Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Winiecki: Polskie gónictwo może przestać istnieć

Winiecki: Polskie gónictwo może przestać istnieć

Wyświetlaj:
Rob Roy / 194.169.228.* / 2008-10-05 09:48
Solidaryzm braci górniczej już od lat 70-tych przestał opierać się na zdrowych zasadach. A ta od lat mówi " TYLKO MODLITWĄ I PRACĄ LUDZIE SIĘ BOBACĄ". I tu nie chodzi o to bogactwo materialne, ale przede wszystkim duchowe. Z niego wynika ład i zrównoważona ekonomia społeczna. Lata 70-te wypaczyły w duszy górniczej sens pracy. Czas iść na kolanach do Piekar i prosić Matkę o wstawiennictwo... Już najwyższy czas...
Jak nie oprzytomniejecie to bedzie tak jak przewiduje Prof. Winiecki. Szczęść Wam Boże.
a szkoda gadać / 83.28.83.* / 2008-09-30 13:27
Bzdury, bzdury ,bzdury !!!
W latach 90 tych "autoryret" Winiecki kazał zamykać!
A teraz co ? Ceny węgla skoczyły?
Normalne państwo zrobiłoby niezły interes na tym.
Uniezależniłoby się energetycznie
U nas rządziła SBecja i tzw. autorytety.
Żaden autorytet nie wmówi mi, że jak ceny węgla rosną
to kopalnie upadną.

Ps. Poniżej cytat dla antymoherowców pokazujący jak polityka
łaczy się z ekonomią.

"Moje moherowe uwielbienie dla braci Kaczyńskich nie jest z tego
świata i nie chodzi tu sferę metafizyczną. Nie jest ze świata
salonu, warszawki, czy innych elit. Jest za to ze świata
przeczuć, intuicji, mglistych pojęć sprawiedliwości, równości i
tym podobnych urojeń prostego człowieka. Ze względu na moje
moherowe ograniczenia nie mogę oczywiście przedstawić tego
poglądu w formie syntezy, postaram się to wyłożyć na
przykładzie. Wszystko zaś ma swój początek w tym, że bracia
Kaczyńscy jako jedyni powiedzieli nam coś, czego nie odważył się
powiedzieć nikt przed nimi.
Jest taki bon mot o pierwszym ukradzionym milionie, od dawna z
pobłażliwą wyrozumiałością cytowany przez salony, jako
usprawiedliwienie na grzech pierworodny wielkich fortun. Moher
od zawsze miał przeczucie, że ten medal ma drugą stronę. I
właśnie oni, inteligenci z Żoliborza, krew z krwi i kość z kości
warszawki i jej salonów, odważyli się wyjść poza swój matecznik
i wyjaśnić nam to, co w swoich moherowych łbach przeczuwaliśmy,
ale nie potrafiliśmy wyartykułować: że bez względu na to, który
milion się ukradło, pierwszy czy ostatni, to jest się
złodziejem. Owszem, eleganckim bywalcem salonów, wykształconym i
z kindersztubą, ale jednak złodziejem. Mało tego, gdy już gotowi
byliśmy się z taką prawda pogodzić – wiadomo, takie jest
życie, etc.- to powiedzieli nam owi bracia Kaczyńscy, że ów
milion został ukradziony nam, no bo przecież państwo to my. W
ten sposób doszliśmy do konkluzji, że gdyby nam owego miliona
nie skradziono, to my mielibyśmy szansę brylować na salonach i
wyjeżdżać na Seszele. No, rozumie się samo przez się, że tego
już darować nie mogliśmy i poszliśmy za bliźniakami jak w dym.
Oni zaś nie ustawali w wysiłkach i już wkrótce objawili nam
następną prawdę. Otóż czarno na białym wykazali mi, prostemu
moherowi, że kiedy w zamierzchłych czasach komuny doniosłem na
kolegę z pracy, żeby zasłużyć na dodatkowy przydział cebuli na
zimę, to owszem, wstyd mój jest wielki, ale równie wielki jest
wstyd opozycjonisty, aspiranta do elit, który zobowiązanie do
współpracy podpisał w obawie, żeby się żona nie dowiedziała. Że
wielki pisarz, który w swoim czasie pisał rzeczy podłe, bo bał
się utraty przywileju, jest takim samym tchórzem jak ja, który
zamknąłem okno, gdy ktoś napastowany na ulicy wzywał pomocy.
Zastanowiło mnie wówczas, że skoro równy jestem tym delikwentom
w swojej małości, to skąd ta różnica w pozycji ? Czy istnieje
jakieś kryterium przynależności do elity, czy też jest to
funkcja dożywotnia i nie podlegająca krytyce ? A skoro tak, to
kto mianuje do elity ? I znowu nieocenieni okazali się bracia
Kaczyńscy mówiąc do naszych moherowych łbów, że nikt nie
mianuje, że owszem, elitarność jest weryfikowalna i można spaść
do trzeciej ligi, jak nie przymierzając, jakaś Arka Gdynia czy
inny Górnik Zabrze. Wiele jeszcze podobnych zjawisk objaśnili
nam straszni bliźniacy, dzięki czemu poczuliśmy się odrobinę
równiejsi. Owszem, jest to równanie w dół, ale prawdą jest
także, że po czterdziestu latach komuny i bez mała dwudziestu
transformacji pod nadzorem elit, równać w górę nie bardzo jest
do kogo. Gorzka prawda.
Zatem co takiego musiałoby się stać, żebyśmy stracili
uwielbienie dla dwóch niepozornych inteligentów z Żoliborza ? No
cóż, odpowiedź w świetle moich moherowych wynurzeń wydaje się
dość prosta – elity muszą zrezygnować ze statusu dozgonnej
nietykalności. Sądząc po reakcji elit na ten postulat bracia
Kaczyńscy oraz im podobni mają przed sobą długą polityczną
przyszłość, czego im serdecznie życzę.
Dopóki członek elity będzie mógł bezkarnie powiedzieć o nas
„bydło”, zaś my będziemy potępieni za gwizdy na
niego, dopóty będzie istniał PiS.
