Notowania

Rosyjska interwencja w Syrii. Czy Putin uratuje Rosję przed bankructwem?

Co Rosja chce osiągnąć, interweniując w Syrii? Oprócz demonstracji siły i próby odzyskania wpływów na Bliskim Wschodzie interwencja Kremla podbije ceny ropy, a to przełoży się na wyższe wpływy do budżetu Federacji - uważają eksperci. "Wzrosty, które zaczęły się w miniony piątek, są pochodną rosyjskich operacji wojskowych w Syrii" - zauważają analitycy. O tym, jak bardzo dołująca ropa doskwiera Kremlowi, świadczy zapowiedź, że ten zamierza podjąć ważne rozmowy z innymi jej producentami, a to rzuca zupełnie nowe światło na militarny sojusz Rosji, Syrii, Iraku i Iranu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(fot. Jedimentat44/ Creative Commons/flickr)

Co Rosja chce osiągnąć, interweniując w Syrii? Oprócz demonstracji siły i próby odzyskania wpływów na Bliskim Wschodzie interwencja Kremla podwyższa ceny ropy, a to przełoży się na wyższe wpływy do budżetu Federacji - uważają eksperci. Wzrosty, które zaczęły się w miniony piątek, są pochodną rosyjskich operacji wojskowych w Syrii - zauważają analitycy. O tym, jak bardzo dołująca ropa doskwiera Kremlowi, świadczy zapowiedź, że ten zamierza podjąć ważne rozmowy z innymi jej producentami, a to rzuca zupełnie nowe światło na militarny sojusz Rosji, Syrii, Iraku i Iranu.

"O ile Syria nie jest znaczącym producentem ropy, o tyle inwestorów niepokoi możliwość rozlania się konfliktu na kraje ościenne, zwłaszcza na Irak i Arabię Saudyjską" - wyjaśniają eksperci Commerzbanku.

Odbicie cen surowca skłoniło obserwatorów do konstatacji, że - oprócz wielu innych celów - interwencja w Syrii jest elementem strategicznej gry Rosji obliczonej na podbicie cen surowca. Takiego zdania jest między innymi specjalizujący się w rynku ropy szef działu biznesowego dziennika "Telegraph" Andrew Critchlow, który prognozuje, że decyzja Moskwy o interwencji w Syrii spowoduje wzrost cen. Jego zdaniem Władimir Putin jest w pełni świadomy tego, że wielka nadpodaż w latach 80. rzuciła Rosję na kolana, toteż stara się doprowadzić do tego, by sytuacja na Bliskim Wschodzie doprowadziła do wzrostu cen surowca. "Obecne załamanie cen surowca, do którego doprowadziła Ameryka wraz ze swymi sojusznikami w regionie - Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Katarem i Kuwejtem - sprawia, że rosyjska gospodarka się kurczy" - wskazuje Critchlow. W jego opinii interwencja Putina w Syrii jest próbą obrony przed grą Ameryki obliczonej na zbankrutowanie Moskwy" - wyjaśnia ekspert.

Critchlow uważa, że ceny ropy pójdą w górę, ponieważ obecność militarna Rosji eskaluje napięcia w regionie, który dostarcza około jednej piątej światowych dostaw ropy i gdzie napięcia te i tak już bliskie są temperatury wrzenia". "Wprawdzie związane z tym ryzyko polityczne nie przełożyło się jeszcze znacząco na ceny surowca, jednak zmieni się to zapewne, jeśli Rosja zdoła umocować się w regionie" - prognozuje autor.

Dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego podziela opinię, że działania Rosji na Bliskim Wschodzie obliczone są między innymi na podbicie cen ropy. - To zawsze był strategiczny cel Rosji, choć czasem Moskwie brakowało środków na jego realizację. Podtrzymywanie stanu niestabilności, wspieranie jednych krajów na Bliskim Wschodzie przeciw innym to metody działania Moskwy - uważa. Podkreśla, że rynek ropy zareaguje na te posunięcia nerwowością, bo w konflikt zaangażowani są - pośrednio i bezpośrednio - trzy wielcy producenci ropy: Rosja, Iran i Arabia Saudyjska.

Według eksperta nie należy się obawiać bardzo radykalnego zachwiania rynkiem, ponieważ tym razem działania wojenne nie toczą się w pobliżu pól naftowych, jak to było podczas wojny iracko-irańskiej; a sama Syria nie tylko nie jest ważnym eksporterem, ale wręcz przed wybuchem konfliktu wycofała się właściwie z eksportu surowca.

Sojusz na rzecz droższej ropy

Istotne są też alianse Rosji w regionie. W sprawie interwencji w Syrii porozumiała się ona z Irakiem i Iranem. Teheran, mając oparcie w Moskwie i mocniejszą pozycję dzięki porozumienia z Zachodem ws. swego programu nuklearnego, może, domagając się zmniejszenia wydobycia, wywrzeć większą presję na OPEC, a zwłaszcza Arabię Saudyjską podczas najbliższego spotkania państw kartelu w grudniu. Portal Oil.Price.com ocenia, że wojskowa operacja Rosji w Syrii, jak i zawarcie umowy z Irakiem i Iranem, dotyczącej wymiany danych wywiadowczych, to ewidentnie "element strategii mającej na celu zwalczanie niekorzystnych presji na rosyjski sektor energetyczny".

Wielu politologów obawia się, że konflikt syryjski, który już teraz ma - jak pisze "Financial Times" - wymiar lokalny, regionalny i międzynarodowy, może się w jeszcze większym stopniu rozlać na kraje ościenne, a to już może spowodować poważny niepokój na rynkach surowcowych.

Ceny ropy mają zasadniczy wpływ na gospodarkę Rosji. Dochody z eksportu surowców odpowiadają aż za 60,5 proc. wpływów budżetowych tego kraju. Pikujące w dół notowania obniżyły przychody do państwowej kasy o 30-40 proc. Niskie ceny surowca wynikają nie tylko z kryzysu nadpodaży, ale też z polityki OPEC, a głównie najważniejszego członka kartelu czyli Arabii Saudyjskiej, polegającej na utrzymaniu bardzo wysokiego limitu wydobycia i niskiej ceny surowca w ramach walki o utrzymanie udziału w rynku.

Jeden z najsłynniejszych ekspertów rynku ropy Daniel Yergin pisze w swej nagrodzonej Pulitzerem książce "The Prize: The Epic Quest for Oil, Money, and Power", że na gwałtowne zawirowania cen ropy w różnych okresach wpływały różne niepokoje na Bliskim Wschodzie, również obawy przed tym, że konflikt między sunnitami i szyitami, Arabami i Persami zdestabilizuje całą Zatokę Perską.

Obecnie politolodzy również obawiają się, że zaangażowanie Rosji i szyickich partnerów, czyli Iranu i libańskiego Hezbollahu w Syrii, gdzie zapleczem reżimu są wywodzący się z szyitów alawici, stanowi poważne ryzyko dla całego regionu. Ta broniąca szyitów minikoalicja ma przeciw sobie państwa Zatoki Perskiej, wspierające sunnickich przeciwników Damaszku.

Gra Putina może być oparta na nadziejach, że powtórzy się scenariusz, w którym wzrost cen ropy okazał się zbawienny dla Rosji. "W 1998 roku Rosja była bliska bankructwa. Dekadę później miała już 800 mld dol. rezerw walutowych i gigantyczne oszczędności w państwowych funduszach majątkowych" - podkreśla Yergin. Wywindowanie cen ropy sprawiło, że "z krajów importujących ropę do jej producentów płynęły biliony dolarów - był to jeden z największych transferów dochodów w historii świata" - zauważa autor "The Prize".

Wojna o ropę i wpływy

- Jest to oczywiste, że Rosja dąży do rozszerzenia swoich wpływów na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza że Syria jest w zasadzie jej ostatnim przyczółkiem - mówi money.pl dr hab. Katarzyna Górak-Sosnowska z SGH. Według Zachodu - politycznym celem Rosji w Syrii nie jest walka z Państwem Islamskim, a destabilizacja Syrii, której następstwem będzie wzrost ceny baryłki ropy naftowej. Czy tylko na tym zależy Rosji? - Takie kalkulacje wydają się zbyt ryzykowne, aby odgrywały znacząca rolę przy podejmowaniu decyzji - uważają polscy eksperci.

- Niskie ceny ropy doskwierają Rosji, ale ten czynnik raczej nie miał wpływu na decyzje o interwencji - mówi money.pl Wojcech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Można argumentować, że dalsza destabilizacja regionu jeszcze bardziej wciągnie Arabię Saudyjską, która zacznie ograniczać wydobycie ropy, aby podnieść jej cenę i zwiększyć dochody do budżetu. Jednak takie kalkulacje wydają się zbyt ryzykowne, aby odgrywały znacząca rolę przy podejmowaniu decyzji o zaangażowaniu się Rosji w konflikt na Bliskim Wschodzie - uważa ekspert PISM.

Zobacz: Rosja wprowadzi kartki żywnościowe?

Wtóruje mu dr hab. Katarzyna Górak-Sosnowska z SGH. - Państwo Islamskie nie jest zagrożeniem ze względu na swój potencjał gospodarczy, a ponadto ma ograniczone kanały transmisji tego surowca - ocenia. - Co innego Iran, który ostatnio wrócił do łask. To jego udział może w większym stopniu kształtować ceny ropy naftowej - dodaje.

Dr hab. Górak-Sosnowska zwraca uwagę na symboliczny wymiar rosyjskich działań w Syrii. - Gdyby Rosji udało się doprowadzić do zasadniczej zmiany sił w konflikcie, pokazałaby niemoc zachodniej koalicji, która nie była w stanie tego dokonać przez kilka lat. A gdyby to ugrała, miałaby dobrą kartę przetargową w innym miejscu, gdzie toczy się konflikt z jej udziałem - na Ukrainie - ocenia ekspert.

Wojciech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych uważa, że Rosja próbuje osiągnąć kilka celów, interweniując w Syrii. Cel podstawowy to wsparcie słabnącego reżimu prezydenta Baszara al-Asada. Kolejnym jest utrzymanie wpływów w Syrii, którą Rosja wspiera militarnie i w której znajdują się dawne rosyjskie instalacje wojskowe. - Dzięki zagwarantowanej obecności w Syrii, Rosja będzie mogła wzmacniać swoją obecność na Bliskim Wschodzie w oparciu także o relacje z Irakiem i Iranem - tłumaczy ekspert PISM i dodaje, że rosyjska interwencja ma także szerszy, geopolityczny kontekst.

Próba sił na Bliskim Wschodzie

- Rosja chce wzmocnić swoją globalną pozycję, podważyć wiarygodność USA i podzielić Zachód czyli głównie NATO i UE. Dzięki temu będzie mogła skuteczniej realizować swoją politykę gdzie ma sporne interesy z Zachodem - wyjaśnia Wojciech Lorenz. - Priorytetem jest powstrzymywanie rozszerzenia UE i NATO, ustanowienie strefy wpływów przede wszystkim na obszarze post-sowieckim i utrzymanie dominacji w Arktyce - dodaje.

Arabia Saudyjska nie tylko skrytykowała zaangażowanie Rosji w konflikt na Bliskim Wschodzie, ale także zagroziła, że jeśli prezydent Baszara al-Asada nie zostanie odsunięty od władzy, to królestwo nie wykluczy podjęcia działań zbrojnych przeciwko Syrii.

Po jednej stronie konfliktu stoi sojusz rosyjsko-iracko-irańsko-syryjski, a po drugiej Arabia Saudyjska wspierana przez Stany Zjednoczone i koalicję przeciwko Państwu Islamskiemu. Czy Amerykanie i Saudyjczycy mogą wpłynąć na osłabienie Rosji?

Tagi: interwencja rosji w syrii, giełda, wiadomości, gospodarka, surowce, najważniejsze, gospodarka światowa
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz