Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Euro potrzebne od zaraz

Euro potrzebne od zaraz

Money.pl / 2007-01-22 08:11
Komentarze do wiadomości: Euro potrzebne od zaraz.
Wyświetlaj:
realista / 88.156.96.* / 2007-02-02 17:00
Alexandra Ty chyba kpisz taka zamiana euro 1:1 jest nie realna realne jest tylko to ze ceny w sklepach beda tak przeliczane ale nie zarobki bedziemy mieli podobnie a właściwie gorzej niz w niemczech miało to miejsce jak euro zostało tam wprowadzone wszyscy niemcy cienko piszczeli
Alexandra / 81.241.188.* / 2007-01-26 12:26
Co do zarobkow uwazam ze jest jedyna tylko mozliwosc zmiany Zlotowki na Euro - 1:1 Inna mozliwosc nie wchodzi w gre. Ktos kto zarabia 1000 PLN powinien zarabiac 1000 euro. Tak jak we szystkich rozwijajacych sie krajach UE. Granice nie beda otwarte na wolny przeplyw towarow dopuki ceny za te towary nie beda jednakowe we wszystkich krajach UE. W krajach UE za symboliczna pralke musimy zaplacic do 300 do 400 euro przy zarobkach minimalnych 1100 euro na osobe. W Polsce 1200 PLN za te sama pralke przy zarobkach 1000 PLN/ miesiac. Ceny powinny byc wyrownane z cenami w UE. Jezeli ktos kto obecnie zarabia 1000 zloty mialby po wejsciu euro zarabiac 250 euro - to bylaby tragedia. Napewni nie pozwoliloby to na wzrost gospodarczy. Gospodarka Polski nie tylko by sie zatrzymala ale cofnelaby sie o kilka lat. Nie byloby mozliwe rowniez wyrownanie cen a co za tym idzie - otwarcia granic. Panstwa UE nie pozwolilyby na wjazd tanich produktow z Polski poniewaz zrujnowaloby to wewnetrzna gospodarke danego kraju.

Wyrownanie cen z cenami w UE spowodowaloby podwyzke cen glownie na produkty sporzywcze. Ceny za paliwa nie wzroslyby poniewaz sa juz takie same jak w krajach EU plus/minus. Wzroslyby rowniez ceny za mieszkania, domy. Zmalalyby ceny samochodow. Sprzety RTV i AGD, meble pozostalyby bez zmian. Znacznie stanialyby kredyty. Ceny tytoniu wzrosly by o 100% , cena za alkochol kolorowy znacznie by zmalala.

Wraz z otwarciem granic i z zwiekszeniem zarobkow znacznie zwiekszylby sie naplyw cudzoziemcow - taniej sily roboczej z biedniejszych krajow. Mozna sobie to wyobrazic na przykladzie np: Niemiec, Francji czy Belgii.
BJ / 80.54.183.* / 2007-01-24 09:26
Ciekawe po jakim kursie będą chcieli wymienić pln na euro?

Czy jak teraz osoba zarabia 1000 zł to bedzie zarabiać 250 euro?? TO juz jest śmieszna a jak wejdzie euro to będzie jeszcze śmieszniejsze. Najpierw muszą otworzyć w pełni granice i wyrównać zarobki a później mogą wprowadzać euro
Wiechs / 83.10.6.* / 2007-01-25 02:13
Przecież zarabiasz teraz 250 euro. Jak nie wierzysz to weż swoją wypłatę i idź z nią do kantoru. A niby kto ma Ci wyrównać te twoje zarobki? Chyba Chuck Norris ?
lokoi / 83.17.184.* / 2007-01-24 08:31
Ej dyskutanci, dla czego się na wzajem obrażacie. Wypowiedź przeciwna naszemu zdaniu nawet jeżeli stoi w sprzeczności z ogólnie zaakceptowanymi teoriami nie daje nam upoważnienia do atakowania jej autora. Skupmy się na opiniach a nie autorach.
marioqe / 2007-01-23 11:27 / portfel
Wiecie, patrzę na to neutralnie. Plusy i minusy są zrównoważone w mojej głowie, dlatego też jak narazie nie przechylam się na żadną ze stron. Na pewno teraz mamy okres w kraju gdzie można zrobić największe pieniądze. Jak będzie po wejściu do strefy Euro? Nie wiem, odwiedzając kraje, które już są w Euro, mam rózne odczucia.
P.Lomax / 83.27.98.* / 2007-01-23 10:51
Mylą się przedsiębiorcy wraz z prof. Balcerowiczem w sprawie "euro". Pierwsza rzecz jaka się narzuca to koszty tej operacji poniesie podatnik. Jeśli ktoś uważa inaczej to proponujemy mu w czasie przejścia na ową walutę pensję w wysokości 750 zł PL. Żadna grupa inna nie poniesie tych kosztów - taka jest prawda. Ani banki, ani przedsiębiorcy, nawet ZUS na tym zarobi. O jakich korzyściach mówimy? Jest tylko jedna - w Europie zapanuje moda na "chińszczyznę" czyli jeden mundurek. To głupota w najczystszej postaci, to jest główny hamulec rozwojowy między gospodarkami danych krajów. Kurs zerowy? To kpina! A co powiedzą "eksperci" na temat kosztów danej gospodarki? Zapewne nic, podejrzewamy iż mają poważny problem z zrozumieniem tego tematu. Argument typu "nie będzie różnic kursowych co ułatwi pracę" jest śmieszny. Czyją pracę? Umysłową menadżera? No to dla nas to już nie menadżer, lecz "inaczej inteligentny". Po co szkoły, nauka o rozwoju gospodarczym? Na czym banki zarabiają? Na zmian kursu walut już nie? Trudno nam uwierzyć iż banki zrezygnują z zysku jaki mają z tych transakcji. Owszem zrezygnują, lecz klient banku poczuje dopiero co to bank. Według nas "euro" to nic innego jak polityczna zagrywka, nie ma żadnych przesłanek ekonomicznych aby ją wprowadzić. Wręcz przeciwnie jest szkodliwa dla Polski. Musimy pamiętać iż jeśli chcemy być silnym krajem gospodarczym i liczącym się na arenie światowej - tak, mamy ku temu potężne możliwości gospodarcze i intelektualne - to musimy mieć wpływ na swoją gospodarkę. W "salonach Europy" jesteśmy po prostu pośmiewiskiem - sorry za ostre słowo. Mamy najsłabszy bank centralny, sektor finansowy opanowany jest w 75 % przez spekulantów, skorumpowanych urzędników - patrz prasa, przemysł, który daje potężne zyski obcemu kapitałowi, najbardziej drenowane społeczeństwo w Europie czyli jak jeden z hiszpańskich przedsiębiorców określił nasz kraj - dojna krowa i bogactwo bezrobotnego Iberyjczyka. Dodajmy jeszcze jedną opinię, tym razem Niemca - "...w Polsce są widoczne duże zmiany.- Jakie? - zapytałem. Z uśmiechem na twarzy odpowiedział - Kiedyś polski robotnik u mnie kopał dół pod fundamenty łopatą, teraz ma już kilof!...." Krótkowzroczność wielu polityków i ekspertów powoduję iż nasz kraj jest coraz bardziej spychany na margines Europy. Nie szanują społeczeństwa licząc tylko na swój doraźny zysk. Czy zabiorą go do grobu? Chyba na to liczą, my nie dalibyśmy złamanego szeląga.