Dopóki jakiś Michnik będzie żądał "innej miary" dla jakiegoś
Bolka, a do nas przykładał szablon pętaka, dotąd będziemy
popierać bliźniaków.
Dopóki za patriotę będzie uchodził zbrodniczy zupak, a
oszołomstwem nazywane domaganie się kary dla niego, Kaczyńscy
będą mieli 25 procent jak w banku, a może i dużo więcej.
Tak, moi drodzy obrońcy przyrodzonej i dożywotniej elitarności
elit, PiS będzie istniał...dzięki wam ! To mówię do was ja,
prosty moher"
DupaDupaBrakNazwUżytkownika / 195.116.242.* / 2008-09-30 08:49
od dawna czytam artykuły na money.pl i dochodzę do wniosku, że najlepsze są prof. Winieckiego: żaden inny autor nie umie tak rozruszać forum ja ten!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bernard+ / 83.22.138.* / 2008-09-29 22:07
Panie profesorze dziękuję za ten artykuł. Wiem z racji mojej dawniejszej pracy zawodowej związanej z naprawianiem szkód górniczych, że na pewno od połowy lat 80-tych polskie górnictwo jest nierentowne, chociaż może i wcześniej. Jestem Ślązakiem do zawsze od dziada pradziada, o czym świadczą groby moich pradziadków na starym cmentarzu i dokumenty historyczne mówiące, że jeden z moich przodków brał udział w powstaniu styczniowym. Ale jestem jedynym z rodziny, który nie pracował na kopalni tylko w instytucji pomagającej poszkodowanym przez działalność górniczą społecznościom. Już od roku 1985 wszystkie kopalnie były nierentowne. Sytuację ukrywano wmawiając nam, że dzięki eksportowi węgla za dolary górnictwo ratuje kraj, bo nie moglibyśmy niczego kupić za granicą gdyby nie sprzedaż węgla. Tymczasem Niemcy i inni odbiorcy polskiego węgla śmiali się z głupoty Polaków, którzy dotowali z podatków sprzedaż węgla na export i przez lata utrzymywali wyższe ceny realne węgla sprzedawanego w kraju niż ceny węgla eksportowanego.
Zrobiono sobie na zachodzie kosztem nas Polaków ogromne zapasy taniego polskiego węgla, które pozwoliły na bezproblemowe uporanie się z nierentownością własnego górnictwa. Po co bowiem było Niemcom utrzymywać własne kopalnie skoro Polacy prosili, aby kupić od nich węgiel 2 razy taniej. Przez kilkanaście lat Polski Podatnik dotował tanim węglem gospodarkę niemiecką i innych krajów, które węgiel od Polski kupowały. Jeżeli przez lata wydobywano węgiel kosztem większym niż wynosiła jego cena sprzedaży to do dziś nie naprawiono szkód górniczych całej społeczności Ślązaków degradując do księżycowego krajobrazu tysiące hektarów lasów pól uprawnych o wysokiej klasie gleb, degradując całe liczące kilka tysięcy mieszkańców osiedla. Niszcząc drogi, linie kolejowe, sieć wodociągową itd. itp. Przez całe dziesięciolecia trzymano w hotelach robotniczych w śląskich miasteczkach od 100 do 150 tysięcy młodych mężczyzn z całej Polski, których przekupywano wysokimi płacami i różnymi przywilejami, aby pracowali przez wszystkie 52 niedziele w roku i to spowodowało, że po 1989 roku społeczność górnicza, jako bardzo solidarna zauważyła, że więcej można od władzy dostać stosując wobec władzy w Warszawie i Katowicach przemoc niż lepiej ekonomiczniej pracując. I to trwa do dziś, bo władza boi się brutalnej siły a zupełnie nie obawia się biedniejszych obciążać podatkami i składkami, aby przekupywać tych, których się boi, bo są liczni i dobrze zorganizowani do walki z władzą dla wymuszania przywilejów na koszt reszty społeczeństwa. Cóż skoro przez 40 lat w PRL władza wmawiała społeczeństwu i górnikom, że są najważniejsi nic dziwnego, że w to uwierzyli i chcą więcej niż im się należy. Polska polityka powoduje, że polska gospodarka funduje polskiemu narodowi ostatnie miejsce w Europie pod względem zamożności i wynikającego z tej niskiej zamożności niskiego go poziomu życia. Dzieje sie tak, dlatego że uprzywilejowane oddziały klasy robotniczej i korzystające z ich siły politycznej grupy urzędnicze zawłaszczają więcej niż w innych krajach z wspólnego kotła, przez co bieda pozostałych jest jeszcze bardziej odczuwalna, bo jeśli systemy płacowe , podatkowe i emerytalne są niesprawiedliwe bo dają uprzywilejowanie jednych kosztem drugich nie według wysiłku i wyników pracy ale wg poziomu chamstwa i agresji w domaganiu się więcej niż warta jest ich praca. Społeczeństwo uderzone teraz drastycznymi podwyżkami cen węgla, które na tym forum wiceprezes kompanii węglowej niedawno uzasadniał wzrostem cen energii elektrycznej a przedstawiciel południowego koncernu energetycznego uzasadniał wzrostem cen węgla. Podczas gdy problemu nie widzą kierownictwa spółek i kopalń , że księgowa na kopalni i kasjerka oraz pracownik wykonujący całkiem podrzędne prace na kopalni jest opłacany lepiej niż wysoko wykwalifikowany specjalista w innych branżach. Że koszty utrzymania kilkutysięcznej armii etatowych działaczy kilkudziesięciu związków zawodowych stanowią już równowartość 2 tygodniowego wydobycia wszystkich kopalń bo te koszty są ukrywane przez dyrektorów aby mogli zachować swoje dobrze płatne stanowiska gdyż odmawiając działaczom związkowym darmowego korzystania ponad ustalenia wynikające z ustawy z samochodów służbowych, pomieszczeń, telefonów, faxów komputerów, sekretarek itp. Naraziłby się na strajk żądający odwołania dyrektora rzekomo łamiącego prawa związków zawodowych. Z kolei nieudolny dyrektor dobrze żyjący z działaczami związkowymi i karmiący ich kopalnianymi pieniędzmi w znane w środowisku sposoby może zawsze liczyć na obronę przed odwołaniem ze stanowiska za nierentowność zakładu górniczego. Ewidentnie źle zarządzane zakłady górnicze, w których są straty z powodu nadmiernych nieuzasadnionych kosztów, zawsze strajkują przeciw rządowi a nigdy przeciw nieudolnemu rozrzutnemu zarządzaniu. To się musi zmienić a zmiana myślenia społeczeństwa najszybciej dokonuje się gdy społeczeństwo na własnej skórze a raczej na własnym portfelu przekona się
Bernard+ / 83.22.138.* / 2008-09-29 22:13
Przepraszam oto zakonczenie:
Ewidentnie źle zarządzane zakłady górnicze, w których są straty z powodu nadmiernych nieuzasadnionych kosztów, zawsze strajkują przeciw rządowi a nigdy przeciw nieudolnemu rozrzutnemu zarządzaniu. To się musi zmienić a zmiana myślenia społeczeństwa najszybciej dokonuje się gdy społeczeństwo na własnej skórze a raczej na własnym portfelu przekona się ile musi zapłacić za utrzymywanie przywilejów branżowych takiej czy innej grupy społecznej. Podwyżka cen węgla przyspiesza tą bolesną chwilę. Spowoduje również większą opłacalność inwestycji w rozwój alternatywnych źródeł energii spowoduje np. większe przyzwolenie społeczne na budowę elektrowni jądrowych na budowę ferm wiatrowych i na rozwój materiałów izolacyjnych i energooszczędnego budownictwa. Górnictwo jak każdy monopolista i zdemoralizowany dinozaur, który przeżył system, który go stworzył sam niszczy podstawy swojej uprzywilejowanej pozycji społecznej.
Howard Webb / 2008-09-29 23:45 / Bywalec forum
wspomniałeś o ważnych czynnikach, które powodują, że węgiel drożeje, ale zapomniałeś o najważniejszych: wydobywa się go z coraz głebszych pokładów
Howard Webb / 2008-09-29 23:48 / Bywalec forum
aha i jeszcze jedno przy dzisiejszych cena energii zaniechanie wydobycia węgla byłoby bardziej kosztowne niż jego eksploatacja
axxel / 83.143.213.* / 2008-09-30 00:43
kwadratura koła, ceny energi rosna bo rosna ceny paliw, ceny paliw rosna bo rosna ceny energi
przynajmniej takie uzasadnienia krulują w Polsce

ciekawe jaki procent ceny Polskiego wegla, to marnotrastwo, złe zarządzanie, niska wydajność pracy, niedoinwestowanie, pasorzytnictwo związków zawodowych (mam na mysli ich kierownictwa, oraz ich iliśc wraz z nieusuwalnymi "działaczami")
optuję za ok. 25% albo i wiecej, ale to tylko gdybanie, chyba nikt nie zna własciwej proporcji :)
Howard Webb / 2008-10-01 10:01 / Bywalec forum
czeskie kopalnie są rentowne pomimo gorszego zmechanizowania i zautomatyzowania procesów wydobywczych,
polskie górnictwo cierpi na zbyt dużych kosztach płacowych
a poza tym w czechach jest ciekawe rozwiązanie jeśli chodzi o emeryturę górniczą: wypracowana emerytura jest po krótszym okresie czasu lecz pobierać ją można od 65 lat, a więc po pracy na dole należy znaleźć sobie pracę, lecz nie ywmagana jest składka emerytalna- moim zdaniem świetne rozwiązanie do przeniesienia na grunt polskich dla górników i być może nauczycieli
szwagier00 / 79.184.28.* / 2008-09-29 20:29
Ein jundred Profesoren und der Vaterland ist ferlohren.

Panu Winieckiemu do sztambucha.
handel wyrokami 1 / 83.26.12.* / 2008-09-29 22:42
Przetłumacze wykształciuchom:
Stu profesorów i ojczyzna jest zgubiona .
adzi / 2008-09-30 00:37
Nie chce nic mówić, ale nie potrafisz nawet tego poprawnie napisać po niemiecku. Powinno być:

Ein hundert Profesoren und das Vaterland ist verloren.

Poza tym nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Pan Winiecki wg mnie trafnie przewidział kres polskiego górnictwa. Na nasze szczęście węgiel powoli będzie tracił monopol energetyczny. Przyspieszyło by ten proces otwarcie rynku węgla. Nie musielibyśmy już utrzymywać państwowych kopalń, czego wszystkim życzę i sobie także. Pozdrawiam! :)
jasu / 77.252.181.* / 2008-09-29 19:25
Jacy profesorowie takie rządy.
Dla tego w Polsce nigdy nie będzie dobrze jak mamy takich idiotów jak ten Winiecki
kraw.p / 83.29.39.* / 2008-09-29 19:58
To możesz mi wyjaśnić jak on doszedł do tytułu profesorskiego? Pewnie coś musi mieć w tej głowie. Czemu go wyzywasz od idiotów.
On jest liberałem. Czy wszystkich liberałow uznajesz za idiotów?
andowc / 83.30.102.* / 2008-09-29 18:32
Prędzej zbankrutuje państwo "polskie" jak "górnictwo".
KAP / 2008-09-29 16:59 / Tysiącznik na forum
jakby zwiazki zawodowe sprzedawaly piasek na Sacharze to bylby na kartki i sprowadzany z pustyni Gobi.... Nastepny po Ursusie , czy Stoczniach przyklad obrony dziedzictwa narodowego pod sztandarami dzialaczy zwiazkowych.
przesadziles / 83.29.54.* / 2008-09-29 18:15
Przekręciłeś stary. Jak zwykle krochmalisz farmazony.
To nie chodziło o związki zawodowe, ale o ustrój socjalistyczny, którego tow. Winiecki był wielkim zwolennikiem.
Ludzie się zmieniają - zmień się i ty.
DA-old / 217.172.247.* / 2008-09-29 16:55

polskie górnictwo w tym przedsięwzięciu udziału raczej nie weźmie. A to z tego powodu, że za lat 5-10 może go po prostu już nie być.

Kolejny absurd samozwańczego eksperta.Jeśli za 5-10 lat przestanie istnieć polskie górnictwo, to przestanie istnieć prawie cały przemysł energetyczny, a to doprowadzi do olbrzymich problemów gospodarki. Czy armagedon jest już tak blisko?????
Bzdury i tyle!
Pajchiwo / 2008-09-29 15:09 / Tysiącznik na forum
Ogólnie O.K.
Pan Winiecki niestety założył (nie wiem dlaczego patrząc na naszą historię), że nie będziemy dalej dopłcać do węgla.
dlaczego nie?
W końcu polscy politycy tradycyjnie już boją się wściekłych tłumów (niczego zresztą więcej IMHO), więc będziemy po prostu płacić więcej i spółki węglowe nie upadną.
Upaść mogą jedynie wtedy gdy reszta społeczeństwa się wreszcie ocknie...
Zbignieff / 83.25.12.* / 2008-09-29 14:55
Świetny artykuł, Trudno się nie zgodzić...
a szkoda gadać / 83.11.126.* / 2008-09-29 14:52
Bzdury, bzdury ,bzdury !!!
W latach 90 tych "autoryret" Winiecki kazał zamykać!
A teraz co ? Ceny węgla skoczyły?
Normalne państwo zrobiłoby niezły interes na tym.
Uniezależniłoby się energetycznie
U nas rządziła SBecja i tzw. autorytety.
Żaden autorytet nie wmówi mi, że jak ceny węgla rosną
to kopalnie upadną.

Ps. Poniżej cytat dla antymoherowców pokazujący jak polityka łaczy się z ekonomią.

"Moje moherowe uwielbienie dla braci Kaczyńskich nie jest z tego świata i nie chodzi tu sferę metafizyczną. Nie jest ze świata salonu, warszawki, czy innych elit. Jest za to ze świata przeczuć, intuicji, mglistych pojęć sprawiedliwości, równości i tym podobnych urojeń prostego człowieka. Ze względu na moje moherowe ograniczenia nie mogę oczywiście przedstawić tego poglądu w formie syntezy, postaram się to wyłożyć na przykładzie. Wszystko zaś ma swój początek w tym, że bracia Kaczyńscy jako jedyni powiedzieli nam coś, czego nie odważył się powiedzieć nikt przed nimi.
Jest taki bon mot o pierwszym ukradzionym milionie, od dawna z pobłażliwą wyrozumiałością cytowany przez salony, jako usprawiedliwienie na grzech pierworodny wielkich fortun. Moher od zawsze miał przeczucie, że ten medal ma drugą stronę. I właśnie oni, inteligenci z Żoliborza, krew z krwi i kość z kości warszawki i jej salonów, odważyli się wyjść poza swój matecznik i wyjaśnić nam to, co w swoich moherowych łbach przeczuwaliśmy, ale nie potrafiliśmy wyartykułować: że bez względu na to, który milion się ukradło, pierwszy czy ostatni, to jest się złodziejem. Owszem, eleganckim bywalcem salonów, wykształconym i z kindersztubą, ale jednak złodziejem. Mało tego, gdy już gotowi byliśmy się z taką prawda pogodzić – wiadomo, takie jest życie, etc.- to powiedzieli nam owi bracia Kaczyńscy, że ów milion został ukradziony nam, no bo przecież państwo to my. W ten sposób doszliśmy do konkluzji, że gdyby nam owego miliona nie skradziono, to my mielibyśmy szansę brylować na salonach i wyjeżdżać na Seszele. No, rozumie się samo przez się, że tego już darować nie mogliśmy i poszliśmy za bliźniakami jak w dym.
Oni zaś nie ustawali w wysiłkach i już wkrótce objawili nam następną prawdę. Otóż czarno na białym wykazali mi, prostemu moherowi, że kiedy w zamierzchłych czasach komuny doniosłem na kolegę z pracy, żeby zasłużyć na dodatkowy przydział cebuli na zimę, to owszem, wstyd mój jest wielki, ale równie wielki jest wstyd opozycjonisty, aspiranta do elit, który zobowiązanie do współpracy podpisał w obawie, żeby się żona nie dowiedziała. Że wielki pisarz, który w swoim czasie pisał rzeczy podłe, bo bał się utraty przywileju, jest takim samym tchórzem jak ja, który zamknąłem okno, gdy ktoś napastowany na ulicy wzywał pomocy. Zastanowiło mnie wówczas, że skoro równy jestem tym delikwentom w swojej małości, to skąd ta różnica w pozycji ? Czy istnieje jakieś kryterium przynależności do elity, czy też jest to funkcja dożywotnia i nie podlegająca krytyce ? A skoro tak, to kto mianuje do elity ? I znowu nieocenieni okazali się bracia Kaczyńscy mówiąc do naszych moherowych łbów, że nikt nie mianuje, że owszem, elitarność jest weryfikowalna i można spaść do trzeciej ligi, jak nie przymierzając, jakaś Arka Gdynia czy inny Górnik Zabrze. Wiele jeszcze podobnych zjawisk objaśnili nam straszni bliźniacy, dzięki czemu poczuliśmy się odrobinę równiejsi. Owszem, jest to równanie w dół, ale prawdą jest także, że po czterdziestu latach komuny i bez mała dwudziestu transformacji pod nadzorem elit, równać w górę nie bardzo jest do kogo. Gorzka prawda.
Zatem co takiego musiałoby się stać, żebyśmy stracili uwielbienie dla dwóch niepozornych inteligentów z Żoliborza ? No cóż, odpowiedź w świetle moich moherowych wynurzeń wydaje się dość prosta – elity muszą zrezygnować ze statusu dozgonnej nietykalności. Sądząc po reakcji elit na ten postulat bracia Kaczyńscy oraz im podobni mają przed sobą długą polityczną przyszłość, czego im serdecznie życzę.
Dopóki członek elity będzie mógł bezkarnie powiedzieć o nas „bydło”, zaś my będziemy potępieni za gwizdy na niego, dopóty będzie istniał PiS.
Dopóki jakiś Michnik będzie żądał "innej miary" dla jakiegoś Bolka, a do nas przykładał szablon pętaka, dotąd będziemy popierać bliźniaków.
Dopóki za patriotę będzie uchodził zbrodniczy zupak, a oszołomstwem nazywane domaganie się kary dla niego, Kaczyńscy będą mieli 25 procent jak w banku, a może i dużo więcej.
Tak, moi drodzy obrońcy przyrodzonej i dożywotniej elitarności elit, PiS będzie istniał...dzięki wam ! To mówię do was ja, prosty moher"
Bernard+ / 83.22.138.* / 2008-09-29 22:45
Istnieje bardzo precyzyjna definicja granicy pomiędzy decyzjami politycznymi a decyzjami ekonomicznymi:
Jak długo jeden człowiek decyduje o pieniądzach i dobrach materialnych lub prawach należących do innych ludzi oddanych mu do dysponowania nimi na podstawie umowy dobrowolnej tak długo jest to decyzja gospodarcza i ekonomiczna? Gdy jakiś człowiek może decydować o pieniądzach, o dobrach materialnych i prawach innych ludzi i rozporządzać nimi bez ich zgody, to jest to decyzja polityczna. Więc jeżeli ktoś ma prawo zabrać mi bez mojej zgody jeden należący do mnie grosz lub jedną sekundę mojego czasu i zrobić z nimi, co zechce np. kupić kamyk do budowy drogi lub zmusić mnie do wykonania jakiejś czynności albo zabronić mi wykonywania jakiejś czynności, która nie jest przestępstwem to jest to już polityka. Więc większość związkowców i samorządowców, mówiących, że oni nie zajmują się polityką zwyczajnie po prostu kłamie. A społeczeństwo nie znając granicy między stosunkami gospodarczymi i ekonomicznymi oraz cywilnoprawnymi daje się nabrać na to kłamstwo. Jeżeli związek zawodowy przez strajk żąda podwyżki płac od swojego pracodawcy a podwyżka ta ma być opłacana z realnego zysku wypracowanego przez pracowników to nie jest to strajk polityczny. Jeżeli związek zawodowy organizuje strajki i demonstracje domagając się podwyżki płac od Rządu a podwyżka ma być opłacana pieniędzmi zabranymi pod przymusem podatnikom czyli osobom nie pracującym w tym strajkującym zakładzie ani nawet nie pracującym w tej branży ani nie będących w żadnych stosunkach umownych z przedsiębiorstwem bo nie zawarli z tym przedsiębiorstwem żadnej dobrowolnej umowy to jest to czysty strajk polityczny,którego celem jest zyskanie przez strajkujących i protestujących dóbr należących słusznie do innych obywateli w drodze przymusu prawnego wymuszonego groźbami bezprawnymi i zachowaniem bandyckim ,jeżeli dodatku podczas demonstracji dochodzi do zranienia policjantów i niszczenia mienia państwowego społecznego a nawet prywatnego jak w przypadku Leppera wysypującego cudze zborze na tory.
a szkoda gadać / 83.28.83.* / 2008-09-30 13:23
Drogi Bernardzie+
Naucz się pisać! ( "zborze na tory") i wtedy udawaj inteligenta !
Nie zawracaj kota ogonem.
Zgodę na decyzje polityczne wydajemy przy urnach.

