Czechy czeka kolejna awantura polityczna. Dotyczy ona kwestii przyszłego przyjęcia euro. Kryzys w rządzie kierowanym przez Petra Fiali z ramienia ODS wiąże się z rozbieżnymi stanowiskami ministrów w tej sprawie - wyjaśnia czeski dziennik ekonomiczny "Hospodarske Noviny".
Jeszcze w maju, premier przekonywał, że biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą, wprowadzenie euro w Czechach nie jest tematem, o którym można by dyskutować w bieżącej kadencji. Podkreślał, jego kraj nie spełnia tzw. kryteriów z Maastricht, które są warunkiem przystąpienia do strefy euro. Należą do nich m.in. osiągnięcie stabilności cen oraz stabilności finansów publicznych.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Doroczne sprawozdanie wydawane na jesieni jednak obala ten argument. Ministerstwo finansów przedstawiło raport przygotowany wspólnie z bankiem centralnym, który pozytywnie ocenia stopień dostosowania gospodarczego Czech do strefy euro oraz gotowość kraju do przyjęcia wspólnej waluty.
Czechy gotowe, ale rząd nie
Ocena wypadła korzystnie dla wprowadzenia euro w Czechach, ale na przeszkodzie staje jednak wola polityczna. Główna partia ODS jest przeciwna przystąpienia do strefy euro, ale pozostałe jest temu przeciwny, ale pozostałe cztery z pięciu partii koalicyjnych popierają przyjęcie euro.
Będący członkiem ODS szef resortu finansów Zbyňek Stanjura chce, aby cały rząd zgodził się, że w przyszłym roku nie podejmie żadnych kroków w stronę strefy euro.
To wywołało gwałtowne wzburzenie u pozostałych koalicjantów. Ministrowie TOP 09, STAN, Piraty i KDU-ČSL sprzeciwili się i nie dali Stanjurowi zielonego światła do tych działań - wyjaśniają "Hospodarske Noviny".