Wiechs / 83.10.6.* / 2007-01-25 02:04
Jestem przekonany ,że w dłuższej perspektywie nie ma odwrotu od Euro. Może za jakiś czas będzie jakiś Welt-euro zamiast dolara funta euro jena , itd. Globalizacja, czy się to komuś podoba czy nie jest nieunikniona. I chyba per saldo więcej jest z niej korzyści niż kłopotów. Ja importuję różne rzeczy i krew mnie zalewa jak za przelew bankowy w kraju płacę 50 gr a za przelew do np. banku w Hiszpanii płacę 210 zł. A dodatkowo na kursie przeliczeniowym zł/euro bank mnie drugi raz "rąbie"
Krzysztof2 / 83.3.64.* / 2007-01-22 20:38
Euro dopiero jak nasz poziom rozwoju i poziom zycia bedzie zblizony do krajow starej Unii. Musza tez zostac otworzone w pelni rynki pracy. Dzisiaj, jak pracodawca np. w Holandii czy Niemczech ma zalatwiac pozwolenie na prace dla Polaka to dziekuje i szuka sobie pracownika w innych panstwach. 100% otwarcia rynkow pracy dla Polakow, a potem bedziemy mogli myslec o Euro.
A... / 212.244.189.* / 2007-01-23 08:54
...a świetnie podsumował Pan całą dyskusję poniżej.
Ja dodam jeszcze, że nie możemy dać się ogłupić tym kilkudziesięciu najbogatszym obywatelom polskim, którym opłaca się wejść w strefę EURO choćby i dziś, bo oni interes Polski, Polaków już dawno mają w głębokim poważaniu, żeby nie powiedzieć wulgarnie w dupie...
konlibsoc / 2007-01-22 19:03
Mogłibyśmy nie wprowadzać euro w Polsce, ale związać złotego z euro sztywnym kursem wymiany za pomocą tzw. izby walutowej. To by zniwelowało ryzyko kuroswe, ale jednocześnie nie związałoby nam rąk gdyby euro przestało być najstabilniejszą walutą na świecie. Wtedy moglibyśmy po prstu bez zamieszania zerwać izbę walutową. Izbę walutową można by wprowadzić nawet od jutra. Wszystko zalezy od RPP.

Tzreba wspomnieć, że Izby walutowe cieszyły się ostatnio złą sławą bo kraje które miały izby walutowe z dolarem, Azja Płd. Wschodnia i Argentyna, przeżyły powazne kryzysy. Winna temu nie była jednak izba walutowa ale fakt związania się z niestaslbilną walutą bo taką pod konieć lat 90 stał się dolar. Jeśli się związać ze stabilną (względem złota) walutą currency board jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
adslk / 87.99.44.* / 2007-01-23 12:09
Głupiś jak but z lewej nogi.System sztywnego kursu wlautowego to ekonomiczny skansen w dodatku bardzo kosztowny i ryzykowny
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-23 12:08
a ta izba walutowa to oczywiście "bezpartyjna służba cywilna" , poza oczywiście gorącym czasem powyborczym . Ciekawe jaki byłby koszt "niwelowania ryzyka" jakby jakiś Soros zapragnął nas przetestować. Znowu kiepsko - przestań czytać te komunały a'la Keynes.
DA-old / 195.225.71.* / 2007-01-22 18:23
Euro wcale nie jest nam potrzebne!!! Szwecja, Dania i Wielka Brytania doskonale sobie radzą bez wspólnej waluty!
JarQ / 195.225.213.* / 2007-01-22 15:24
ryzyko kursowe ryzykiem kursowym ale co z różnicami jeśli idzie o zarobki??? urzędnik w niemczech na tym samym szczeblu co urzędnik polski zarabia 8 - 10 razy więcej a ceny będą musiały być wyrównane względem reszty strefy euro. czyli wyższe ceny a zarobki relatywnie niższe czyli ZIMA
gnagon / 80.55.245.* / 2007-01-26 18:29
Dodam że w pewnym znanym mi z wewnątrz holdingu zarobki się mają jak wyżej a norma pracy odwrotnie.
