Cynk wykorzystywany jest przede wszystkim do galwanizacji żelaza i stali, czyli zabezpieczania ich przed korozją. Poniedziałkowe notowania na LME oznaczają najwyższy poziom od ponad trzech lat.
Uwagę inwestorów przykuwają magazyny w Londynie i Szanghaju. Na europejskiej giełdzie zapasy wynoszą 93 tys. ton, co oznacza spadek o 25 proc. od tegorocznego szczytu z połowy czerwca. W Chinach od marca utrzymują się w okolicach 150 tys. ton, przy czym w 2026 r. zdążyły się już podwoić.
Zapasy starczyłyby na tydzień
Obawy o bilans metalu poza Azją odbiły się na strukturze cen. Kurs spot na LME przewyższa kontrakt trzymiesięczny o ponad 130 dolarów za tonę.
WIDEOZegarek za 40 tys. euro. Gorąco wokół Piesiewicza. "Bardzo dziwne zachowanie"
Skalę problemu pokazuje proste porównanie. Nawet łączne zapasy z obu giełd pokryłyby światowe zapotrzebowanie na niecały tydzień — International Lead and Zinc Study Group szacuje globalny popyt w 2026 r. na 14 mln ton.
Swoje dołożyli spekulanci. Jak zauważają analitycy, część z nich obstawiała spadek cen w związku z rozluźnieniem bilansu rynkowego. Tymczasem podaż koncentratu pozostaje ograniczona, a wolniejsze od oczekiwań ożywienie produkcji w połączeniu ze zwyżką notowań skłania do zamykania krótkich pozycji, co dodatkowo napędza rynek.
Prognozy w górę, ale nie na długo
Rynek koryguje swoje oczekiwania. Z lipcowej ankiety Reutersa wynika, że konsensus dla średniej ceny spot na LME w 2026 r. wynosi 3372 dolary za tonę — o 10 proc. więcej niż w sondażu z kwietnia.
Zmienił się też szacowany bilans. Na ten rok wynosi 34 tys. ton wobec wcześniejszych 175 tys. ton. W 2027 r. nadwyżka metalu ma jednak przekroczyć 116 tys. ton, a średnia cena spaść do 3121 dolarów za tonę.