Wybory połówkowe w USA mogą zmienić sytuację firm. W tle akcje na giełdzie

Wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych mogą wpłynąć na spółki, których działalność zależy od decyzji Waszyngtonu. Jak analizuje CNBC, demokratyczne zwycięstwo w Izbie Reprezentantów lub Senacie zwiększyłoby presję na firmy z sektorów obronnego, medycznego, finansowego i technologicznego, choć prezydent Donald Trump zachowałby prawo weta.

Donald Trump wkrótce zmierzy się z wynikami wyborów połówkowych w USADonald Trump wkrótce zmierzy się z wynikami wyborów połówkowych w USA
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, PAP | Jim Lo Scalzo, eyetronic, ZipZapic.com
Jacek Losik

Lockheed Martin uzyskuje ok. 70 proc. przychodów od rządu USA, a Medicaid odpowiada za trzy czwarte przychodów składkowych Molina Healthcare. Z kolei Coinbase czeka na przepisy regulujące rynek kryptowalut. Dla części największych amerykańskich spółek polityka federalna jest więc ważnym elementem modelu biznesowego – pisze CNBC.

Jeśli Demokraci przejęliby kontrolę nad jedną lub obiema izbami Kongresu, zyskaliby większe możliwości prowadzenia dochodzeń, kwestionowania wydatków federalnych i wymuszania ustępstw legislacyjnych. Ich wpływ miałby jednak granice. Donald Trump zachowałby prawo weta oraz szerokie kompetencje w sprawach ceł, imigracji i regulacji federalnych.

Historycznie giełda dobrze radziła sobie w warunkach podzielonej władzy. Z analizy Morgan Stanley opublikowanej w czwartek wynika, że za prezydentów republikańskich indeks S&P 500 zyskiwał średnio 23 proc. w roku po wyborach połówkowych, gdy Kongres był podzielony. Kiedy Demokraci kontrolowali obie izby, średni wzrost wynosił 16 proc. Analitycy wiążą ten wzorzec m.in. z politycznym impasem, który ogranicza możliwość wprowadzania szeroko zakrojonych zmian.

Ariana Salvatore, szefowa zespołu Morgan Stanley zajmującego się analizą polityki publicznej w USA, ocenia jednak, że tym razem nie należy automatycznie zakładać powtórzenia wcześniejszego scenariusza. – Nie uważamy, że ten schemat sprawdzi się tym razem, ale nadal widzimy wiele powodów, by pozytywnie oceniać amerykański rynek akcji – powiedziała.


WIDEO
Analityk radzi, jak przygotować finanse na kryzys. Przypomina pandemię

Kongres może zwiększyć presję na firmy

Przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów albo Senatem dałoby Demokratom przewodnictwo w komisjach oraz uprawnienia do wydawania wezwań. Mogliby żądać dokumentów, zmuszać świadków do składania zeznań i wzywać szefów firm na publiczne przesłuchania.

Spółki już obserwują zapowiedź takiego działania. 21 października senator Richard Blumenthal, Demokrata z Connecticut i najwyższy rangą przedstawiciel tej partii w senackiej podkomisji ds. dochodzeń, zażądał dokumentów związanych z salą balową w Białym Domu Donalda Trumpa. Wnioskiem objęto m.in. darczyńców takich jak Cisco, Salesforce, ServiceNow i Kraken. Według dokumentów uzyskanych przez "The Washington Post" Apple i Nvidia przeznaczyły na projekt po 25 mln dolarów.

Osobno kongresmen Jamie Raskin, demokrata z Maryland, zwrócił się o dokumenty dotyczące wyłączeń taryfowych. Wśród materiałów znalazła się korespondencja z byłym prezesem Apple Timem Cookiem. Demokraci sprawdzają, czy Donald Trump wykorzystywał politykę handlową do nagradzania politycznych sojuszników i darczyńców.

Same wpłaty nie dowodzą naruszenia prawa ani uprzywilejowanego traktowania. Dochodzenia Kongresu mogą jednak obciążać kierownictwo firm, ujawniać wewnętrzną korespondencję i prowadzić do trudnych do przewidzenia publikacji medialnych.

– Dochodzenia zwiększają zmienność, ponieważ pojawia się negatywny nagłówek – powiedziała Monica Guerra, szefowa strategii politycznej i geopolitycznej w Morgan Stanley. Jej zdaniem Demokraci mogą prowadzić szeroko zakrojone postępowania dotyczące firm powiązanych z rodziną Trumpa, wykonawcami rządowymi, funduszem 1789 Capital należącym do Donalda Trumpa juniora, a także Elonem Muskiem i DOGE.

Medicaid w centrum decyzji budżetowych

Jednym z najważniejszych narzędzi Kongresu pozostaje decydowanie o wydatkach publicznych. Analiza organizacji KFF, oparta na szacunkach Congressional Budget Office, wskazuje, że ustawa podatkowa i wydatkowa Donalda Trumpa z 2025 r., znana jako One Big Beautiful Bill, może zmniejszyć federalne finansowanie Medicaid o 911 mld dolarów do 2034 r. KFF jest bezpartyjną organizacją non profit zajmującą się informacjami o polityce zdrowotnej.

Od 1 stycznia, a w niektórych stanach wcześniej, mają zacząć obowiązywać nowe wymogi dotyczące aktywności zawodowej osób korzystających z Medicaid. Jednocześnie napięte budżety stanowe mogą ograniczyć liczbę ubezpieczonych i zwiększyć presję na płatności dla świadczeniodawców.

Molina Healthcare poinformowała w rocznym raporcie dla amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, że w 2025 r. uzyskała z Medicaid 32,2 mld dolarów, czyli 75 proc. przychodów składkowych. Spółka ostrzegła, że utrata kontraktów rządowych lub ich odnowienie na mniej korzystnych warunkach mogłyby znacząco obniżyć przychody.

Demokratyczna większość w jednej izbie nie mogłaby samodzielnie uchylić ustawy z 2025 r. Mogłaby jednak wykorzystać negocjacje nad ustawami budżetowymi, których przyjęcie jest konieczne, aby próbować zmienić harmonogram cięć albo opóźnić ich wejście w życie.

– Prawdopodobnie będą próbowali ograniczyć cięcia w Medicaid – powiedział Jeff Buchbinder, główny strateg rynku akcji w LPL Financial. Dodał, że utrzymanie ubezpieczenia może pomóc ustabilizować liczbę klientów ubezpieczycieli Medicaid oraz liczbę pacjentów w szpitalach.

Szpitale również odczują skutki zmian. Mniejsza liczba ubezpieczonych może oznaczać więcej świadczeń bez pełnej zapłaty, a problemy budżetów stanowych mogą prowadzić do obniżenia stawek refundacyjnych. Kongres utworzył fundusz zdrowia obszarów wiejskich o wartości 50 mld dolarów na pięć lat, lecz KFF i przedstawiciele sektora medycznego oceniają, że środki te nie wyrównają w pełni szerszych redukcji finansowania Medicaid.

Demokratyczne zwycięstwo mogłoby jednocześnie przynieść ubezpieczycielom, szpitalom i producentom leków większą ochronę finansowania oraz silniejszą kontrolę dotyczącą cen, zakresu świadczeń i zysków.

Kontrakty obronne w tle wyborów

W sektorze obronnym stawką będzie finansowanie poszczególnych programów i systemów uzbrojenia. Biały Dom zwrócił się o 1,5 bln dolarów na obronę narodową w roku budżetowym 2027. Wniosek obejmuje m.in. odbudowę zapasów uzbrojenia, zwiększenie gotowości oraz wydatki związane z wojną z Iranem. Administracja wystąpiła też o dodatkowe 87,6 mld dolarów na rok budżetowy 2026, przede wszystkim na operacje wojskowe związane z Iranem.

Demokratyczny Kongres mógłby zakwestionować część wydatków dotyczących Iranu i Izraela, jednocześnie naciskając na większą pomoc dla Ukrainy. Analitycy wskazują jednak, że ponadpartyjna zgoda w sprawach odstraszania Chin, modernizacji broni jądrowej i obrony przeciwrakietowej może ochronić najważniejsze programy.

Dla wykonawców rządowych różnica może oznaczać zamówienia warte miliardy dolarów. Lockheed Martin zawarł niedawno z Pentagonem porozumienie ramowe dotyczące 850 myśliwców F-35 w ciągu dekady. Nie jest to jeszcze ostateczny kontrakt. Kongres musi zatwierdzić wieloletni zakup i zapewnić na niego środki.

– Inwestorzy powinni wybierać konkretne spółki, a nie kupować cały sektor – powiedziała Monica Guerra. Wśród potencjalnych beneficjentów wymieniła przemysł stoczniowy, systemy autonomiczne i obronę przeciwrakietową.

Kryptowaluty i banki czekają na przepisy

Dla firm kryptowalutowych wybory mogą przesądzić, czy zmiana podejścia administracji Trumpa do regulacji zostanie utrwalona w prawie, czy pozostanie podatna na zmianę po kolejnej kadencji. We wrześniu Senat nie zdołał posunąć naprzód popieranej przez Trumpa ustawy Clarity Act, która kompleksowo regulowałaby strukturę rynku. Po odrzuceniu projektu akcje Coinbase i emitenta stablecoinów Circle traciły nawet 11 proc.

Przyjęcie przepisów w kolejnym Kongresie może wymagać ustępstw. Demokratyczne zwycięstwo zwiększyłoby ich pozycję w negocjacjach dotyczących ochrony konsumentów, ograniczeń dla stablecoinów oferujących zysk oraz kontroli nad biznesami kryptowalutowymi Donalda Trumpa.

– W pewnym sensie branży nie zależy szczególnie na tym, kto wygrał wybory. Firmy chcą po prostu wiedzieć, jakie zasady będą obowiązywać w nadchodzącym roku – powiedział Sam Stovall, główny strateg inwestycyjny CFRA Research.

Banki również potrzebują stabilnych regulacji. Federalni regulatorzy szacują, że proponowana reforma wymogów kapitałowych zmniejszyłaby obciążenia największych banków o ok. 4,8 proc., potencjalnie uwalniając miliardy dolarów na kredyty i wypłaty dla akcjonariuszy. Zasady ustala Rezerwa Federalna, ale kontrola Senatu wpływa na obsadę przyszłych wakatów. Komisje Kongresu mogą ponadto wywierać presję na regulatorów podczas przesłuchań i dochodzeń.

– Najważniejsze decyzje mogą zapaść na poziomie regulacyjnym – ocenił Jeff Buchbinder.

Wybory a sztuczna inteligencja

Polityczne rozstrzygnięcia mogą mieć szczególne znaczenie dla sztucznej inteligencji. Donald Trump uznał szybki rozwój centrów danych za priorytet gospodarczy i związany z bezpieczeństwem narodowym. Morgan Stanley przewiduje, że w 2027 r. największe firmy technologiczne, w tym Microsoft, Amazon, Alphabet i Meta, przeznaczą na inwestycje kapitałowe ponad 1 bln dolarów.

Rozbudowa infrastruktury spotyka się jednak z coraz większym sprzeciwem dotyczącym rachunków za energię, zużycia wody i kosztów infrastruktury. Październikowe badanie CNBC All-America Economic Survey wykazało, że 63 proc. zarejestrowanych wyborców nie chce centrum danych w odległości do 10 mil od domu. Za jego lokalizacją opowiedziało się 13 proc. ankietowanych. Sprzeciw był większy wśród demokratów niż wśród republikanów.

Spór dotarł już do Kongresu. We wrześniu Izba Reprezentantów stosunkiem głosów 417 do 3 poparła wymóg, by regulatorzy stanowi rozważali obciążenie dużych centrów danych dodatkowymi kosztami infrastruktury energetycznej potrzebnej do ich obsługi. Projekt utknął w Senacie po głosowaniu proceduralnym zakończonym wynikiem 57 do 43. Demokraci uznali propozycję za zbyt słabą i domagali się obowiązkowych zabezpieczeń zamiast pozostawienia branży swobody w egzekwowaniu własnych standardów.

Wynik wyborów połówkowych może więc zdecydować, kto poniesie koszty rozbudowy sieci. Demokratyczne zwycięstwo mogłoby zwiększyć udział firm technologicznych w finansowaniu modernizacji sieci elektroenergetycznej, podnosząc koszty projektów w czasie, gdy dostęp do energii już ogranicza nowe inwestycje.

Kongres nie będzie jednak jedynym ośrodkiem decyzyjnym. O tym, gdzie centra danych zostaną przyłączone do sieci i które projekty powstaną, nadal będą współdecydować regulatorzy stanowi, przedsiębiorstwa energetyczne oraz władze lokalne.

– Uważamy, że wybory mogą mieć istotne konsekwencje, ale przede wszystkim na poziomie lokalnym – powiedziała Ariana Salvatore z Morgan Stanley.

Źródło: CNBC

Wybrane dla Ciebie