Rosyjski spoofing nad Litwą. Ekspert o agresji ekonomicznej

Prawie połowa samolotów nad Litwą otrzymuje fałszywe dane nawigacyjne. Sygnał pochodzi z obwodu królewieckiego. Litewski Urząd Regulacji Łączności alarmuje, że to celowa agresja ekonomiczna, która łamie prawo międzynarodowe. Europa musi przygotować wspólną odpowiedź.

Drone jamming equipment on display during a demonstration of First-Person View (FPV) drone training and anti-drone capabilities by the Finnish Army's Pori Brigade in Niinisalo, Finland, on Tuesday, Dec. 9, 2025. Finland's government plans to raise the country's defense spending to 3% of economic output by 2029 to address the risks from a more aggressive Russia, Prime Minister Petteri Orpo said. Photographer: Alessandro Rampazzo/Bloomberg via Getty ImagesPrzyrząd do zakłócania
Źródło zdjęć: © GETTY | Bloomberg
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Około tysiąca samolotów każdego miesiąca odbiera fałszywe dane nad terytorium Litwy. Stanowi to blisko połowę wszystkich maszyn, które tam latają. Źródło tych sygnałów znajduje się w obwodzie królewieckim. Informacje te przekazał Polskiej Agencji Prasowej Darius Kulieszius. Reprezentuje on litewski Urząd Regulacji Łączności (RRT). Ekspert ocenia te incydenty jako formę agresji ekonomicznej.

Mamy dowody, że spoofing i jamming (zagłuszanie i fałszowanie) nawigacji satelitarnej wywoływane są przez sygnał radiowy pochodzący z Rosji. Rosjanie twierdzą, że to działania obronne. My nie mamy wątpliwości: to działania ofensywne, rodzaj agresji ekonomicznej. Musimy odpowiedzieć na nie dwutorowo – poprzez zwiększenie odporności technologicznej oraz wyciągnięcie konsekwencji politycznych i prawnych – powiedział PAP Darius Kulieszius z litewskiego Urzędu Regulacji Łączności (RRT).

Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"

Dwa rodzaje ataków na nawigację.

Systemy nawigacji z satelitów pozwalają dokładnie ustalić pozycję na Ziemi. Korzystają z nich smartfony, samoloty, statki, a także banki. Sygnały docierają z dużej odległości, dlatego są słabe i naziemne nadajniki mogą je łatwo zakłócić.

– Zidentyfikowaliśmy dwa rodzaje zakłóceń sygnału GNSS pochodzące z obwodu królewieckiego: jamming oraz spoofing – powiedział PAP Darius Kulieszius.

Jamming oznacza całkowitą blokadę sygnału. Piloci od razu widzą awarię na ekranach i włączają systemy zapasowe. Spoofing jest znacznie bardziej niebezpieczny. Jego mechanizm polega na tym, że nadajnik emituje fałszywe informacje. Odbiornik w samolocie traktuje je jako prawdziwe. Maszyna pokazuje wtedy błędne położenie na mapie. Może też generować fałszywe alarmy o bliskości ziemi. Urządzenia w samolotach muszą zaakceptować ten sygnał.

– Choć systemy bezpieczeństwa zapobiegają najgorszym scenariuszom, to codzienne zakłócenia generują ogromne straty finansowe i obniżają jakość usług – skomentował Darius Kulieszius.

Celowy atak na sektor cywilny

Problem z zakłóceniami nad Bałtykiem pojawił się w momencie wybuchu wojny w Ukrainie. Na początku Rosja stosowała tylko jamming. Z czasem litewskie służby zaczęły wykrywać też źródła fałszywego sygnału. Wiosną tego roku eksperci z Litwy znaleźli kilkadziesiąt takich punktów w obwodzie królewieckim.

Władze Rosji tłumaczą, że w ten sposób bronią swojego terytorium przed ukraińskimi dronami. Litewski ekspert uważa jednak inaczej. Zwraca uwagę na precyzję ataków. Jamming działa w nocy i blokuje wszystkie systemy. Spoofing działa cały czas i uderza tylko w jedno pasmo. Jest to pasmo cywilne systemu GPS.

– Gdyby celem była obrona przed dronami, doktryna wojskowa nakazywałaby zagłuszanie i fałszowanie wszystkich pasm. A my widzimy, że to tylko jedno pasmo – GPS L1. Taki selektywny spoofing jest dla agresora najtańszy do przeprowadzenia, a uderza precyzyjnie w sektor cywilny – wskazał rozmówca PAP.

Prawo międzynarodowe i koszty

Eksperci ostrzegają, że długa awaria systemów nawigacji w Unii Europejskiej przyniosłaby ogromne straty dla całej gospodarki. Zakłócenia szkodzą lotnictwu, transportowi na morzu i rolnictwu. Rosja z kolei ponosi minimalne koszty takich operacji.

– Z perspektywy prawnej te działania są nielegalne. Rosja jest stroną międzynarodowych konwencji ONZ, ITU (dotycząca technologii telekomunikacyjnej), ICAO (lotnictwa cywilnego) czy IMO (żeglugi morskiej), które chronią życie w lotnictwie cywilnym i nawigację. Mamy więc do czynienia z systematycznym naruszaniem prawa międzynarodowego - powiedział rozmówca PAP.

Międzynarodowe organizacje wydały raporty. Dokumenty te potępiają działania Rosji. Kulieszius uważa jednak, że to nie wystarczy.

– Brakuje nam jednak realnej odpowiedzialności prawnej i finansowej; musimy usprawnić mechanizmy egzekwowania prawa przez organizacje międzynarodowe, aby stało się to dla Rosji autentycznie kosztowne – powiedział ekspert.

Ekspert dodaje, że Unia Europejska musi mówić jednym głosem w tej sprawie. Osobne działania poszczególnych państw nie przynoszą efektów.

Budowa warstw zapasowych

Rozwiązaniem problemu mogą być nowe technologie. Sektory strategiczne powinny stosować nowoczesne odbiorniki. Takie urządzenia potrafią korzystać z sygnału europejskiego systemu Galileo. Ten system posiada bezpieczne szyfrowanie i trudno go sfałszować.

– Należy zainwestować w naziemne warstwy zapasowe. Przykładem jest projekt optycznego zegara atomowego rozwijany w Polsce czy system eLoran w Wielkiej Brytanii. To sygnały milion razy silniejsze od satelitarnych, których Rosjanie nie są w stanie zakłócić. Budowa takiej infrastruktury jest kosztowna, ale musimy stworzyć hybrydową, wielowarstwową architekturę PNT (Positioning, Navigation, Timing) – taką, w której utrata jednej warstwy nie unieruchamia całego systemu – podsumował Kulieszius.

Darius Kulieszius wygłosił swoje tezy podczas wydarzenia Vilnius Space Days. Polska była tam gościem honorowym. Zauważył on, że Litwa staje się unikalnym laboratorium. Państwo to zbiera najwięcej danych o zakłóceniach w czasie rzeczywistym. Pomaga to tworzyć technologie przyszłości.

Zakłócenia utrudniają życie także samym Rosjanom w obwodzie królewieckim. Z powodu międzynarodowych sankcji Rosjanie mają jednak mały dostęp do nowoczesnych technologii.

– Dla Kremla to koszt akceptowalny – zwrócił uwagę ekspert.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie