Jest to także bariera, która zaczyna dzielić kraje, które podpisały porozumienie naftowe i solidarnie przestrzegają limitów produkcji ropy. Według części z nich, w tym Iranu, poziom 70 USD za baryłkę jest już relatywnie wysoki i sprzyja on bardziej producentom ropy naftowej z alternatywnych źródeł (czyli w praktyce, amerykańskim firmom łupkowym), wobec czego dla krajów kartelu bardziej opłacalne byłoby utrzymanie cen ropy w okolicach 60 USD za baryłkę. Jeszcze niedawno irański minister ds. ropy naftowej mówił dziennikowi Wall Street Journal, że na oficjalnym spotkaniu OPEC w czerwcu może zostać przedstawiona konkretna strategia wygaszania porozumienia naftowego.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Inne kraje są jednak bardziej zdeterminowane, żeby utrzymać wysokie ceny ropy naftowej na globalnym rynku. Wśród nich znajduje się Arabia Saudyjska, czyli największy producent ropy w OPEC oraz trzeci największy na świecie. W ostatnich dniach kraj ten ogłosił, że rozważa podpisanie długoterminowego porozumienia naftowego z Rosją, którego zakres sięgałby nawet 10-20 lat. Arabia Saudyjska wydaje się zdeterminowana, aby utrzymać ceny ropy naftowej na obecnym, lub nawet wyższym poziomie. Trudno się temu dziwić, zwłaszcza że w bieżącym roku może mieć miejsce IPO spółki Saudi Aramco, które najprawdopodobniej będzie największą ofertą publiczną w dotychczasowej historii. Im wyższa cena ropy naftowej na globalnym rynku, tym wyższa może być giełdowa wycena saudyjskiego giganta naftowego.
Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI