Burza wokół zarobków lekarzy. Ministra zapowiada duże zmiany. "Nie więcej niż 60-70 proc. na wszystkie wynagrodzenia"
- Przymierzamy się, aby określić procentowo granice budżetu szpitali, który przeznaczony będzie na pensje pracowników - zapowiedziała ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w piątek w TVN24. - W niektórych szpitalach na wynagrodzenia przeznaczone jest nawet 106 proc. budżetu, co jest skrajnie trudną sytuacją dla podmiotu - dodała.
Na początku tygodnia Ministerstwo Zdrowia wycofało się z planów przesunięcia waloryzacji płac minimalnych z lipca na styczeń, począwszy od 2027 r. MZ nie zmieni w tym roku także wskaźnika waloryzacji wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Oznacza to, że pensje minimalne w ochronie zdrowia 1 lipca wzrosną o 8,82 proc., zgodnie z opublikowanym w lutym wskaźnikiem GUS.
Pracownicy ochrony zdrowia w Polsce zarabiają średnio 2,9-krotność przeciętnego wynagrodzenia - wynika z analizy Biura Maklerskiego Pekao. To stawia Polskę wśród krajów o najwyższych relatywnych płacach w Europie. Dane obejmują zatrudnienie etatowe, co oznacza, że faktyczne dochody części lekarzy mogą być jeszcze wyższe.
Ministra Sobierańska-Grenda w piątek w TVN24 została zapytana o zarobki lekarzy. Jak ujawniła, Ministerstwo Zdrowia planuje określić, jaki procent budżetu szpitala powinien być przeznaczony na wynagrodzenia. Jej zdaniem nie powinno to być więcej niż 60-70 proc. na wszystkie wynagrodzenia (personel lekarski, opiekunowie medyczni, administracja).
"Rozmawialiśmy ponad rok temu". Uchyla rąbka tajemnicy ws. żołnierzy USA w Polsce
- Trwają rozmowy na temat tego, jaki procent w budżecie szpitali powinien być przeznaczony na wynagrodzenia lekarzy. Wiemy, że w niektórych szpitalach nawet 106 proc. budżetu jest przeznaczone na wynagrodzenia, co jest skrajnie trudną sytuacją dla podmiotu - powiedziała ministra.
- Tak naprawdę emocje nie były wywoływane tym, że z umów o pracę lekarze zarabiają dużo. Raczej w przestrzeni medialnej pokazywały się faktury, które wynikają z kontraktów lekarskich. I tutaj trwa rozmowa na temat tego, jaki procent budżetów szpitali powinien być przeznaczany na wynagrodzenia - dodała w "Jeden na jeden" w TVN24 ministra zdrowia.
Podwyżki dla lekarzy. Oto plan rządu
Resort zdrowia planuje podwyżki wynagrodzeń lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizacje w ramach rezydentur. Zgodnie z projektem:
- wynagrodzenie zasadnicze rezydentów w dziedzinach uznanych za priorytetowe wyniesie 11 654,76 zł brutto miesięcznie w pierwszych dwóch latach szkolenia oraz 12 714,29 zł po tym okresie;
- w przypadku pozostałych specjalizacji będzie to odpowiednio 10 595,24 zł oraz 10 913,10 zł.
Zmiany mają obowiązywać od lipca.
Kontrowersyjne zmiany w nakładach na diagnostykę
Narodowy Fundusz Zdrowia od 1 kwietnia płaci 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową wykonane ponad limit określony w kontrakcie. Przed zmianą badania te były finansowane w 100 procentach. W budżecie NFZ na 2026 r., wynoszącym 221 mld zł, jest luka sięgająca - według ostatnich szacunków - 18 mld zł. Wprowadzenie tzw. stawek degresywnych ma przynieść w 2026 r. 625 mln zł oszczędności.
Nowe zasady nie dotyczą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) oraz korzystających z programu profilaktyki raka jelita grubego.
Środowisko lekarzy uważa, że takie zmniejszenie nakładów na diagnostykę przyczyni się do niebezpiecznych opóźnień w rozpoznawaniu chorób.
Pod koniec marca Naczelna Izba Lekarska ostrzegła, że kilkanaście przychodni, poradni, ambulatoryjnych zakładów endoskopii i diagnostyki obrazowej zgłosiło już, że wprowadzenie stawki degresywnej spowoduje, że ich kontrakty wkrótce się wyczerpią.
Ministra zdrowia: priorytetem jest uporządkowanie diagnostyki
Jolanta Sobierańska-Grenda w piątkowej rozmowie w TVN24 wyjaśniła, że zmiany w finansowaniu diagnostyki mają przede wszystkim wprowadzić "korytarze życia" dla pacjentów z podejrzeniem onkologicznym, którzy potrzebują tego najbardziej. Jak tłumaczyła, zespół - który pracuje obecnie nad procedurami - ma określić, jakie dokładnie zmiany należy wprowadzić w diagnostyce obrazowej.
Rozumiem, że każda wprowadzona zmiana może budzić emocje i kontrowersje. Ja się wsłuchuję we wszystkie te głosy. To nie jest tak, że to, co jest wprowadzone, nie będzie modyfikowane. Rozsądny i racjonalny regulator NFZ ma prawo analizować, zmieniać. Moim priorytetem jest uporządkowanie obszaru diagnostyki - powiedziała.
Jak dodała, problemem jest brak centralnego rejestru radiologicznego, który pozwalałby monitorować częstotliwość badań u poszczególnych pacjentów. Szefowa MZ zapewniła, że w tym obszarze wzoruje się na standardach europejskich.
- Mamy coraz więcej specjalistów, badań profilaktycznych, dużo nowoczesnego sprzętu. Niektóre szpitale świetnie dostosowują się do tych zmian - zapewniła.
Źródło: PAP, TVN24