40 porwań związanych z kryptowalutami. Francja bije na alarm
Jak donosi francuski "Le Monde" w oparciu o depeszę AFP, Francja zmaga się z niespotykaną falą porwań. Od początku roku odnotowano ponad 40 uprowadzeń, w których celem są inwestorzy posiadający kryptowaluty. Zjawisko to, napędzane żądaniami wirtualnych okupów, drastycznie przybiera na sile.
Zorganizowane grupy przestępcze znalazły nowe, lukratywne źródło dochodu, obierając za cel osoby gromadzące majątek w cyfrowych aktywach. Francuskie organy ścigania odnotowały od stycznia bezprecedensowy wzrost przestępczości wymierzonej w inwestorów kryptowalutowych oraz ich rodziny. Jak informują dziennikarze "Le Monde", powołując się na dane krajowej policji, sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca, a metody sprawców ewoluują.
Z informacji przekazanych przez śledczych wynika, że na celowniku znajdują się zarówno gracze instytucjonalni działający w branży walut cyfrowych, jak i prywatni posiadacze znacznych portfeli kryptowalut. To drastyczna zmiana w porównaniu z danymi z poprzednich miesięcy, co dobitnie potwierdza fakt, że Francja oficjalnie bije na alarm po serii porwań celujących bezpośrednio w zamożnych inwestorów. Przestępcy nie cofają się przed drastycznymi środkami, o czym świadczą wydarzenia z ostatnich tygodni.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Zorganizowana przestępczość rośnie w siłę
Zaledwie w połowie kwietnia w regionie Burgundii doszło do porwania kobiety oraz jej jedenastoletniego syna. Sprawcy zażądali okupu płatnego w wirtualnej walucie. Dzięki błyskawicznej i szeroko zakrojonej operacji, w którą zaangażowano około stu funkcjonariuszy, zakładnicy zostali uwolnieni, a do aresztu trafiło siedmiu mężczyzn.
Do innej niebezpiecznej sytuacji doszło na początku miesiąca w miejscowości Anglet na południu Francji. Pięcioosobowa grupa napastników uprowadziła ofiarę, kradnąc przy okazji luksusową biżuterię, komputery oraz telefony. Podejrzani zostali ostatecznie zatrzymani na paryskim dworcu Montparnasse. Jak wyjaśnił cytowany przez media Philippe Chadrys, zastępca dyrektora krajowego francuskiej policji sądowej, w tym konkretnym przypadku sprawcy najprawdopodobniej pomylili swój cel, szukając zupełnie innego inwestora.
Przedstawiciel policji zwrócił również uwagę na specyficzny sposób działania grup przestępczych. Według Chadrysa, zleceniodawcy i główni organizatorzy porwań bardzo często przebywają poza granicami kraju. Z kolei bezpośredni wykonawcy, wynajęci do przeprowadzenia uprowadzenia, nierzadko poznają tożsamość swoich ofiar dopiero w ostatniej chwili przed atakiem.
Zjawisko, które wymknęło się spod kontroli
Źródło: Le Monde