Pszczoły mają trudny sezon. Polskiego miodu będzie mniej

Wiosenna pogoda uderzyła w polskie pasieki. Pszczoły cierpią przez suszę i przymrozki, a eksperci ostrzegają przed spadkiem produkcji miodu. Sytuacja na rynku zmusza do szukania zapasów za granicą.

ALBANY, NY - MAY 4: A bee collects pollen from a grape hyacinth on Monday, May 4, 2026, in a Washington Park tulip bed in Albany, NY. (Jim Franco/Albany Times Union via Getty Images)Miodu może być mniej
Źródło zdjęć: © GETTY | Albany Times Union/Hearst Newspapers
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Polska Izba Miodu bije na alarm. Początek tegorocznego sezonu okazał się bardzo trudny dla pszczelarzy. Zimny kwiecień, nocne przymrozki i brak deszczu sprawiły, że owady mają duży problem ze znalezieniem pokarmu. Aktywność pszczół wyraźnie spadła. Organizacja przewiduje, że zbiory miodu w tym roku będą przeciętne lub wręcz słabe.

Pogoda bardzo przeszkadza zapylaczom. Brak deszczu hamuje wzrost roślin, z których pszczoły zbierają nektar. Słaby rzepak daje mało pożywienia. Dodatkowo silny wiatr utrudnia owadom loty, a mróz zniszczył kwiaty. Przez to brakuje pyłku.

Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"

Problemy w rolnictwie i niska wydajność

Złe warunki pogodowe to tylko część problemu. Eksperci Izby wskazują też na kłopoty strukturalne. Rolnicy sadzą na ogromnych polach tylko jeden rodzaj roślin. Brakuje dzikich łąk i miedz. Pszczoły chorują też na warrozę. Wszystko to sprawia, że owady mają mało czasu na zbiór pożywienia, a to osłabia całe roje.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podaje, że liczba pszczelarzy i uli w Polsce mocno wzrosła przez ostatnie dziesięć lat. Niestety wydajność produkcji jest niska. Polska Izba Miodu informuje, że jeden polski ul daje średnio kilkanaście kilogramów miodu. W Niemczech ten wynik jest niemal trzykrotnie wyższy. Z kolei we Francji owady produkują o kilka kilogramów więcej niż u nas.

Stabilność branży zależy od natury, a producenci nie mają wpływu na pogodę. Przemysław Rujna, sekretarz Polskiej Izby Miodu, tłumaczy tę sytuację bardzo jasno.

– Pogoda wpływa bezpośrednio na okresy kwitnienia roślin, a tym samym na dostępność pożytków dla pszczół. Krótszy okres wegetacji oraz częste zjawiska ekstremalne, takie jak susze czy przymrozki, znacząco obniżają zbiory miodu. Nie bez znaczenia jest także stan środowiska. Zmniejszająca się bioróżnorodność, monokultury uprawne oraz nadmierne stosowanie środków ochrony roślin ograniczają liczbę roślin miododajnych i pogarszają zdrowie pszczół – mówi Rujna.

Ratunek płynie z zagranicy

Polska dużo miodu sprzedaje, ale też dużo kupuje. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wylicza, że polski miód trafia głównie do Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Francji. Jednocześnie na nasz rynek dociera towar z innych państw. Najwięcej słodkiego przysmaku przyjeżdża do nas z Chin oraz z Ukrainy. Zakupy z krajów Unii Europejskiej są bardzo małe.

Przemysław Rujna wyjaśnia powody takich transakcji. – Miód z Chin, Ukrainy czy Ameryki Południowej stanowi uzupełnienie krajowej produkcji, zwłaszcza w latach takich jak obecny sezon o niskich zbiorach. Umożliwia utrzymanie ciągłości dostaw, stabilizację cen i rozszerzenie oferty o odmiany egzotyczne, których nie produkuje się w Polsce – dodaje przedstawiciel Izby.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie