20 lat fabryki P&G Gillette w Łodzi. Byliśmy tam, skąd maszynki jadą w świat

Łódzki Kampus P&G robi wrażenie od pierwszej chwili. Wystarczy minąć szlaban na wjeździe do fabryki, by znaleźć się w świecie precyzji, nowych technologii i najwyższej dbałości o jakość produktów. Stąd maszynki i ostrza Gillette, z których korzystają miliony konsumentów, trafiają na 70 rynków na pięciu kontynentach.

.
Źródło zdjęć: © materiały prasowe
Monika Rosmanowska

Zanim docieramy do hali produkcyjnej, na której powstają maszynki Gillette, poznajemy jedną z głównych zasad tego miejsca: tutaj nic nie jest pozostawione przypadkowi. Bezpieczeństwo jest częścią organizacji pracy i widać to na każdym kroku. Niezależnie od tego, czy znajdujemy się przy bramie wjazdowej, na klatce schodowej czy w strefie produkcji, wszędzie obowiązują jasno określone zasady poruszania się i zachowania. Nie mija nawet kilka minut, a już wiemy, że nie są one jedynie formalnością, którą trzeba odhaczyć. W równym stopniu dotyczą pracowników i gości, także tych z najwyższego zawodowego szczebla.

Drugie wrażenie? Skala działania, która budzi podziw. Fabryka Gillette w Łodzi powstała w 2006 r. jako inwestycja typu greenfield, co oznacza, że została zbudowana od podstaw z myślą o produkcji maszynek i ostrzy. 20 lat później to już nie tylko fabryka. Z zakładu produkcyjnego wyrósł zintegrowany kampus, który łączy trzy elementy: produkcję, pakowanie i dystrybucję. To jedna z dziesięciu tzw. megafabryk P&G na świecie.

Kiedy podczas wizyty przechodzimy przez kolejne części zakładu, myśl o skali wraca wielokrotnie. Wytwarza się tu 160 wariantów maszynek, a liczba kodów produktowych sięga tysięcy . Za pozornie prostym przedmiotem, jakim jest maszynka do golenia, stoi kompleksowy i zintegrowany system produkcyjny.

Precyzja, którą doceniają konsumenci

W hali fabryki Gilette dominują nowoczesne maszyny i specjalistyczne stanowiska, dzięki którym kolejne etapy produkcji przebiegają z niezwykłą precyzją.

.
Fabryka Gillette w Łodzi podczas jubileuszowej wizyty. © materiały prasowe

Automatyzacja jest tu widoczna niemal na każdym kroku, ale nie oznacza to, że rola człowieka staje się mniej ważna. Przeciwnie. Przesuwa się w stronę nadzoru, analizy i ciągłego doskonalenia produkcji. Pomagają w tym technologie, w tym systemy wizyjne, rozwiązania chmurowe czy narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję. Co ważne, część technologii jest rozwijana i testowana właśnie tutaj, w jednostce Automation Hub, nazywanej przez pracowników start-upem wewnątrz firmy. Innowacyjne rozwiązania, które sprawdzają się w Łodzi, trafiają następnie do innych fabryk P&G na całym świecie.

W pewnym momencie można wręcz stracić poczucie, że ogląda się fabrykę produktów codziennego użytku. Bardziej przypomina ona zaawansowany technologicznie organizm, w którym kolejne elementy muszą współpracować ze sobą z niezwykłą dokładnością.

W Łodzi powstają maszynki do golenia marek Gillette i Gillette Venus, w tym m.in. serie Mach 3, Fusion, Venus Embrace oraz ostrza. Co trzecia maszynka, po którą sięgają konsumenci na całym globie, została wyprodukowana właśnie tu, w łódzkiej fabryce. Co szczególnie ciekawe, to jedyny zakład produkcyjny P&G na świecie, w którym produkowane są maszynki Venus Olay.

