Ceny gazu przebijają kolejne bariery. "Przy mroźnej zimie może go brakować"

– Firmy gazowe na zachodzie Europy nie zdały egzaminu z bezpieczeństwa, bo postawiły na jedną kartę – liczyły, że wojna na Bliskim Wschodzie szybko się skończy i gaz mocno potanieje – mówi w rozmowie z money.pl Bartłomiej Derski z serwisu WysokieNapięcie.pl. Nie ma też dobrych wiadomości w kwestii przyszłych rachunków Polaków.

Bartłomiej Derski w rozmowie z money.pl komentuje sytuację na rynku gazuBartłomiej Derski w rozmowie z money.pl komentuje sytuację na rynku gazu
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | ZipZapic.com, puhimec, Adam Burakowski
Jacek Losik

Jacek Losik, money.pl: "Rzeczpospolita" pisze, że taryfy na gaz mogą wzrosnąć nawet o 35 proc., jeśli rząd nie zdecyduje się na mrożenie cen, przy czym od razu dodajmy, że minister finansów zapowiedział wsparcie. Szczegółów jednak jeszcze nie podano. Jak pan ocenia te szacunki?

Bartłomiej Derski, dziennikarz serwisu WysokieNapiecie.pl: Powody obecnej sytuacji są dość jasne. Mamy historycznie niskie zapasy gazu w Europie o tej porze roku, najniższe od co najmniej 15 lat, bo od tego momentu mamy dane dla całej UE. Jesteśmy w punkcie, w którym kończymy zatłaczanie gazu do magazynów i zaczynamy jego pobór.

Firmy gazowe na zachodzie Europy nie zdały egzaminu z bezpieczeństwa, bo postawiły na jedną kartę – liczyły, że wojna na Bliskim Wschodzie szybko się skończy i gaz mocno potanieje, dlatego nie chciały go kupować wcześniej.

Mechanizmów, które zachęciłyby biznes do magazynowania, nie stworzyły też same państwa Unii Europejskiej. Umówiliśmy się, że magazyny gazu w każdym państwie UE będą zapełnione w co najmniej 90 proc., a mamy niecałe 75 proc. i wiele więcej już raczej nie osiągniemy. W Polsce magazyny są wypełnione w 100 proc., ale niestety nasze są dość małe na tle np. tego, czym dysponują Niemcy, Austria czy Ukraina.


WIDEO
"Ukochane inwestycje Polaków". Tak zabezpieczają swój majątek

Jak to wpływa na ceny?

Sytuacja w systemie jest poważna, bo przy mroźnej zimie może nam tego gazu brakować. To rodzi niepokój i wzrosty cen. Firmy tradingowe na tym zarobią – zatłoczyły mniej gazu, ale sprzedadzą go drożej. Aby dać obraz skali, 2 stycznia gaz z dostawą na przyszły rok kosztował ok. 130 zł za MWh, a dziś notowania przekraczają już 360 zł, a dla dostaw na sam początek przyszłego roku są jeszcze wyższe.

Co to oznacza dla przyszłorocznych taryf?

Sytuacja gospodarstw domowych jest lepsza, niż wynikałoby to z samego spojrzenia na aktualne notowania cen gazu, dlatego że Orlen pod taryfy dla gospodarstw domowych kontraktuje gaz systematycznie przez cały rok, a nie kupuje całego wolumenu w jednym momencie. Gdy spojrzymy na średnią ważoną cenę gazu na 2026 r., to wynosiła ona 165 zł/MWh. Z kolei średnia z notowań na 2027 r. jest niewiele wyższa, bo wynosi 172 zł, choć zapewne do końca roku jeszcze wzrośnie.

Nie jest tak źle, bo do czerwca gaz był relatywnie tani. Ostre wzrosty, które jeszcze się raczej nie skończyły, trwają dopiero od lipca. Zatem, gdybyśmy brali pod uwagę same notowania roczne, przyszłoroczne taryfy na zakup gazu wzrosłyby o jakieś 20 proc.

Skąd zatem wyliczenia, że podwyżka może sięgnąć 35 proc.?

W przeciwieństwie do energii elektrycznej, gdzie przy taryfowaniu dominuje wycena kontraktów rocznych na prąd, bo pobieramy go w miarę stabilnie przez cały rok, w przypadku gazu ogromne znaczenie mają jeszcze kontrakty kwartalne. Wynikają z tego, że większość gazu trafiającego do gospodarstw domowych zużywana jest w pierwszym i czwartym kwartale roku, czyli w sezonie grzewczym.

Notowania gazu na pierwszy kwartał 2027 r. są niestety dużo droższe. Średnia ważona z kontraktów zawieranych od stycznia wynosi już prawie 220 zł, a aktualne notowania zbliżają się do 450 zł.

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, przy zatwierdzaniu przyszłorocznej taryfy myOrlen na gaz dla gospodarstw domowych, będzie musiała wziąć pod uwagę także te kwartalne kontrakty.

Łącząc wycenę kontraktów rocznych oraz kwartalnych i dodając do tego utrzymujący się nadal wzrostowy trend na giełdzie gazu, podwyżka przyszłorocznej taryfy o 35 proc. brzmi bardzo prawdopodobnie. O ile w ogóle będzie to taryfa roczna, bo przy tak dużej zmienności, możemy się też spodziewać zatwierdzenia jedynie na pół roku.

Zatem jeśli rząd nie wprowadzi żadnych mechanizmów osłonowych, podwyżki odczujemy od 1 stycznia?

Obecna taryfa obowiązuje do końca grudnia. Sprzedawca będzie musiał wkrótce złożyć wniosek do URE o zatwierdzenie nowej. Na rynku gazu zdarza się, że nowe stawki wchodzą w życie z niewielkim opóźnieniem, nie dokładnie 1 stycznia. Ale czy to będzie 1, czy 15 stycznia, albo 1 lutego – na początku przyszłego roku z pewnością trzeba spodziewać się wzrostu cen. Dopiero koniec wojny na Bliskim Wschodzie może tę sytuację istotnie poprawić.

Wybrane dla Ciebie