Ropa tanieje mimo konfliktu. Rynek reaguje na sygnały z USA

Ropa naftowa tanieje, choć konflikt na Bliskim Wschodzie wciąż nie został rozwiązany. Rynek reaguje na sygnały, że USA chcą dać dyplomacji więcej czasu, a ryzyko eskalacji w krótkim terminie maleje. To ogranicza geopolityczną premię w cenach surowca - podaje biznes.interia.pl.

Ropa tanieje mimo konfliktu. Rynek reaguje na sygnały z USARopa tanieje mimo konfliktu. Rynek reaguje na sygnały z USA
Źródło zdjęć: © GettyImages.com | ZipZapic.com
Magda Żugier

Notowania ropy naftowej spadają pod wpływem sygnałów o możliwym dyplomatycznym rozwiązaniu konfliktu z Iranem. Inwestorzy ograniczają premię za ryzyko geopolityczne, choć sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje niepewna.

Michał Pietrzyca, analityk DM BOŚ, wskazuje w rozmowie z portalem biznes.interia.pl, że doniesienia o rozmowach prowadzonych za pośrednictwem Kataru oraz możliwości przywrócenia żeglugi przez cieśninę Ormuz zmniejszają obawy o dostawy surowca.

Nie oznacza to jednak, że transport przez strategiczny szlak został trwale odblokowany. Zdaniem eksperta dalsza deeskalacja mogłaby sprzyjać kolejnym spadkom cen. Z kolei fiasko rozmów lub ponowne zagrożenie dla żeglugi przez Ormuz mogłoby szybko przywrócić presję wzrostową.


WIDEO
Miliardowy majątek oddał fundacji. "Można się wypisać z klubu rodzina"

Rynek czeka na dalszy rozwój wydarzeń

Podobną ocenę przedstawia Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB. Zwraca uwagę, że spadkowy ruch na ropie może wydawać się zaskakujący w kontekście weekendowych wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który nie wykluczał opcji militarnej wobec Iranu.

Rynek zareagował jednak przede wszystkim na doniesienia Axios. Według nich Trump miał powiedzieć premierowi Izraela Beniaminowi Netanjahu, że chce dać dyplomacji więcej czasu, zanim rozważy wznowienie uderzeń. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził w sobotę, że nie zapadła decyzja o nowych atakach, a prezydent preferuje rozwiązanie dyplomatyczne — relacjonuje Stajniak.

Analityk XTB przypomina również wcześniejsze doniesienia "Wall Street Journal". Według nich USA miały poinformować kilka krajów Zatoki Perskiej, aby przygotowały się na możliwą krótką i intensywną kampanię wojskową przeciwko Iranowi, ale dopiero po wtorkowych wyborach.

Inwestorzy odczytują te informacje jako sygnał, że ewentualne działania militarne zostały odsunięte w czasie. W krótkim terminie zmniejsza to ryzyko eskalacji i ogranicza premię geopolityczną uwzględnianą w cenach ropy.

Brent wciąż znacznie droższa niż przed konfliktem

Spadki notowań nie oznaczają, że ropa wróciła do poziomów sprzed konfliktu. Cena Brent, będącej międzynarodowym punktem odniesienia, nadal przekracza 100 dolarów za baryłkę. To około 50 proc. więcej niż w lutym, przed wybuchem konfliktu.

Na sytuację rynkową wpływają również działania mające zwiększyć podaż surowca. W październiku Międzynarodowa Agencja Energetyczna zdecydowała o uwolnieniu ponad 20 mln baryłek oleju napędowego oraz pozostałych ilości ropy z rezerw awaryjnych.

Dostarczenie paliw na rynek ma zwiększyć podaż i ograniczyć dalszy wzrost cen. Ostateczny kierunek notowań będzie jednak zależał przede wszystkim od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym od dalszych rozmów i bezpieczeństwa transportu przez cieśninę Ormuz.

Wybrane dla Ciebie