WAŻNE
TERAZ

Korki strzelą na Kremlu? Faworyt w Bułgarii patrzy na Wschód

Polskie firmy na Białorusi wstrzymały oddech. Boją się powtórki z Majdanu

Drobiazgowe kontrole i polityczne groźby, za którymi nie idą żadne restrykcje prawne. Tak wygląda klimat wokół biznesu na Białorusi. Setki polskich przedsiębiorców czekają z niepokojem na rozwój wydarzeń, ale nie pakują jeszcze walizek.

Sytuacja na Białorusi robi się coraz bardziej napięta. Każdy scenariusz jest praktycznie możliwy.Plac Niepodległości w Mińsku.
Źródło zdjęć: © PAP, ITAR-TASS | Sergei Bobylev

Ubiegła sobota. Przejście graniczne z Białorusią. Podjeżdżają dwa ciągniki siodłowe z polskimi rejestracjami i z etykietami TIR. Jadą tranzytem przez Białoruś do Gruzji. W papierach kierowcy mają wpisane: ładunek niebezpieczny, wybuchowy. Na pokładzie znajdują się fajerwerki.

Białoruscy celnicy każą im zjechać na parking celny. Powód? Pada tylko jedno krótkie słowo: kontrola!

Mija tydzień. Firma przewozowa, właściciel pojazdów z Białej Podlaskiej, dostaje telefon: mogą zabierać swoje samochody. Wcześniej muszą jednak zapłacić za przeładunek i inne czynności administracyjne. Po tysiąc euro od samochodu.

- Jeździmy przez Białoruś na Wschód już kilka lat i nic podobnego nam się nie zdarzyło wcześniej. Nie wyjaśnili nam nawet, o co chodzi - relacjonuje Wojciech Pawluczuk z firmy Leksmar.

Burze zniszczyły uprawy. Rolnicy bez ubezpieczenia

Pytamy go, czy nie prościej i szybciej byłoby wręczyć łapówkę. Wówczas ciężarówki zwolniono by szybciej. Pawluczuk uśmiecha się i zaprzecza. - Białoruś to cywilizowany kraj. Celnicy mają kamerki w mundurach. Tam żaden celnik by na coś takiego nie poszedł - zaznacza.

Jak skończyła się ta historia? W ostatnią sobotę ciężarówki ruszyły w dalszą drogę do Gruzji. Białorusini zaproponowali założenie plomb nawigacyjnych, które miały być zwrócone im, ale w innym miejscu, niż wyznaczona kierowcom odgórnie trasa przejazdu przez kraj.

- Przez trzy godziny trwały narady, czy nas konwojować aż pod granicę, ale w końcu zrezygnowali z tego pomysłu i nasi kierowcy pojechali dalej sami - opowiada Pawluczuk.

Zdaniem Radosława Żuka, eksperta podatkowego z ECDP Tax Żuk, Komorniczak i Wspólnicy, który obsługuje obecnie 10 polskich firm na Białorusi, nękanie kontrolami może być elementem wojny psychologicznej, za którą raczej nie pójdą żadne formalne kroki.

- Na razie są naciski, instrukcje wydawane urzędnikom, ale nie idą za tym żadne zmiany przepisów, które utrudniałyby Polakom prowadzenie biznesu na Białorusi. Żaden z naszych klientów nie wycofał się stamtąd – informuje Żuk.

I chociaż prezydent Aleksander Łukaszenko straszy Polskę i Litwę sankcjami gospodarczymi, w tym embargiem na nasze towary i utrudnieniami w tranzycie przez Białoruś, to zdaniem Żuka nie posunie się dalej niż tylko do gróźb.

- Białoruś świetnie wykorzystała embargo gospodarcze nałożone na Rosję i nieźle na tym zarabia. Białorusini byli w stanie zmienić etykiety na niemal każdym towarze, który tam wjeżdżał. Widziałem nawet krewetki wyhodowane na Białorusi - uśmiecha się Żuk.

Zdaniem eksperta podatkowego, najgorsze, co może przydarzyć się Białorusi, to powtórka z ukraińskiego Majdanu i rosyjska interwencja. Wówczas w całym kraju zapanuje chaos.

- Po Majdanie wszyscy nasi polscy klienci uciekli z Ukrainy. Musieliśmy zamknąć biuro. Tym, którzy się wahali, zaproponowano odsprzedaż firmy. To były tzw. oferty nie do odrzucenia – mówi wprost nasz rozmówca.

Przyznaje, że jego klienci z branży meblarskiej i spożywczej działający na Białorusi właśnie takiego scenariusza boją się najbardziej.

Dodaje też, że w myśleniu polskich biznesmenów o Białorusi pokutuje jeszcze wiele stereotypów i mitów. Tymczasem kraj ten należy traktować przede wszystkim jako bramę na Wschód.

W podobnym tonie wypowiadał się również świeżo upieczony konsul honorowy na Białorusi w Polsce oraz potentat meblowy z Warmii i Mazur Jan Szynaka.

Kilka tygodni temu, podczas uroczystości nadania mu tytułu konsula honorowego Białorusi w ambasadzie w Warszawie, biznesmen przypomniał, że Białoruś jest naszym sąsiadem i jednocześnie potężnym rynkiem zbytu, który otwiera wiele możliwości, jeśli chodzi o Azję.

Rozpoczynając biznes na Białorusi, firmy z Polski zyskują dostęp do rynku, który liczy pół miliarda konsumentów. Białoruś połączona jest bowiem z Rosją, Kazachstanem, Armenią i Kirgistanem - Eurazjatycką Unią Gospodarczą.

Firma Szynaka Meble zamierza w najbliższym czasie otworzyć fabrykę na Białorusi, w Smorgoniach. Chce zatrudnić w niej 400 osób.

Z kolei ambasador Białorusi w Polsce, Władminir Czuszew, przypomniał, że wymiana towarów pomiędzy naszymi krajami, chociaż daleka jest jeszcze od wzorowej, to pomimo ograniczeń wynikających z pandemii COVID-19, wynosi już 2,3 mld dolarów, co daje Polsce czwarte miejsce pośród jej wszystkich partnerów na świcie i trzecie miejsce w eksporcie.

Czuszew zachwalał też wysoką jakość polskich towarów i usług oraz przypomniał o dobrej reputacji naszych firm na Białorusi.

Do naszych wschodnich sąsiadów eksportujemy przede wszystkim nasze produkty spożywcze. Nabiał, pomidory oraz jabłka.

Sporym powodzeniem cieszą się polskie kosmetyki, leki i środki higieny oraz sprzęt AGD. Mamy też swój udział w rozwoju białoruskiego przemysłu.

Dostarczamy na Białoruś polimery, tworzywa sztuczne, konstrukcje stalowe, części do urządzeń elektronicznych. Budujemy im wysokościowce oraz centra handlowe.

Jeden z takich kompleksów handlowych ma powstać wkrótce w Mińsku. Buduje go Trasko-Inwest z Ostrzeszowa. Udziały w tej inwestycji mają też BGK i Bank Pekao S.A. Łączne wsparcie udzielone przez oba banki wynosi 57 mln euro.

Na Białorusi radzą sobie też nasze firmy odzieżowe. Grupy Wojas mimo cięć inwestycyjnych postanowiła pozostawić tam trzy swoje sklepy. Są ich wizytówką i zachętą do współpracy dla Rosjan.

Również grupa LPP, właściciel Reserved, House i Cropp ma w planach kolejne zakupy inwestycyjne na Białorusi.

- Warto pamiętać, że Białorusini nie są jednorodnym narodem. Wschodnia część kraju uległa wpływom Rosji - przyznaje Witold Ciereszko, który pomaga polskim i białoruskim przedsiębiorstwom w nawiązywaniu kontaktów biznesowych.

Dodaje jednocześnie, że na zachodzie wielu ludzi ma polskie korzenie. - Nawet we władzach Grodna są osoby z polskimi korzeniami, które otwarcie się do tego przyznają. Sympatia dla Polaków w tej części Białorusi jest duża i o żadnej dyskryminacji naszych firm mowy nie ma - podkreśla.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było