porze inne sklepy są zamknięte) i zrobić szybkie zakupy. Na moje szczęście posiadam autko, choć już wiekowe. Ale już na pewno ta sztuka nie uda się, gdy pracodawca zażyczy sobie pełnienia dyżuru w pracy. Niestety codzienne wyjazdy na ryby czy grzyby w takich okolicznościach nie wchodzą w grę. Sprawdźmy więc jak długo uda się nam powędkować w weekend? Dysponujemy 48 godz. "wolnymi od pracy" i tak: co najmniej 16 godz. na sen, + 11 godz. dyżuru domowego (tyle dopuszcza kodeks), to razem = 27 godz. Czyli zostaje nam 21 godz. w tygodniu na własne zainteresowania, podczas których można opuścić spokojnie miejsce zamieszkania (oczywiście, jeżeli pracodawca nie wyznaczy DARMOWEGO, 11 godz. dyżuru w miejscu pracy, bo wtedy jeszcze należy uwzględnić dojazdy). Czy to dużo jak na tygodniowy czas własny, z którym możecie zrobić co zechcecie? Odpowiedzcie sobie sami. Cieszcie się jeżeli posiadacie zmywarkę i gosposię domową, która posprząta, ugotuje obiad i dopilnuje dzieci, żebyście mogli wykorzystać cały dostępny czas i nie stracić tak cennych godzin bez zobowiązań pracowniczych. Gdyby ktoś mnie zapytał "czy mnie to zadowala?", odpowiedział bym: NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE!!! A Wy uważacie, że to jest normalne? Ja osobiście mam w "głębokim poważaniu" twórców takiego Kodeksu pracy. I to by było na tyle. Gratuluję cierpliwości w dobrnięciu do końca trochę przydługiego komentarza.
AAru / 91.213.118.* / 2010-09-16 17:53
No ale dyżur domowy polega jedynie na możliwości odebrania telefonu. Nie oznacza, że musisz stać całe 5h na baczność i jedynie czekać aż ktoś zadzwoni. W tym czasie możesz sprzątać, czytać książkę, oglądać film czy robić zakupy. Praca zaczyna sie wtedy jak telefon służbowy odbierzesz.
To się nazywa dyspozycyjność. Jedynie czego nie rozumiem to dlaczego taki dyżur jest limitowany czasowo (co przeszkadza być pod telefonem całą noc śpiąc sobie smacznie) no i dlaczego kodeks nie przewiduje mimo wszystko jakiegoś wynagrodzenia - w końcu jeżeli trzeba podjąć prace to z reguły trzeba być gdzieś blisko pracy albo przynajmniej internetu (no i do tego być w miarę trzeźwym). A to limituje swobodę i powinno być z tego powodu wynagradzane.
ekonom1 / 77.255.78.* / 2010-09-27 23:12
Słuszna uwaga - trzeba byc trzeźwym - i to w czasie wolnym!. Nie został tu poruszony kolejny problem - jeżeli pracownik pracuje po południu u drugiego pracodawcy - to co wtedy?. Dlatego co najmniej dziwne jest - dyżur za friko. Wydaje się , że powinno być pół stawki typowej dla normalnej roboty - ale to takie moje zdanie.
gal / 46.134.10.* / 2012-01-23 16:50
Słuszna uwaga , trzeba być trzeźwym,gril,zaba,wy,wypady nad jezioro i inne. przdpadną .Prezes obarczył mnie miesięcznym dyżurem czyli od 7 do 15 praca a pozostałe godz.to dyżur pod telefonem,czyli noc idzień wolne dni ustawowe.Uwiązany przez miesiąc i 24 godz.na dobe. Kto ma taki długi dyżur?
01stan / 80.48.151.* / 2012-03-01 19:39
Ja mam dyżur raz na 4 tyg. 8 godz w pracy i reszta dyżur ,sobota i niedziela też
skomentuj

Najnowsze wpisy