Amnesty International traci kierownictwo. Raport o toksycznym środowisku pracy

Całe siedmioosobowe kierownictwo słynnej organizacji walczącej z naruszaniem praw człowieka podało się do dymisji, z czego pięć osób już odeszło. To efekt dochodzenia w sprawie mobbingu, jakie wszczęto po dwóch samobójstwach pracowników Amnesty International w zeszłym roku.

Zadaniem Amnesty International jest tropienie poważnych naruszeń praw człowieka na całym świecie.
Źródło zdjęć: © Agencja Gazeta | Tomasz Pietrzyk
Jacek Bereźnicki

Jak informuje BBC, Kumi Naidoo, sekretarz generalny Amnesty International zarządził wewnętrzne dochodzenie po śmierci dwojga pracowników organizacji w przeciągu sześciu tygodni rok temu. Oboje zostawili listy pożegnalne, w których pisali o przepracowaniu i stresie.

Niezależny raport wieńczący dochodzenie okazał się wyjątkowo surowy. Jest w nim mowa o panującej w Amnesty International "toksycznej atmosferze tajności i braku zaufania".

Na temat warunków pracy w organizacji wypowiedziało się 475 jej pracowników. Wielu podało konkretne przykłady mobbingu ze strony przełożonych, jakiego doświadczyli lub byli świadkiem.

Obejrzyj: seksizm w CERN. Włoski profesor został zawieszony

Menedżerowie Amnesty International mieli dopuszczać się rozmaitych niedopuszczalnych zachowań wobec podwładnych - od uwag umniejszających wartość pracowników po dyskryminację ze względu na ich płeć, rasę czy orientację seksualną.

Całe siedmioosobowe kierownictwo organizacji wzięło na siebie odpowiedzialność za tę sytuację i podało się do dymisji. Według BBC pięć osób z biur w Londynie i Genewie już odeszło lub jest w trakcie opuszczania Amnesty International.

Według "The Times" odchodzący dyrektorzy mieli otrzymać "hojne" odprawy, ale rzeczniczka Amnesty zapewniła, że są one skromniejsze niż w przypadku innych pracowników.

Z powodu kłopotów finansowych organizacji pracę ma stracić nawet 100 pracowników Amnesty International.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie