USA nakładają sankcje na chińskie firmy za pomoc Iranowi

Rząd Stanów Zjednoczonych uderza w chiński sektor kosmiczny. Waszyngton objął restrykcjami firmy, które dostarczały Teheranowi zdjęcia satelitarne. Decyzja zapadła na kilka dni przed ważną wizytą prezydenta Donalda Trumpa w Pekinie - czytamy w "Financial Times".

US President Donald Trump delivers remarks during a Military Mother's Day Event in the East Room of the White House. Washington, DC, USA, 06 May 2026. EPA/SHAWN THEW Dostawca: PAP/EPA.Donald Trump uderzył w chińskie firmy
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/SHAWN THEW
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Stany Zjednoczone wprowadziły sankcje przeciwko trzem chińskim firmom oraz jednej instytucji z Iranu. Departament Stanu USA podał, że podmioty te przekazywały materiały wywiadowcze. Dzięki tym danym władze w Teheranie mogły precyzyjnie atakować amerykańskie wojska na Bliskim Wschodzie. Na czarnej liście znajduje się między innymi The Earth Eye. Amerykanie oskarżają to przedsiębiorstwo o bezpośrednie dostarczanie zdjęć satelitarnych do Iranu.

Na liście sankcyjnej znalazła się także firma MizarVision, która zajmuje się wywiadem geoprzestrzennym. Trzeci chiński podmiot to Chang Guang Satellite Technology. Ta grupa dostarczała komercyjne obrazy satelitarne. Amerykańskie władze twierdzą, że firma ta pomogła Iranowi zlokalizować obiekty wojskowe USA i państw sojuszniczych podczas operacji "Epic Fury".

Sekretarz stanu USA Marco Rubio skomentował tę decyzję w oficjalnym oświadczeniu.
Dzisiejsza akcja pociąga podmioty z siedzibą w Chinach do odpowiedzialności za ich wsparcie dla Iranu – powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio.

– Waszyngton podejmie wszelkie niezbędne kroki, którymi dysponuje, aby uderzyć w podmioty z państw trzecich i osoby fizyczne, które pomagają irańskiemu wojsku oraz bazie przemysłu obronnego – dodał polityk.

Historia współpracy z Teheranem

Dziennik "Financial Times" już w kwietniu informował o powiązaniach między Chinami a Iranem. Dziennikarze ustalili wtedy, że irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej pozyskał chińskiego satelitę. Urządzenie to zbudowała i wystrzeliła w kosmos właśnie firma The Earth Eye. Sprzęt ten pomógł Teheranowi namierzać amerykańskie bazy podczas konfliktu. Analizy orbit i zapisy czasu pokazały, że irańscy dowódcy kierowali satelitę na krytyczne obiekty wojskowe USA. Czasami działo się to zaledwie kilka dni przed atakiem.

Irańskie dokumenty wojskowe, do których dotarł "Financial Times", ujawniły kolejne fakty. Wynika z nich, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej miał dostęp do naziemnych stacji kontroli satelitów. Stacje te obsługuje Emposat, czyli dostawca usług z siedzibą w Pekinie. W ubiegłym roku brytyjski dziennik donosił również o działalności firmy Chang Guang Satellite Technology. Grupa ta ma powiązania z chińskim wojskiem. Według doniesień dostarczała ona zdjęcia jemeńskim rebeliantom Huti, których wspiera Iran. Dzięki tym obrazom rebelianci mogli atakować amerykańskie okręty wojenne na Morzu Czerwonym.

Czwarty cel nowych amerykańskich sankcji to Centrum Eksportu Ministerstwa Obrony Iranu. Jest to ramię eksportowe irańskiej grupy logistycznej. Instytucja ta już wcześniej znajdowała się pod ostrzałem restrykcjami, które nałożyły Stany Zjednoczone oraz Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Szczyt w Pekinie i zawieszenie broni

Decyzja o sankcjach pojawia się w bardzo ważnym momencie dyplomatycznym. Prezydent Donald Trump wyrusza we wtorek do Chin z wizytą państwową. Będzie to jego drugie spotkanie z prezydentem Xi Jinpingiem, od kiedy amerykański przywódca wrócił do Białego Domu w zeszłym roku. Głównym tematem rozmów ma być konflikt z Iranem. Politycy omówią między innymi kwestię blokady cieśniny Ormuz.

W ostatnich tygodniach urzędnicy z USA wielokrotnie apelowali do władz w Pekinie. Amerykanie chcą, aby Chiny wywarły większy nacisk na Teheran. Celem jest osiągnięcie porozumienia, które utrwali zawieszenie broni. Rozejm ten obowiązuje po pięciu tygodniach intensywnych amerykańskich ataków na Iran. Chińska ambasada w Waszyngtonie nie odpowiedziała od razu na prośbę o komentarz w sprawie nowych sankcji.

Źródło: "Financial Times"

Wybrane dla Ciebie