Chińskie części zalewają Niemcy. Za Odrą boją się o etaty
Chińskie części samochodowe masowo napływają na niemiecki rynek, wypierając krajowych dostawców. Bosch, ZF i inni reagują redukcjami etatów, a eksperci ostrzegają, że do 2030 r. branża może stracić kolejne tysiące miejsc pracy. Przemysł, który jest sercem niemieckiej gospodarki, znalazł się pod ogromną presją - informuje "Berliner Zeitung".
Niemiecki sektor dostawców motoryzacyjnych znalazł się w najtrudniejszej sytuacji od lat. Od 2018 roku ubyło w nim ok. 120 tys. miejsc pracy, a teraz na firmy takie jak Bosch, ZF Friedrichshafen czy Mahle napiera nowa fala konkurencji — tanie części z Chin.
Jak podaje Bloomberg, chińscy producenci "zalewają niemiecki rynek w niesamowitym tempie", oferując komponenty nawet o 20–30 proc. tańsze niż lokalni dostawcy, a czasem wręcz poniżej kosztów produkcji.
Problem pogłębiają zawirowania geopolityczne. Z powodu napięć handlowych między Chinami a USA, część tanio dotowanych chińskich produktów trafia do Europy, a szczególnie do Niemiec. Z danych Instytutu IW wynika, że tylko w drugim kwartale 2025 r. import manualnych skrzyń biegów z Chin wzrósł o 182 proc.
Potężna rewolucja tuż za rogiem. Kiedy komputer kwantowy?
Stowarzyszenie apeluje o pilne działania
Dostawcy motoryzacyjni ostrzegają, że ich marże gwałtownie się kurczą, a zamówienia słabną. 69 proc. firm w UE już bezpośrednio konkuruje z chińskimi produktami — to o 12 punktów więcej niż jeszcze wiosną 2025 r. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych Clepa apeluje do Brukseli o pilne działania: obniżki cen energii, redukcję biurokracji i system wsparcia, który pozwoli zatrzymać know-how w Europie.
Bez zdecydowanych działań produkcja części w Europie jest zagrożona zanikiem, ponieważ firmy są zmuszone do przeprowadzki lub zamknięcia, co zagraża miejsca pracy i know-how" – podkreślił sekretarz generalny Clepa, Benjamin Krieger.
W odpowiedzi na trudną sytuację dostawcy rozpoczynają masowe zwolnienia. Bosch planuje do 2030 r. zlikwidować 13 tys. etatów w sektorze motoryzacji, oprócz wcześniej zapowiedzianych 9 tys. ZF Friedrichshafen przewiduje redukcję o 11–14 tys. miejsc pracy do 2028 r. Continental oddzielił od siebie dział dostawców, który trafił na giełdę jako Aumovio - przypomina "Berliner Zeitung".
Eksperci ostrzegają, że jeśli nie nastąpi zdecydowana reakcja, do 2030 r. niemiecki przemysł motoryzacyjny może zatrudniać jedynie ok. 500 tys. pracowników. Oznaczałoby to dalsze osłabienie jednego z kluczowych filarów gospodarki Niemiec — "przemysłowego serca" kraju.
Źródło: "Berliner Zeitung"