Notowania

Davos 2020. Trwa wojna o technologie i inwestorów. Paweł Surówka dla money.pl: Inwestorzy dziś powinni myśleć o Polsce i regionie

Nie Brazylia, nie Indie, nie Chiny i nie Rosja, a Polska i pozostałe kraje regionu mogą z powodzeniem przyciągać miliardowe inwestycje i inwestorów - przekonuje Paweł Surówka, prezes PZU.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Davos 2020)
Więcej można wygrać będąc razem. Konkurujemy w Europie na wielu polach, bo są miejsca specjalizujące się w niektórych rozwiązaniach i one z pewnością walczą o swój rynek.- mówi Paweł Surówka, prezes grupy PZU

Z szefem grupy PZU rozmawiamy o wojnie handlowej i technologicznej, wizycie Polski w szwajcarskim Davos. Pytamy, czy PZU planuje inwestować w niemiecki mBank lub linie lotnicze Condor Airlines.

Mateusz Ratajczak, money.pl: Polska to już za mało? W tym roku Światowe Forum Ekonomiczne w naszym wykonaniu to głównie przekonywanie, że warto inwestować w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polski dom jest polski tylko w nazwie.

Paweł Surówka, prezes grupy PZU: Jesteśmy jedynym krajem z tego regionu, który ma tutaj swoją przestrzeń, swoją ambasadę. Światowe Forum Ekonomiczne w Davos to przede wszystkim miejsce spotkań największych inwestorów z każdego zakątka świata. W interesie Polski leży, by zaistnieć nie tylko jako kraj, ale jako lider regionu i część dynamicznego regionu.

Jako region jesteśmy więksi. Najbardziej rozpoznawalne i najbardziej rozchwytywane rynki wschodzące, czyli Brazylia, Indie, Rosja, Chiny, zyskują w ostatnich latach właśnie dlatego, że mają skalę. Sam pomysł wejścia właśnie tam i rozbudowania działalności dla wielu firm jest już pewnikiem zysku. Pojedynczym krajom z naszego regionu nie było dane mieć takiej skali. I można to zmienić.

Mówiąc nie o 38 mln Polaków, a 100 mln mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej.

Rynek polski nie zaoferuje takiej skali. Rzecz naprawdę inaczej się kształtuje, gdy spojrzymy na Polskę w otoczeniu innych krajów Trójmorza. Jednocześnie to miejsce, które wciąż ma przed sobą dynamiczny wzrost, a przy tym gwarantuje stabilne systemy polityczne. Taki rynek dla inwestorów wygląda zdecydowanie bardziej atrakcyjnie. Jest wzrost, a nie ma tak dużego ryzyka ekonomicznego i politycznego.

Inwestorzy może znajdą bezpieczniejsze miejsce do inwestycji lub miejsce dające szanse na większe zyski. Nie znajdą jednak z pewnością takiego połączenia tych możliwości, jakie oferuje nasz region. Dlaczego mamy mieć mniejsze ambicje niż Brazylia, Indie lub Rosja? Nie powinniśmy.

W ramach tego regionu wciąż mocno konkurujemy, na przykład o fabryki samochodów, fabryki podzespołów, producentów baterii do pojazdów elektrycznych. Są spory.

Więcej można wygrać będąc razem. Konkurujemy w Europie na wielu polach, bo są miejsca specjalizujące się w niektórych rozwiązaniach i one z pewnością walczą o swój rynek. To jest jednak tylko część małego ciastka. Tymczasem spójrzmy na większy obraz - fundusze inwestycyjne, które mogą do nas przyjść. To o nie toczy się bój. A dziś wybierają inne kierunki. Nasz region nie jest w obszarze zainteresowań, mają reguły by inwestować w USA, w Europie, na innych rynkach wschodzących. A mogliby mieć na sztywno wpisane reguły, by być w naszej części Europy Środkowo-Wschodniej.

To jednak proces.

I to na lata.

*Więc wracacie z Davos z niczym? *

Wręcz przeciwnie. Powołaliśmy z inicjatywy PZU i Pekao międzynarodową radę biznesową. Po raz pierwszy przedstawiciele biznesu z krajów Trójmorza mają swój głos, mają forum do rozmów, do interakcji, do poznawania się. Koncepcja Trójmorza do tej pory miała wyłącznie wymiar polityczny, ale nie biznesowy. I właśnie to zmieniliśmy. Tworzymy jedność, poznajemy się, szukamy jednego głosu.

