Afera Zondacrypto. Blokada miała zatrzymać pieniądze. Po dwóch dniach wróciły na portfel

Śledczy wydali postanowienie o blokadzie kryptowalut wypłaconych z tajemniczego portfela powiązanego z Zondacrypto – ustalił money.pl. Dwa dni później taka sama kwota wróciła na rachunek, którego prokuratura nie może bezpośrednio zablokować. W tle są miliony złotych i pytania o właściciela pieniędzy.

Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | NewFabrika, Tomasz Jastrzebowski, ZipZapic.com
Karolina Wysota

29 października z portfela, który giełda Zondacrypto uruchomiła i przez ponad dwa lata zasilała kryptowalutami, wypłacono 8 tys. XRP (rodzaj kryptowaluty), czyli około 41 tys. zł. Środki trafiły na adres powiązany z giełdą KuCoin. Transakcję opisaliśmy tego samego dnia w money.pl, a do prokuratury, syndyka upadłej BB Trade Estonia i KuCoin skierowaliśmy pytania o to, kto kontroluje rachunek i czy kryptowaluty zostały zabezpieczone.

Prokuratura Krajowa potwierdziła, że wiedziała zarówno o istnieniu portfela, jak i o najnowszej wypłacie. Jeszcze 29 października wydała postanowienie o blokadzie przelanych środków i skierowała je do operatora giełdy. Śledczy wystąpili również o dane użytkownika konta, na które trafiły kryptowaluty.

– Jeszcze w dniu zdarzenia, niezwłocznie po ujawnieniu dokonania transferu wydano postanowienie o blokadzie przelanych środków – przekazała money.pl prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego.


WIDEO
Ma 4 tysiące sklepów. Nikt go nie rozpoznaje. "To jest luksus"

Osiem tysięcy XRP wróciło do portfela

W sobotę 31 października, dwa dni po wydaniu postanowienia, na badany rachunek wpłynęło dokładnie 8 tys. XRP. Obie operacje są widoczne w publicznym rejestrze XRP Ledger, pozwalającym prześledzić przepływy tej kryptowaluty.

Środki wróciły z innego adresu powiązanego z KuCoin niż ten, na który trafiły w czwartek. Giełdy mogą korzystać z oddzielnych rachunków do przyjmowania i wysyłania kryptowalut.

Saldo tajemniczego portfela wróciło niemal dokładnie do poziomu sprzed wypłaty. Znajduje się na nim ponad 1,1 mln XRP, wartych według najnowszej wyceny przyjętej przez money.pl około 5,4 mln zł.

Badany rachunek jest prywatnym portfelem kryptowalutowym, niezależnym od giełdy. Dostęp do zgromadzonych na nim środków daje klucz prywatny – poufny ciąg znaków służący do zatwierdzania przelewów. Osoba, która nim dysponuje, może samodzielnie przesyłać kryptowaluty.

W publicznym rejestrze zapisywana jest historia transakcji, ale nie dane osobowe użytkowników. Do utworzenia takiego portfela nie trzeba przedstawiać dokumentu tożsamości ani zawierać umowy z instytucją finansową. Nawet wieloletnie przelewy z Zondacrypto nie pozwalają więc na podstawie samego publicznego rejestru ustalić, kto kontroluje rachunek.

– Z uwagi na specyfikę technologiczną sieci blockchain nie ma możliwości samodzielnego ustalenia tożsamości właścicieli i użytkowników portfeli prywatnych, a właśnie tego rodzaju jest portfel, z którego dokonano transferu – wyjaśniła prok. Anna Adamiak.

Prokuratura podkreśla również, że nie może bezpośrednio zablokować takiego portfela. Nie prowadzi go bowiem żaden operator, któremu można nakazać wstrzymanie wypłat. Inaczej jest w przypadku giełdy, która przypisuje wpłaty do kont klientów i może zabezpieczyć znajdujące się na nich środki. Dlatego właśnie do KuCoin śledczy skierowali postanowienie po przelewie z 29 października.

Miliony złotych na portfelu. Do kogo należą?

Jak opisaliśmy we wrześniu, Zondacrypto sfinansowała uruchomienie portfela, a przez ponad dwa lata wpłynęło na niego łącznie 1,43 mln XRP, niemal wyłącznie z giełdy. Część kryptowalut później do niej wracała.

Tak silne powiązanie nie przesądza jednak o własności środków. Prokuratura prowadzi czynności zmierzające do ujawnienia majątku BB Trade Estonia oraz jej klientów. Jak wyjaśnia prok. Anna Adamiak, większość rachunków, na które trafiały kryptowaluty z Zondacrypto, należała do użytkowników giełdy. Każdy przypadek wymaga więc osobnej analizy, zanim będzie można ocenić, czy dane aktywa podlegają zabezpieczeniu w postępowaniu karnym.

W przypadku badanego przez money.pl portfela uwagę zwracają również daty wypłat. Pierwszą odnotowaliśmy 11 kwietnia, trzy dni po wstrzymaniu wypłat klientom Zondacrypto. Kryptowaluty trafiły wówczas na adres powiązany z Binance. Kolejne przelewy wykonano 22 sierpnia, gdy obowiązywał już sądowy zakaz rozporządzania majątkiem BB Trade Estonia bez zgody tymczasowego zarządcy. Tym razem środki skierowano na rachunek powiązany z Revolutem. Wypłata z 29 października nastąpiła dwa miesiące po ogłoszeniu upadłości operatora giełdy.

We wrześniu o własność portfela zapytaliśmy Margusa Lentsiusa, syndyka BB Trade Estonia. Potwierdził, że jako tymczasowy zarządca nie był pytany o zgodę na sierpniowe przelewy i sam jej nie udzielił. Nie wyjaśnił natomiast, czy rachunek figuruje w dokumentacji spółki.

Na pytania dotyczące transakcji z 29 października nie odpowiedzieli nam ani syndyk, ani KuCoin. Nie uzyskaliśmy więc potwierdzenia, do kogo należy badany portfel i zgromadzone na nim kryptowaluty.

Wybrane dla Ciebie