Ps.Nie widzisz istoty rzeczy.
Czy słyszałeś o mafii węglowej?
Czy Ziobro zaczął z nią walczyć?
Żaden autorytet nie wmówi mi, że jak ceny węgla rosną
to kopalnie upadną.
czarny13 / 83.4.207.* / 2008-10-10 00:38
e ty szkoda gadac. wez stul gebe pajacu bo bernard pisze duzo i calkiem sensownie i przy takim komentarzu pomylic sie moze... a ty tylko zadajesz jakies smieszne pytania bez uzasadnienia i walisz po jednym zdanku.
Bernard+ / 79.187.8.* / 2008-10-06 16:46
A szkoda gadać i z Tobą -bo jeżeli przez pośpiech napisałem z błędem ortograficznym słowo "zboże" to przepraszam, ale nie powoduje to nieprawdziwości całego tekstu, który napisałem powyżej. Poza tym trafiłeś jak kulą w płot, bo ja nie udaję Inteligenta jestem synem i wnukiem prostych górników a sam przeszedłem długą drogę zawodową zaczynając, jako robotnik. Ale mam ukończone z wynikiem bardzo dobrym studia wyższe techniczne i studia podyplomowe prawno administracyjne oraz ekonomiczne. Co oczywiście nie czyni ze mnie inteligenta gdyż ani moi rodzice ani dziadkowie nie mieli wyższych studiów a jak wiadomo, aby być inteligentem trzeba pokazać minimum 3 dyplomy ukończenia wyższych uczelni swój, ojca i dziadka? Ja niestety mam tylko swoje dyplomy, więc na pewno nie jestem inteligentem i nie muszę go udawać, aby cieszyć się szacunkiem ludzi, którzy mnie znają. Mam natomiast z racji swojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego wiedzę, której wielu nie ma i na pewno nie należę do tych 7% analfabetów funkcjonalnych z wyższym wykształceniem, których mamy w Polsce jak wykazały testy kompetencji zawodowych, których kilka przeszedłem pomyślnie. A ty podpisujący się "a szkoda gadać" nie zrozumiałeś lub nie chcesz rozumieć mojej wypowiedzi w temacie, jaka jest różnica między decyzjami politycznymi a nie politycznymi, gdy chodzi o wydawanie pieniędzy prywatnych i państwowych.
O mafii węglowej słyszałem i w swoim opisie niektórych przyczyn wieloletniej nierentowności polskiego górnictwa podałem, że jest to mafia w skład, której wchodzą również etatowi działacze związkowi, którym np. oddano do dyspozycji oszczędności górników z dawnych kas zapomogowo pożyczkowych tworząc SKOK-i. Nie uważasz, że to dość dziwne, że tak wielu członków zarządów SKOK to liderzy związkowcy, A również tworzenie spółek na majątku kopalń jest dość ciekawe np. przy prywatyzacji dawnych „termosów górniczych”, coś dużo działaczy związkowych sprywatyzowało tą obsługę kopalń tworząc "spółki żywieniowe" i przejmując do tych spółek pracowników kopalni i całe mienie kopalni potrzebne do świadczenia tej działalności po cenach księgowych, czyli tych sprzed kilkunastu lat. A kto dziś sprząta większość pomieszczeń na kopalniach jak nie spółki, w których głównymi udziałowcami są emerytowani działacze związkowi? Lista tych, którzy czerpią zyski z kopalń dzięki cichym porozumieniom osób kierujących kopalniami, polityków, którzy bazują na elektoracie górniczym i działaczy związkowych jest do sprawdzenia w sądach rejestrowych w KRS trzeba tylko znać nazwy spółek i nazwiska byłych liderów związkowych oraz byłych członków kadry kierowniczej kopalń lub ich zięciów, bo od dawna wiadomo, że będąc dyrektorem lub liderem związkowym nie można rejestrować spółki na syna, bo ma to samo nazwisko i dociekliwi redaktorzy mogą wyciągnąć to na 1 strony gazet, ale jeżeli masz córkę i zięcia to jego nazwisko jest przecież zupełnie inne, więc kto nie wie, za kogo wyszła córka Dyrektora czy przewodniczącego związku ten nie dojdzie do tego, kto jest uwłaszczony na kopalnianych pieniądzach. Poza tym są jeszcze różni starzy przyjaciele, którzy za stosowne przeciętne górnicze wynagrodzenie chętnie użyczą swojego nazwiska do firmowania spółki.
I to właśnie mafia węglowa i różne ciche porozumienia koleżeńskie, aby mieć pieniądze do wyciągania ich z kopalń dążą do podnoszenia cen węgla, bo jeżeli w górnictwie będą tylko takie przychody, które pokrywają wyłącznie rzeczywiste i uzasadnione koszty wydobywania węgla to nie będzie pieniędzy na koszty sztucznie zawyżanych usług i dostaw dla kopalń przez mafijne spółki a wtedy mafia nie ma dochodów. Dlatego w górnictwie jest więcej tych, którzy chcą zwiększać przychody podnosząc ceny węgla i oprócz tego domagają się dotacji, niż tych, którzy mówią, że trzeba racjonalizować koszty. I ostatnia sprawa: jest oczywiste, że wydobywanie węgla z głębszych pokładów musi być droższe, więc o tym w ogóle nie dyskutujemy na takim forum. Ale jest również oczywiste, że w górnictwie zmieniły się technologie, więc jeżeli technologia nowoczesna i wydajniejsza jest prawidłowo stosowana to mimo zejścia głębiej koszty nie rosną tak szybko jak wtedy, gdy technologia i technika górnicza stoi miejscu.
Rachunek kosztów w każdym złożonym i dużym przedsiębiorstwie jest na tyle skomplikowany, że bez jego dokładnej znajomości i bez konkretnych informacji rzeczywistych nie zafałszowanych nie można wysnuwać żadnych konkretnych wniosków, więc twierdzenie, że im głębiej tym drożej jest prawdą zbyt ogólną. Problem tkwi w tym o ile rzeczywiście jest drożej z każdym metrem lub każdym kolejnym głębszym pokładem. I tu jest pole do manipulacji przez mafię dążącą do okradania kopalń, bo na żadnej kopalni za wyjątkiem „Pstrowskiego” nie ma właściciela, który powiedziałby stop rozkradaniu, bo to jest moje. Wszak od sprzątaczki do dyrektora im więcej weźmie się z kopalni tym biorącemu legalnie lub nielegalnie jest lepiej a więc Kopalni musi być gorzej
matk / 83.15.127.* / 2008-09-29 12:39
Brawo. Obawiam się, że całe mózgi są do wymiany a nie pojedyńcze klepki.
Ryś1 / 195.117.255.* / 2008-09-29 12:05
Na szczęście oprócz Winieckiego jest jeszcze wolny rynek, który spowoduje, że część kopalni rzeczywiście może upaść, ale inne się zrestrukturyzują i rozwiną. A nawet jeśli wszystkie upadną, to potem mogą się odrodzić jako nowocześniejsze (jak kolej w Wielkiej Brytanii)
Zbignieff / 83.25.12.* / 2008-09-29 14:57
Hehe, za co? cyba że się je sprywatyzuje... Odrodzić? Chyba za dużo fantasy czytasz...
man13 / 2008-09-29 11:27 / Tysiącznik na forum
Prywatyzować i śmiać się z PiSiorów.
Floyd / 2008-09-29 12:58 / Tysiącznik na forum
Nie bronię PiSiorów, ale w tym wypadku nasuwa się pytanie: Co ma piernik do wiatraka. Możliwe jednak że z waćpana taki współczesny Katon który każde swoje przemówienie, niezależnie od tematyki kończył stwierdzeniem:"..a, ponadto uważam, że Kartagina powinna być zniszczona".No to ględź pan sobie do woli, jeśli sprawia to przyjemność.
@@@ / 195.90.107.* / 2008-09-29 13:36
Pan mysli ze ten man13 wie kto to Katon albo Kartagina?

On pewnie wie kto to Leper i "Balcerowicz musi odejsc"
@@@ / 195.90.107.* / 2008-09-29 13:39
P.S. Dodam ze nie zgadzam sie z teoriami Pana Winieckiego.
Floyd / 2008-09-29 13:29 / Tysiącznik na forum
PS.Chciałbym tylko jeszcze dodać, że zgadzam się z komentarzem pana Winieckiego.
do początku nowsze
1 2

Najnowsze wpisy