Chiny nałożyły cła na produkty mleczne z UE. Jest odpowiedź Brukseli
Komisja Europejska wyraziła oburzenie w związku z decyzją Chin o nałożeniu ceł na produkty mleczne z UE. Bruksela uznała ten ruch za nieuzasadniony. Co więcej, KE rozważa skierowanie sprawy do Światowej Organizacji Handlu.
Komisja Europejska stanowczo sprzeciwia się nowym cłom, które Chiny nałożyły na niektóre produkty mleczne z UE, jak sery, czy śmietana. Według rzecznika KE, Olofa Gilla, decyzja ta jest nieuzasadniona i instytucja zastanawia się nad podjęciem kroków prawnych.
Nowe chińskie cła, które dotyczą niektórych produktów mlecznych z Unii Europejskiej, sięgają nawet 12 proc., co wzbudziło niezadowolenie wśród państw członkowskich.
- Uważamy te środki za nieuzasadnione. (...) Ocenimy skutki tych środków i zobowiązujemy się do obrony interesów naszego sektora mleczarskiego w UE, zgodnie z międzynarodowymi zasadami handlu. Rozważymy dostępne opcje, w tym możliwość podjęcia działań w ramach Światowej Organizacji Handlu - powiedział Olof Gill.
"Nie mają w życiu żadnego znaczenia". Psycholog zabiera głos ws. stopni w szkole
Rzecznik KE podkreślił również brak faktycznych podstaw dla chińskich działań, wskazując, że Pekin powinien wycofać się z podjętej decyzji.
- Z perspektywy Unii Europejskiej wszczęcie tych dochodzeń (przez Chiny w sprawie importu produktów mlecznych) i nałożenie jakichkolwiek ceł są bezpodstawne, nieoparte na faktach - zaznaczył Gill.
Wymiana ceł
Chińska decyzja jest wynikiem zakończenia 18-miesięcznego postępowania antydumpingowego, które zostało wszczęte w odpowiedzi na cła nałożone wcześniej przez UE na chińskie pojazdy elektryczne.
Nowe stawki celne od 7,4 proc. do 11,7 proc. obowiązują od 13 lutego i zastępują tymczasowe cła w przedziale od 21,9 proc. do 42,7 proc.
Unia Europejska z kolei w tym miesiącu znacząco zwiększyła cła na importowane z Chin naczynia ceramiczne, aby przeciwdziałać praktykom dumpingowym - poinformowała agencja Reutera. Nowe stawki, których celem jest ochrona lokalnego biznesu, będą obowiązywały przez najbliższe pięć lat.
Źródło: PAP