cencik / 87.96.71.* / 2007-01-22 16:24
głupi komentarz. czy w złotówkach czy w euro to i tak zarabia 8 razy więcej a ceny nie muszą być wyrównywane, a raczej bedzię to bardzo długo trwało
cemarek / 91.90.160.* / 2007-01-23 13:46
Znam konkretne sytuacje w których znależli się niemieccy emerycie po przejściu na euro. Są to ludzie, których znam osobiście. Przy wymienie emerytur na euro obowiązywał kurs 2 marki za 1euro. Natomiast ceny w sklepach w sklepach zmieniły sie jedynie w zakresie nazwy walutu. Oczywiście, nie stracili wiele na tym Niemcy dobrze sytuowani materialnie, bo im bardziej luksusowe towary tym ich ceny bardziej zbliżały się do oficjalnego kursu 2 do 1. Moi znajomi (są to małżeństwa i rodowici Niemcy) przed wymianą mogli odłożyć ze swych emerytur na prezenty dla wnuków albo na jakiś wyjazd wakacyjny. Obecnie muszą kupować tańsze, bo gorsze, produkty żywnościowe oraz oszczędzać na każdym kroku, aby wytrzymać do kolejnej wypłaty. Więc nie gadajcie tu bzdur o wzroście płac razem z cenami. Heca z euro jest czysto polityczną i ideologiczna grą za która znów bedziemy musieli drogo zapłacić tak jak znów zapłacimy za wycofywanie się z wielu reform wprowadzanych przez zakompleksionych fanatyków nowej ideologi w ostatnim 19-to leciu. Przykład - likwidacja techników. Odbudowanie zanihilowanej struktury szkolnictwa zawodowego (mówie o Technikach) będzie trwało wiele lat i kosztowało kupę kasy. Jest wiele takich "genialnych" posunięć forsowanych od 1989 przez zakompleksionych kretynów, którzy nie zdolni do samodzielnego myślenia, kierują się wyłącznie małpim instyktem naśladowania.
modliszka / 85.14.118.* / 2007-01-24 11:01
szóstka zakomentarz, który jest zgodny z prawdą, co potwierdza, że nauka nie idzie w parze z rozumem
cemarek / 91.90.160.* / 2007-01-23 13:45
Znam konkretne sytuacje w których znależli się niemieccy emerycie po przejściu na euro. Są to ludzie, których znam osobiście. Przy wymienie emerytur na euro obowiązywał kurs 2 marki za 1euro. Natomiast ceny w sklepach w sklepach zmieniły sie jedynie w zakresie nazwy walutu. Oczywiście, nie stracili wiele na tym Niemcy dobrze sytuowani materialnie, bo im bardziej luksusowe towary tym ich ceny bardziej zbliżały się do oficjalnego kursu 2 do 1. Moi znajomi (są to małżeństwa i rodowici Niemcy) przed wymianą mogli odłożyć ze swych emerytur na prezenty dla wnuków albo na jakiś wyjazd wakacyjny. Obecnie muszą kupować tańsze, bo gorsze, produkty żywnościowe oraz oszczędzać na każdym kroku, aby wytrzymać do kolejnej wypłaty. Więc nie gadajcie tu bzdur o wzroście płac razem z cenami. Heca z euro jest czysto polityczną i ideologiczna grą za która znów bedziemy musieli drogo zapłacić tak jak znów zapłacimy za wycofywanie się z wielu reform wprowadzanych przez zakompleksionych fanatyków nowej ideologi w ostatnim 19-to leciu. Przykład - likwidacja techników. Odbudowanie zanihilowanej struktury szkolnictwa zawodowego (mówie o Technikach) będzie trwało wiele lat i kosztowało kupę kasy. Jest wiele takich "genialnych" posunięć forsowanych od 1989 przez zakompleksionych kretynów, którzy nie zdolni do samodzielnego myślenia, kierują się wyłącznie małpim instyktem naśladowania.
Deresz2 / 86.63.79.* / 2007-01-22 16:17
Nie rozumiem Twojej zakompleksionej kalkulacji. Piszesz, że ceny będą musiały być wyrównane a jednocześnie nie uważasz aby zarobki też miałyby być wyrównane. Niestety ani zarobki ani ceny nie zostana jak piszesz "wyrównane". Po przyjęciu EURO nie zmienią sie one tzn zarobki jak i ceny ani o jeden cent chyba, że jacyś sprzedawcy zechcą przetestować rynek czy przypadkiem w tym zamieszaniu nie zaakceptuje nowych cen skorygowanych (zaokrąglonych) w górę. Tak było przy denominacji w Polsce i tak było we wszystkich krajach gdzie przyjmowano EURO. Faktycznie wzrost cen z tego tytułu był prawie nieazauważalny choc sam słyszałem wypowiedzi np. polskich niemców o szaleństwie cenowym . Jako ża sam bywałem w Niemczech tego wcale nie stwierdzxałem przeliczająć na złotówki. Trudno nie zauważyc korzyści. Tylko w ptasich móżdżkach nie może narodzić się zrozumienie oczywistego faktu, że Polska natychmiast stanie sie atrakcyjniejsza dla inwestorów zagranicznych. Kto pierwszy (a weszła już Słowenia) wejdzie do strefy EURO ten zgarnie pierwszy i większy zakres inwestycji zagranicznych, Polskie firmy nie bę narazone na ryzyko kursowe i ewentualne bankructwa wynikające ze zmian kursowych , zmniejszą sie koszty produkcji o koszty wymiany walut przy zakupie komponentów (pierwszy raz) i przy sprzedaży (drugi raz) o o tyleż zwiększy się konkurencyjność produktu z Polski na rynku międzynarodowym zakreslonym EURO. Mało tego zmiejszą sie koszty pozyskania kredytu bowiem pełna rywalizacja międzynarodowa zmusi do rywalizacji w zakresie odsetek z czego skorzystają firmy w Polsce a te mniejsze odsetki oznaczaja mniejsze koszte a te .... itd. Oczywiście to wszystko dotyczy także zwykłych obywateli. Jedno jest pewne rząd Polski ani żaden inny nie będzie mógł wykonać telefonu do prezesa banku europejskiego z poleceniem , zmniejsz rezerwy, obniż stopy lub dodrukuj kasiorę itp bo potrzebuję kiełbasę wyborczą. Niestety politycy nawet obecnych krajów Unii nie lubia banku centralnego tak jak do dzisiaj bywało u nas Balcerowicza. W banku siedzą profesjonaliści co dbaja o stabilność waluty i małą inflację i nic ich nie obchodzą prawdziwe lub udawane lamenty polityków. Politycy to spryttni ludzie swoją nieudolnością chcieliby pokryć np. w dordze dodruku pieniędzy (inflacji) co krótkotrwale przynosi super efekty bo ludzie sie radują, że dostali podwyżki albo zmniejszono im obciążenia tyle że po czasie przyjdzie im te inflacyjne pieniądze oddać albo brnąć w jeszcze większą inflację. Mozna wtedy zaangazować kogoś tak niezależnego jak Balcerowicz i latami odbudowywać wartość pieniądza i likwidować inflację lub jeszcze trochę zaryzykować i doprowadzić do krachu całą gospodarkę i cały system jak np. ostatnio w Argentynie. Zatem na ban europejski niech narzekają politycy oni muszą mieć "chlopca do bicia" za swoją nieudolność. Dla nas to gwarancja, że któregoś dnia nie popadniemy w haos. Kiedy Balcerowicza zastępuje Skrzypek a smuczek dzierży w garści bardzo muzykalny Kaczyński to nachodzi mnie trwoga i żal, żę nie jesteśmy wraz ze Slowenią w styrefie EURO. Terez całe zagrożenie i koszty nie wejścia do sterfy EURO mogą (mam nadzieję, że niewykrakam) nas zwyczajnie uwalić bo za finanse wzieli sie ideolodzy i ignoranci.
gnago / 80.55.245.* / 2007-01-26 18:45
Idealizm godny Prawdziwego Komunisty. Człowiek jest słaby i błędny ze swojej natury. I tak jak pokładanie nadziei w zwycięstwo komunizmu jest błędem wiara w dobroć i profesjonalizm czy bezinteresowność kogokolwiek również. ........ REKLAMUJEMY EURO? , Zakup PZU przez eureko?. Nie to i ostrożność jest zasadna . Po drugie zastanówmy się; Po co jest nam państwo ? Aby obywatelom było dobrze! ....... tu i teraz a nie w świetlanej ciągle odległej przyszłości. Niwelacja ryzyka kursowego kosztem wzrostu np ceny chleba? Nie, a kto się z tego cieszy to chyba blekotu się objadł
Radegast / 2008-07-08 03:59
TAk to są młode umysły studentów ekonomii lub innych kierunków nafaszerowane frazesami i propagandą proeuro. Jakże "zacny" Balcerowicz uzasadnia konieczność przyjęcia waluty, on i jego kompanii wyrwą nam z gardła to czego nie wyrwali poprzednio, to kolejne prawie 20 lat na odrobek, potem dochowanie emerytów sbków i ekvipów ze średnią powyżej 3000 emerytury a potem to już tylko żyć lub umierać po reformie z płatną służbą zdrowia z emeryturą w okolicach minimum socjalnego. Dlaczego mój Naród doświadcza takich cierpień
Typek / 87.99.44.* / 2007-01-22 16:34
Teraz gdy do Polski napływają miliardy Euro z funduszy NBP musi dbać o stabilność cen utrzymując podaż złotówki na odpowiednim poziomie. Zakładając wprowadzenie Euro pozbedziemy sie mechanizmu utrzymywania podaży pieniadza na stałym poziomie. Teraz NBP robi to np za pomocą operacji otwartego rynku. Jesli zwieksza sie podaż pieniądza to ceny idą w górę a to bedzie powodować napływ funduszy z unii, wiec nie gadaj o stabilności cen...do których stopa procentowa bedzie sie miała nijak, jedna kołochozowa stopa mająca uszczesliwić wszystkich mająca sie nijak do sytuacji na rynku...
Deresz2 / 86.63.79.* / 2007-01-22 19:25
Oj Typku Załuzyłeś na Nobla : Przeczytaj swój tekst kilka razy z namysłem: "Jesli zwieksza sie podaż
pieniądza to ceny idą w górę a to bedzie powodować napływ funduszy z unii, ". Wymysliłeś co wspaniałego . Zatem Skrzypek już wie. Włączy mennicę w nadgodzinach i Unia nas całkowicie zaleje kasiorką . A ja naiwny myslałem, że należy ciąć koszty , szukać lepszych technologii i rozwijać marketing oraz pare innych rzeczy albo Polske rozwijać. Po co nam jakiś instrument podaży pieniądza wszak można mieć i pewność i gwarancję w jednym. Im wieksza Unia monetarna tym gwarancje i pewnośc większa.Po co jakieś tam mechanizmy a nade wszystko koszty po stronie polskiego producenta czy handlowcy bo to zawsze koszty ponosi strona, która obraca pieniądze słapszym. Jakkolwiek złotówka byłaby silna to wobec UURO zawsze będzie słabsza bo każdy kontrahent w strefie EURO niemal dla każdej transakcji ma alternatywę u partnera w UERO. Polski producent musi ponieść koszty wymiany waluty i jeszcze do tego stale ponosic ryzyko kursowe. Od ryzyka kursowego mozna się ubezpieczyc ale to kolejne znacznie większe koszty. Trudno namawiać bogate państwa jak choćby USA aby przystapiły do EURO skoro nawet z partnerami ze strefy EURO rozliczaja się w $ . Widać, żę zakompleksieni wolimy ponosic koszty ale przy tym być dumni i biedni. EURO to jeden z elementów w budowaniu naszej konkurencyjności. Niestety ze smutkiem stwierdzxam, żę w imię czekoś tam nic nie robimy po to aby dorównać starej Europie. To naprawde jest mozliwe, i włAŚNIE POPRZEZ OBCY KAPITAŁ I OBCE INWESTYCJE. Otwartość gospodarcza jest dobra dla biednego . To tak jak klasyczny system naczyń połączonych. System ten musi zadziałać i wyrównanie musi nastapić a siłą rozpędu biedniejsi mogą całkiem niespodzianie wysforować chocby na jakiś czas ponad poziom przecietny. Nasza część systemu naczyń połączonych musi pozostawać poniżej poziomu bo jak bogatsi dolewają płyn w naszą stronę aby ten poziom wyrównać to my wysadzamy wyrwę we dnie i w ten sposób marnotrawimy szansę. Ekonomia to nie jest nauka cudów - ekonamia to nauka o przyczynach i skutkach oraz korelacjach (to mało naukowe ale to moje czucie ekonomii) . Zatem proponuje przemysl do końca czemu ma Ci służyć poza mnożeniem kosztów owe dawkowanie biletów narodowego banku polskiego. Dla mnie to tylko koszty, utrudnienia i zwiekszone ryzyko gospodarcze a do tego poksa grania na skrzypkach smyczkiem, który trzymać będą Kaczyńscy (nieważne , że Kaczyńscy ważne że politycy, którzy zechcą wyprodukowac poprzez dodruk "kiełbasę wyborczą " za lat trzy" a my obdarowaniu zapłacimy za nią po wyborach po wielokrotnie wyżśzej cenie - w wiekszości nie mając nawet świadomości przyczyn i skutków.
rawit / 193.192.98.* / 2007-01-26 09:50
Super! To może wyjaśnisz nam biednym ignorantom dlaczego w UK zarzucili już nawet dyskusję o wprowadzeniu kołchozu pod nazwą euro - a i tak mają 3x lepsze wskaźniki gospodarcze niż tzw. "strefa euro", łącznie z inwestycjami, a na czele ze stopą wzrostu PKB. Czekam z niecierpliwością
onoff / 2007-01-26 18:05
UK ma cos, czego my nigdy miec nie bedziemy - potezny kapital + ol&gas. Poza tym wbrew pozorom i oni maja problemy - np. wzrost cen nieruchomosci spowodowal sytuacje, w ktorej mlodych Brytyjczykow nie stac na kredyt :) Nie sa jednak na tyle glupi, by wpakowac sie w euro.
Typek / 87.99.44.* / 2007-01-22 22:53
Piekny wykład brawooo....
Czy jesteś z samej centrali z Brukseli ????
Oni tam podobno są teraz szpikowani narkotykami,zeby łatwiej mogli, wciskać głodne kawałki... tzn bez poczucia winy i odpowiedzialności , otumanionym łatwiej to przychodzi
AndyBis / 83.31.231.* / 2007-01-22 15:02
ten tekst to znakomita ściągawka dla Skrzypka - niech wie co ma robić. Tylko po co? Niech jak najszybciej się wyłoży i ktoś mądrzejszy go zastąpi.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 14:32
ten tekscik na niebieskim tle brzmi jak sprawozdanie z plenum KC - bicie piany bez jednego konkretu
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 10:38
Czym innym jak nazywaną dziś walutą EURO, był pieniądz kruszcowy, który miał pokrycie w złocie i nie można było emitować wiecej papierów (banknotów) , niż znajdowało sie złota w depozycie banków. Pieniądz kruszcowy rozleciał się pod wpływem populistycznej polityki poszczególnych rządów i powstały różne waluty krajowe.
Dzisiaj kruszcem zabezpieczającym wartość pieniądza ma być w przypadku EURO, Europejski Bank Centralny, wiec pozostaje pytanie czy nie jest lepiej dla gospodarki Europejskiej, ze bedzie dywersyfikować ryzyko prowadzenia populistycznej polityki gospodarczej, poprzez istnienie różnych walut .
Gospodarki eruropejskie są na różnym stopniu rozwoju, charakteryzują się róznym ryzykiem inwestycyjnym, rózne ryzyko, rózna stopa procentowa, nie moze być jednolitej stopy procentowej a tą może zapewnić jedynie pieniądz krajowy. Eksport nie może być na wieki siła pociągową gospodarki, jedynie co sie liczy to produkcja na własny rynek, napędzająca popyt krajowy i dająca siłe gospodarce, eksport moze służyc tylko jako silniczek rozruchowy.
Jeden pieniądz to jedna polityka gospodarcza w perspektywie długoterminowej, jaka jest gwarancja ,ze ta polityka bedzie korzystna dla POlski a nie sprzyjajaca realizacji zdobycia władzy w Europie przez realizację rozdawnictwa pieniądza, polityki socjalnej itd.
Lepsze perspektywy rozwoju stwarza konkurowanie ze sobą gospodarek poszczególnych krajów.
Kiedy do łbów Balcerowiczów i innych tępogłowych zwolenników EURO dotrze do głowy, ze ci co chcą zdobycia władzy nad zjednoczoną Europą, swoje plany przeprowadzają po ciuchu z zachowaniem pozorów wspólnego interesu.
Jaki jest wynik gry "paradoks więźnia" opisywany w terorii gier? Mimo istnienia wspólnego interesu ,zawsze wygrywa egoistyczny interes jednostki, który kończy sie przegraną wszystkich, taki sam schemat z teorii gier można podpiąć do idei EURO.
konlibsoc / 2007-01-22 18:20
Pieniądz kruszcowy nie był niewypałem. Był bardzo efektywną metodą prowadzenia polityki pieniężnej. Dawał zabezpieczenie przed inflacją, zapewniał stałe kursy wymiany walut opartych na złocie. Pewna odmiana standardu złota funckcjonowała do lat 70 jako tzw system z Bretton Woods i był to system daleko lepszy niż to co obecnie mamy. Więcej można przeczytać w mowie noblowskiej Roberta Mundella:
http://www.columbia.edu/~ram15/nobelLecture.html

"Gospodarki eruropejskie są na różnym stopniu rozwoju,
charakteryzują się róznym ryzykiem inwestycyjnym, rózne ryzyko, rózna stopa procentowa, nie moze być jednolitej stopy procentowej a tą może zapewnić jedynie pieniądz krajowy. "
Nicpoń, zastosuj ten sam tok myślenia do poszczególnych regionów w jednym kraju. Pomyśl o Warszawie i Warmińsko-Mazurskim. To są gospodarki na róznym etapie rozwoju, o róznym ryzyku i potencjale inwestycyjnym, itp. Może należałoby wprowadzić dwie waluty jedną dla Polski rozwiniętej a drugą dla Polski B? Proponuję żebyś przeprowadził ten eksperyment myślowy żeby ci uświadomić, że wspólny pieniądz to jest dobry pomysł. Nie ma żadnej korzyści w tym żeby zamiast jednej walut używać więcej walut. To tylko komplikuje prowadzenie biznesu między granicami. To jest właśnie koncepcja optymalnych obszarów walutowych.