Fabryka Gillette w Łodzi podczas jubileuszowej wizyty. © materiały partnera

Z Łodzi na pięć kontynentów

Łódzki kampus obejmuje również – jak już wspomnieliśmy – centrum pakowania i centrum dystrybucji. Z tego pierwszego korzysta nie tylko zakład w Łodzi, ale również fabryki P&G w Aleksandrowie Łódzkim i Berlinie. Z kolei centrum dystrybucji wysyła produkty na ponad 70 rynków na pięciu kontynentach. Codziennie wyjeżdża stąd tysiące palet, a więc kilkadziesiąt wypełnionych po brzegi ciężarówek. To doskonale obrazują kluczową pozycję Łódzkiego kampusu w globalnym łańcuchu dostaw P&G.

Skala jest tym bardziej interesująca, że w całym kompleksie pracuje ok. 3000 osób. Są to ludzie w różnym wieku i z bardzo różnym doświadczeniem. Zdecydowana większość budowała swoją karierę od podstawowych stanowisk, stopniowo przechodząc na kolejne szczeble, aż do ról specjalistycznych i menedżerskich. To efekt świadomego podejścia P&G: firma promuje awanse od wewnątrz, zachęcając pracowników, by rozwijali swoje kariery od początku w strukturach P&G.

Podczas spaceru po fabryce uwagę zwraca coś, czego nie da się sprowadzić do liczb. Obecność kobiet nie tylko w biurach czy działach administracyjnych – stanowią około 40 proc. kadry menedżerskiej, lecz również przy produkcji, w obszarach technicznych i związanych z technologią. Kobieta pracująca przy maszynie to w fabryce Gillette powszechny widok.

– Nasza łódzka fabryka wskazuje kierunki rozwoju innowacji, nieustannie doskonaląc procesy produkcyjne i technologie cyfrowe, aby dostarczać konsumentom produkty Gillette najwyższej jakości. Jestem niezwykle dumny z naszego zespołu, dzięki któremu powstają te innowacje. Naszą ambicją jest tworzenie miejsca pracy, w którym każdy może się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności – tłumaczy politykę P&G Christoph Reif, lider Kampusu P&G Gillette w Łodzi.
.
W Łodzi powstają m.in. maszynki Gillette i Gillette Venus, w tym jedyne na świecie maszynki Venus Olay. © materiały prasowe

Nie tylko produkcja

Fabryka jest integralną częścią Łodzi nie tylko dlatego, że tworzy miejsca pracy i przyczynia się do rozwoju lokalnej gospodarki. Jak wszystkie jednostki P&G, również łódzki Kampus dba o to, aby być dobrym sąsiadem dla społeczności, w której żyją na co dzień jego pracownicy. Zakład współpracuje z lokalnymi szkołami i uczelniami, angażuje pracowników w wolontariat i wspiera programy społeczne. Współpraca z Fundacją "Słonie Na Balkonie" jest jednym z przykładów tego zaangażowania.

– Od lat zakład Gillette w Łodzi pomaga zmieniać codzienność naszej społeczności na lepsze. Pełni pasji wolontariusze i konsekwentnie realizowana przez firmę pomoc rzeczowa, pomogły wielu potrzebującym – zapewnia Joanna Paduszewska, prezeska fundacji.

Dwie dekady rozwoju

Jubileusz 20-lecia to – co naturalne – dobra okazją do spojrzenia wstecz. W przypadku łódzkiego kampusu bardziej trafne wydaje się jednak pytanie o to, co będzie dalej.

Tym bardziej, że dzisiejszy zakład ma niewiele wspólnego z wyobrażeniem klasycznej fabryki. Produkcja jest coraz bardziej zautomatyzowana, procesy są stale optymalizowane, a cyfrowe technologie stają się częścią codziennej pracy. Łódź jest przy tym jednym z ważnych punktów obecności P&G w Polsce. Firma zatrudnia w kraju ponad 5000 osób, a obok kampusu Gillette działa tu m.in. fabryka Pampers w Warszawie, fabryka kosmetyków w Aleksandrowie Łódzkim, europejskie centrum zarządzania łańcuchem dostaw, globalne centrum IT oraz biuro marketingu i sprzedaży.

W tym kontekście jubileusz nabiera innego znaczenia. Dwadzieścia lat nie jest zamkniętym rozdziałem, to kolejny etap historii, która wciąż się pisze.

Płatna współpraca z Procter & Gamble
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl