Trump obiecywał tańsze paliwo. Ceny biją rekordy

Donald Trump obiecywał Amerykanom benzynę po 2 dol. za galon. Tymczasem ceny paliw gwałtownie wzrosły po wybuchu wojny z Iranem. Średnia za drugiej kadencji prezydenta ma przekroczyć rekord z czasów Joe Bidena - podaje "Financial Times". Drożyzna staje się problemem przed wyborami połówkowymi.

Trump obiecywał tańsze paliwo. Ceny biją rekordyTrump obiecywał tańsze paliwo. Ceny biją rekordy
Źródło zdjęć: © Getty Images | Michael Nagle | ZipZapic.com
Magda Żugier

Ceny benzyny w USA za drugiej kadencji Donalda Trumpa mają ustanowić rekord. Jak wynika z analizy "Financial Times" opartej na federalnych danych, średnia cena galona paliwa przekroczy 3,46 dol. To więcej niż średnia odnotowana podczas prezydentury Joe Bidena.

Dzieje się to tuż przed wyborami połówkowymi, w których rosnące koszty życia stały się jednym z najważniejszych tematów kampanii. W 2024 r. Trump zdobył poparcie wielu wyborców, obiecując obniżenie cen benzyny do 2 dol. za galon i walkę z inflacją.

Zamiast tego ceny paliw wyraźnie wzrosły. W niedzielę benzyna kosztowała średnio 4,17 dol. za galon, czyli o ponad jedną trzecią więcej niż w momencie powrotu Trumpa do Białego Domu. Nadal jest to mniej niż rekordowe 5,02 dol. odnotowane za prezydentury Bidena po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.


WIDEO
Miliardowy majątek oddał fundacji. "Można się wypisać z klubu rodzina"

Jeszcze większym problemem stał się diesel. Jego cena wzrosła o ponad 70 proc. za drugiej kadencji Trumpa i wynosi obecnie 6,30 dol. za galon. We wrześniu osiągnęła rekordowe 6,53 dol. Średnia cena diesla za kadencji Trumpa przekroczyła już poziom z czasów Bidena, wynoszący 4,076 dol. W ubiegłym tygodniu sięgnęła 4,339 dol.

Wojna z Iranem podbija ceny

Za wzrostem cen paliw stoi przede wszystkim wojna z Iranem, którą Trump rozpoczął w lutym. Teheran przez większą część roku blokował transport ropy przez cieśninę Ormuz. Konflikt doprowadził też do rozległych zniszczeń rafinerii i infrastruktury energetycznej na Bliskim Wschodzie.

Dodatkową presję na podaż wywierają ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie. W efekcie globalne rynki paliw mierzą się z ograniczeniami dostaw.

Droższe paliwo przekłada się na wzrost inflacji. Indeks wydatków konsumpcyjnych PCE wzrósł we wrześniu w ujęciu rocznym o 3,6 proc., wobec 2,6 proc. przed objęciem urzędu przez Trumpa.

Rosnące koszty życia mogą zaszkodzić Republikanom w wyborach połówkowych. Niedawny sondaż "Financial Times" wykazał, że 56 proc. wyborców uważa, iż ich sytuacja finansowa pogorszyła się za prezydentury Trumpa.

Biały Dom próbuje ograniczyć wzrost cen

Administracja Trumpa podejmuje działania mające obniżyć ceny paliw. Prezydent zdecydował m.in. o czasowym zawieszeniu części regulacji środowiskowych i transportowych oraz zachęcał gubernatorów do koordynacji działań na rzecz zawieszenia stanowych podatków akcyzowych.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych posunięć było czasowe zawieszenie sankcji na import rosyjskiego diesla w ramach porozumienia z Władimirem Putinem.

Trzy tankowce, w tym jeden objęty sankcjami USA i drugi sankcjami UE, mają dostarczyć do amerykańskich portów łącznie 140 tys. ton diesla w dniach tuż po wyborach. Analitycy oceniają jednak, że początkowe wolumeny będą zbyt małe, by znacząco wpłynąć na ceny w krótkim terminie.

Biały Dom broni decyzji prezydenta, argumentując, że działania przeciwko Iranowi były konieczne ze względów bezpieczeństwa narodowego. Trump przekonuje, że ceny paliw gwałtownie spadną po zakończeniu konfliktu.

Tymczasem Exxon i Chevron ostrzegły, że kryzys związany z dieslem może się utrzymać. Oba koncerny odnotowały łącznie 25,3 mld dol. zysków, niemal rekordowych. Trump określił wysokie zarobki firm energetycznych jako korzyść dla USA, co wywołało krytykę ze strony części wyborców i organizacji klimatycznych.

Wybrane dla Ciebie