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 23:12
Oczywiście ,z e dawał zabezpieczenie przed inflacją i był doskonały, przeciez pisze o tym miedzy wierszami, czyżby twoja fachowosc nie pzowoliłaby ci dostrzec tego.
Złoto było zabezpieczeniem dla pieniadza samym w sobie, tak jak teraz ma byc dla Euro gwarancja Europejskiego Banku Centralnego do niedorukowywania pieniedzy i trzymanie sie krajów członkowskich warunku nie przekraczania deficytu 3 % PKB, przecie z to juz było i sie rozleciało w drzazgi o tym piszę w głównym wątku ale tego nie dostrzegles bystrzaku.
Pytasz mnie czy nalezałoby wprowadzic dwie waluty jedną dla Polski A drugą dla Polski B , popadasz w skrajności , pomimo ze Polsa B jest zacofana w stosunku do Polski A to rózniac a ta nie wynosi 50% jak ma to w przypadku całej Polski do średniej unijnej , powtarzam sredniej unijnej, Polska jest wiec zaściankiem w stosunku do bogatych krajów Europy, tak samo jak zaściankowa jest twoja znajomośc ekonomii. Skoro piszesz o dwóch róznych w rozwoju obszarach należących do jednego państwa, to juz samo to ,ze jeden jest biedniejszy charakteryzuje go wiekszym ryzykiem inwestycyjnym, jesli takie zróznicowanie wystepuje na obszarze małego kraju jakim jest Polska to co dopiero na obszarze całej unii. Twój wywód poddaje jeszcze mocniej konieczności istnienia jednej waluty dla całego ogromnego obszaru.
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 23:15
P.S ostatnie zdanie ma tak wyglądać
"Twój wywód poddaje jeszcze mocniej w wątpliwość koniecznośc istnienia
jednej waluty dla całego ogromnego obszaru."
lukasz kk. / 83.7.219.* / 2007-01-22 13:28
Smieszne jest ze w publicznej debacie opowiedzenie sie po stronie 'przeciw' oznacza przynaleznosc do socjalistow, komunistow czy lepperystow. Swiadczy to zreszta o braku argumentow strony lobbujacej za euro.
Polecam ksiazke Unia Walutowa Grauwe Paul napisana bez emocji, obiektywnie mowi o wszystkich apektach unii. Powinien ja przeczytac kazdy zainteresowany debata, nie tylko osoby z duza wiedza ekonomiczna
konlibsoc / 2007-01-22 18:23
To jakie są te argumenty przeciwko euro wyłożone w tej obiektywnej książce?
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 14:30
profesor Belka też wie duż o ekonomii, sam stwierdził swego czasu przed kamerami, że zna tyle teorii ekonomicznych , że sam nie wie która jest najlepsza...
Oni moga czytać setki książek a jeśli sie coś dowiedzą, ci super znawcy od ekonomii, to należałoby ogłosić świetem narodowym...
Oczywiście są wśród profesorów ci co mają pojecie o czym sie uczą i czego uczą ale jest ich znikomy procent...
MN1 / 80.51.231.* / 2007-01-22 11:15
Hawaje, Alaska i Kalifornia powinny odłączyć się od wspólnego dolara, bo jaka jest gwarancja, że polityka USA będzie dla nich korzystna, bo są na różnym stopniu rozwoju, bo populiści z Białego Domu są gorsi niż populiści lokalni, bo ci co chcą władzy w USA swoje plany przeprowadzają po cichu.
A z paradoksu nie wynika, że wszyscy tracą - służy on do przeprowadzenia obliczeń, aby wszyscy mogli wygrać.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 14:29
jak widzę , odważnie porównujesz hipotetyczne korzyści ze wspólnego euro z rzeczywistą i wieloletnią praktyką w USA. Nie wiem tylko na jakiej podstawie.
konlibsoc / 2007-01-22 18:45
Na takiej podsatwie, że w USA są miejsca mniej i bardziej rozwinięte gospodarczo, o innych regulacjach stanowych itp. i tam wspólna waluta hula. Dlaczego miałaby nie hulać w zróżnicowanej gospodarczo Europie?
Dyffdsfs / 87.99.44.* / 2007-01-22 23:20
Jak bedzie jeden centralny rząd pozbawiający suwerenności narody i decydujacy co dla nich najlepsze to tez bedzie chulac w Europie, ale przedem Europejczycy polacy bedą musieli oddać swoją suwerenność na rzecz stanowienia przez innych o ich przyszłości.
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 12:06
Paradoks nie służy do przeprowadzenia obliczeń ,zeby wszyscy mogli wygrać, tylko pokazuje mechanizmy funkcjonujące w psychice człowieka, warunkujące jego sposób kreowania rzeczywistości i jak ta rzeczywistość wygląda .
Najlepszą polityką, prowadzoną przez rząd dla poszczególnych stanów, byłoby nie prowadzenie żadnej polityki oprócz polityki wolności gospodarczej jesli można by tak ją nazwać polityką i jesli by miała znamiona prowadzenia polityki gospodarczej.
W przypadku prowadzenia jakiejkolwiek polityki chyba byłaby lepsza opcja dla Hawajów , Alaski i Kaliforni odłączenia sie od USA czy innych stanów...zwłaszcza ,ze wielkością spora ich liczba przewyższa terytorium Polski, lokalny rynek jest ważniejszy od globalnego bo na lokalnym rynku działa wiekszosć żyjących ludzi...
MN1 / 80.51.231.* / 2007-01-22 16:43
Tak rozumując możemy atomizację społeczeństwa doprowadzić do jednostki i stwierdzić, że ja albo ty powinniśmy się odłączyć, bo słabsi nas ograniczają a silniejsi wykorzystują. W ten sposób mielibyśmy społeczeństwo anarchistyczne.
Ja, bardziej wierzę w idealistyczny solidaryzm społeczny i w to, że słabsi wnoszą ważne wartości do społeczeństwa, a silniejsi nie wykorzystują słabszych chociaż mogliby.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 17:56
solidaryzm społeczny to brednie - solidarne mogą być jedynie pojedyncze jednostki pomiędzy sobą. To co Ty nazywasz ss to po prostu grabież mniej licznej ( demokracja !!! ) grupy przez inną bardziej liczną - np ( bez urazy ) górnicy grożąc strajkiem lub mordobiciem wymuszają "solidaryzowanie się" i wypłacanie wielkich zasiłków dla zwalnianych , a np łódzkie tkaczki mogą nam skoczyć...Od wolności jednostki do anarchii jest długa droga.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 10:53
protestuję to nie złoto okazało się klapą ale brak przywiązania do niego. Złoto jest prawie idealnym środkiem płatniczym , ale nie w socjaliźmie.
Nicpoń Pachnicki / 87.99.44.* / 2007-01-22 11:13
Dlatego istnienie róznych walut jest lepszym zabezpieczeniem ludzi przed ich własną głupotą , czyli podatnością na idee wprowadzenia wspólnego wielkiego socjalistycznego kołchozu, gdzie najlepiej bedzie tylko warstwie bedącej u władzy...
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 13:42
tu pełna zgoda - z punktu widzenia gospodarki konkurencja walut ( i wszelkich innych rzeczy ) jest OK ,
Deresz2 / 86.63.79.* / 2007-01-22 19:34
Oj Marqus "2" za nieuctwo albo dyskwalifikacja za wciskanie ciemnoty . Może zgrabnie zestawiłeś walutę i wszystkie inne rzeczy aby znów kogoś wpuścicć w maliny.
Nieładnie.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-23 12:13
zwaliłeś mnie z nóg argumentami , ale dalej twierdzę że waluta to towar jak każdy inny.
konlibsoc / 2007-01-22 18:36
Nieprawda, Waluta to jest po prostu jednostka miary wartości ekonomicznej. Może być jedna dla wszystkich, bo chodzi ci przecież o to aby osiągi (wyniki gospodarcze) były obiektywnie jak najlepsze. Nie ma potrzeby by konkurować na jednostki miary (waluty) i potem bawić się we wzajmene ich przeliczanie i zastanawianie się która jest najlepsza.
LAM / 77.114.216.* / 2010-06-03 16:59
Alaska i Hawaje ne mają bezpośredniego połączenia lądowego z kontynentalną częścią Stanów Zjednoczonych, tak prawdę mówiąc? Te dwa państwa, mają zupełnie inną kulturę np. Hawaje mają japońsko-chińską kulturę niż zachiodnią, z kolei Alaska ma indiańsko-kanadyjską. Ja powiem tak że Hawaje i Alaska powinny odłączyc się od tej holernej Ameryki która ciągle szuka i wszczyna konflikty, Hawaje i Alaska powinny ogłosić niepodległość i stać się wolnymii suwerennymi państwami które posiadały by własną konstytucje, walutę i w pełni niezależną władzę państwową od ameryki.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-23 12:20
to co piszesz miałoby sens tylko wtedy, gdy wszystkie waluty byłyby oparte na złocie i rozliczenie odbywało się tylko w kruszcu.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 10:23
w warunkach silnej konkurencji i wolnego rynku ( do których mam nadzieję zmierzamy ) na przedsiębiorcę czeka tyle wyzwań i niepewności , które musi wkalkulować w koszty , że śmiesznym wydaje się być argument o ryzyku kursowym. Nawet jeżeli ono istnieje to jest ono IDENTYCZNE dla firm o tym samym proflu , które ze sobą konkurują.
Deresz2 / 86.63.79.* / 2007-01-22 19:52
Oj Marqus, znów mi się podkładasz bo szerzysz ciemnotę. Przyjmnij do wiadomości, żę Polska jest członkiem Unni a i niezależnie od tego faktu jest uczestnikiem rynku światowego. Miałbyć rację gdybyśmy zagrożenie uwzględniali dla firm produkujących wyłącznie z polskich półproduktów i wyłącznie na polski rynek. Wtedy nie ma to wiekszego znaczenia. Miałbyś raccje może w 50% (?) gdybyś zakładał, że polskie firmy kontraktują tylko na polski rynek i część półproduktów importują i nie mają obcej konkurencji w kraju. Tak sie składa, że gwałtowny dość wzrost kursu złorego kilka lat temu ok. 4,60zł do 4,00 - 4,10 doprowadził kilka znanych mi firm do upadłości a w najlepszym wypadku na skraj upadłości. Chodziło o firmy z dość długimi umowami sprzedaży na eksport . Jeśli nie pojmujesz jak takie ryzyko kursowe wpływa na opłacalność to chyba w ogóle nie warto prowadzic dalej z Toba dysputy. Oczywiście sa firmy co maja produkt wyprodukowany tanio w sprzedawany bardzo drogo ale to rzadkość. Zwykle kontrakty zdobywa sie poprzez wysoką technologię i niskie koszty produkcji. Kursy walut w trakcie trwania mogą załamać kalkulację. Oczywiście mogą być dodatkowym bonusem ale zawsze sa zagrożeniem i są w Polsce firmy co ubezpieczają się od ryzyka kursowego (to też wcale niemałe koszty).
A... / 212.244.189.* / 2007-01-23 08:48
Oj Panie Deresz najpierw kogoś obrazić a później pleść banialuki to jest rzeczywiście jakieś wyjście jak brak rzetelnej wiedzy, ale... wolę nie kończyć bo i tak redakcja Forum mi wytnie.
Od kiedy to w Polskim eksporcie dominują towary zawierające "wysoką technologię"[?] Panie Deresz?
Owszem jesteśmy największym w Europie eksporterem np. ekranów ciekłokrystalicznych - niby wysoka technologia, ale z części i surowców Made in Taiwan lub China... Nasz eksport ciągle jeszcze napędza produkcja tania i prosta, korzystająca z niedoszacowania i słabości złotego w strefie Ero, (np. świeża nie przetworzona żywność - gwiazda naszego eksportu; owszem ładnie przy tym często zapakowana to fakt) a import środków do niej to tylko ok. 7,5% ze strefy Euro (np. profesjonalne nasiona warzyw).

- to są fakty a z faktami nie radziłbym dyskutować bo one się mszczą i to bardzo dotkliwie Panie Deresz na dodatek "2" (te "2" to od chronicznej dwói z ekonomii, czy ekonomiki ?)...
konlibsoc / 2007-01-22 18:42
To, że ryzyko kuroswe obciąża tak samo wszystkie podmioty działające na rynku międzynarodowym nie jest arguemntem za tym aby go nie redukować tam gdzie jest to możliwe. Wyobraź sobie, że w jakimś kraju jest taki podatek: raz do roku jedna firma na tysiąć musi do budżetu zapłacić 10 000 złotych dodatkowego zobowiązania. Ryzyko konfiskaty obciąża wszystkich jednakowo, ale nie powiesz mi że zniesienie tego "kosztu" nie spowoduje przyspieszenia wzrostu gospodarczego - gdy nie będzie tego czynnika ryzyka bardziej będzie się opłacało prowadzić biznes i więcej ludzi będzie skłonnch spróbować założyć firmę.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-23 12:04
bezsensowe porównanie ryzyka do podatku !!! skoro na rynku jest 1000 firm - to w przypadku zmiany kursu ( statystycznie) jedna połowa traci a druga połowa zyskuje ,a w przypadku podatku to ślepy los i to zawsze niekorzystny. Kiepsko z logiką.
NoDucks / 213.158.197.* / 2007-01-22 11:12
100% racji. Jeśli jakiś fahóra wymienia ryzyko kursowe jako koronny argument za Euro to wypada go jedynie głośno wyśmiać. Są instrumenty by się przed ryzykiem kursowym zabezpieczyć (choć wiadomo - nie ma nic za darmo), a poza tym można na nim nie tylko stracić, ale i czasem zarobić. Ciekawe, dlaczegóż to Polacy domagają się kredytów hipotecznych we frankach mimo ryzyka kursowego?

Poza tym, to głupi jest naród, dla którego gwarantem przeprowadzenia reform gospodarczych - zamiast dobrego wyboru elit rządzących (np. w ramach JOW) - ma być własnoręczne nałożenie sobie kagańca na pysk.
rozwado / 2007-01-22 12:42 / Tysiącznik na forum
Euro nalozy kaganiec na pysk elit rzadzacych i pana mgra
Skrzypka, z pozytkiem dla ludzi interesu i dla "swiata pracy".
NoDucks / 213.158.197.* / 2007-01-22 13:04
Ewro nałoży kaganiec na nas maluczkich. A wspomniane elity rządzące EuroSojuza będą je bezlitośnie golić, nieustannie powtarzając, że to dla naszego dobra.
silurus / 213.17.182.* / 2007-01-22 09:47
Euro wprowadzą Czesi, Węgrzy. Nastąpi odpływ kapitału inwestycyjnego z Polski. A my dalej bedziemy się "cieszyć" że nam pensji nie przewalutowano i zarabiamy bajońskie 1500 PLN zamiast nędznych 400 EUR.
A... / 212.244.189.* / 2007-01-23 08:25
...a wręcz przeciwnie "kochany" silurusie.
Pan prezydent Waclaw Klaus, znany przy tym ekonomista, powiedział latem coś w tym rodzaju (cytuję prawie dosłownie): "nie możemy przyjąć Euro w 2008 roku skoro Polska planuje to najwcześniej w 2011roku. Impuls infalcyjny, który u nas na pewno wystąpi, a przede wszystkim zwiększenie kosztów pracy, spowoduje odpłynięcie do Polski kapitałów i inwestycji zagranicznych..." [??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!].
Czyżby Czesi zaczęli płacić naszym dziennikarzom za namawianie na PRZEDWCZESNE wejście Polski w strefę Euro?

Bo do strefy Euro warto i trzeba wejść - to wie każdy odpowiedzialny w Polsce ekonomista, ale trzeba to zrobić w optymalnym momencie - tj. gdy np. nasze zarobki i bardzo słaby obecnie i niedoceniany - w stosunku do swej siły nabywczej - złoty; się wzmocnią - tj. zł będzie wart nie mniej jak ok. 0,3 Euro a średnia pensja netto - tj. "na łapę" przekroczy 700 Euro... i tych wskaźników się trzymajmy i wtedy cała dyskusja: kiedy Euro?, będzie bezprzedmiotowa.
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 10:19
Azja jest największym "importerem" inwestycji - pewnie dlatego że od dawna przyjęli euro .
martinero / 2007-01-22 11:27
raczej dlatego, że mają setki milionów robotników ze skośnymi oczami, którzy pracują za miskę ryżu (ostatnio może starcza im na dwie)
Marqus / 217.8.162.* / 2007-01-22 14:26
dalej nie wiem czemu mieliby przenosić inwestycje do Czech po wprowadzeniu tam euro
silurus / 213.17.182.* / 2007-01-22 14:46
chociażby dlatego że odpadnie im ryzyko kursowe. dla duzych firm to jest istotne.
imbir / 83.11.62.* / 2007-01-22 18:42
nie wiesz co piszesz dziecko
im większa firma
im bardziej globalna
to ma w nosie ryzyko kursowe a napewno ryzyko kursowe nie jest decydujacym czynnikiem
ponadto wielkie firmy o swiatowym zasiegu i tak poruszaja sie w strefach wpływów róznych walut
eruo to europejski grajdołek
Finiuk / 87.99.44.* / 2007-01-22 16:06
Ryzyko kursowe nie jest tak istotne i znaczne przy w miere zdrowych finansach publicznych, najważniejsze sa stopy zwrotu z kapitału, które dodatkowo podwyższa bardzo niska inflacja lub jej brak w strefie Euro inflacja jest na maxymalnym poziomie 2,5%
konlibsoc / 2007-01-22 18:47
Inwetsora zagranicznego nie interesuje inflacja bo on nie będzie wydawał tych pieniędzy w kraju. Jego interesuje tylko i wyłącznie zwrot z kapitału i kurs walutowy.
Finiuk / 87.99.44.* / 2007-01-22 23:22
Chces zpowiedzieć , ze inflacja nie ma wpływu na kurs waluty? Mało jeszcze wiesz...
do początku nowsze
1 2

Najnowsze wpisy