Z drugiej strony chodzi o to, by dalej walczyć o atencję inwestorów. Ich trzeba przyciągnąć, a ich przyciąga sukces. Kto opowie o polskich sukcesach lepiej niż my? Nikt. I tak samo nikt nie opowie o tym regionie lepiej niż firmy, które tutaj działają od lat. Zjednoczenie liderów biznesu, którzy wspólnie stawiają cele i szukają rozwiązań, jest sukcesem. Dla mnie na pewno.

W Davos podpisana inicjatywa, a dalej? Telefony, wiadomości?

Będziemy organizować kolejne spotkania. Chcemy powalczyć o kolejnych inwestorów już niedługo, na spotkaniu w Nowym Jorku. Formuła jest jasna: cykliczne spotkania i cykliczne rozmowy. Zależy mi na tym, żeby z tego ogłoszenia coś zostało. To nie jest akcja marketingowa. Szkoda na to czasu, gdyby tak miało być.

I biznesowych sukcesów w Davos nie ma?

Nawiązujemy jeszcze bliższą współpracę z Goldman Sachs. Na platformie inwestycyjnej inPZU pojawią się dwa fundusze inwestycyjne, które powstały właśnie w ramach współpracy z Goldman Sachs Asset Management.

Najlepsi z najlepszych ekspertów opracowali strategie inwestycyjne, a produkt trafia pod skrzydła PZU. Intencje współpracy ogłosiliśmy już w ubiegłym roku, ale takie procesy trwają. Dziś udało się je sfinalizować i oferować polskim inwestorom indywidualnym świetny produkt.

A przecież PZU na razie nie jest marką globalną, funkcjonuje przecież tylko na rynku lokalnym, więc zainteresowanie największych firm tego świata współpracą z nami nie jest takie łatwe i oczywiste.

PZU na razie nie jest marką globalną, czyli… prezes planuje to zmienić? Jak rozumieć to "na razie"?

Mamy większe ambicje. Mamy ambicje, by produkty nie ograniczały się do Polski, do regionu. Chcemy, żeby marka PZU stała się marką rozpoznawalną, kojarzoną ze stabilnością. Chciałbym, żeby marka PZU była certyfikatem jakości na całym świecie. I współpraca z Goldman Sachs ma właśnie taki wymiar. A teraz - zobaczymy, co można robić dalej.

Można na przykład robić akwizycje.

Oczywiście grupa PZU chce się rozwijać, więc nie odrzucamy żadnych możliwości.

Wicepremier Jacek Sasin w Davos przedstawił PZU jako firmę, która planuje stać się jeszcze większą instytucją finansową. Dokładnie takich słów użył. Przypadkiem coś zdradził?

Nie brakuje nam ambicji, nie brakuje nam odwagi. Tam, gdzie jest ambicja, odwaga i wiedza, to pojawia się sukces. A grupa PZU zawsze rozgląda się za ciekawymi aktywami.

Nie jest tajemnicą, że pan prezes wyjątkowo dobrze mówi po niemiecku, a ostatnio to właśnie niemieckich aktywów jest sporo do wzięcia. Są niemieckie linie lotnicze, jest mBank należący do niemieckiego właściciela. Nic tylko wybierać i kupować.

(śmiech) Nie wiem, czy to w czymkolwiek by pomogło i nie wiem, czy znajduję tutaj jakąś korelację.

A teraz na serio. PZU i mBank oraz PZU współfinansujący przejęcie linii Condor Airlines. Coś jest na rzeczy?

O wszystkich akwizycjach informujemy akcjonariuszy zgodnie z praktyką i przepisami prawa. A teraz takiej informacji nie ma.

Czas na podsumowania. 2019 rok za nami.

Z perspektywy trzech zamkniętych kwartałów mogę powiedzieć, że to był trudny rok. Obciążenia banków, wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zmieniająca się sytuacja międzynarodowa, wiele się działo. Przy niepomyślnych wiatrach PZU udaje się dopłynąć do portu, w ciągu najbliższych miesięcy zamknięty 2019 rok.

A przyszły rok? Gospodarczo ma być ciut gorszy niż ten miniony. To dla was problem?

W tym roku Davos żyje napięciami geopolitycznymi, żyje wojną handlową pomiędzy USA a Chinami oraz żyje wojną technologiczną. A przecież i w niej Polska nie jest bez znaczenia. Z kolei w licznych tych sporach Europa wydaje się być wciąż śpiącą królewną, która nie reaguje dostatecznie szybko i zdecydowanie na zmieniające się warunki. I to są rzeczy, które wpływają na ryzyko prowadzenia działalności.

Mamy to szczęście, że jesteśmy w tej części Europy, która wciąż rośnie. I niezależnie od tych wiatrów możemy być spokojni o wzrost gospodarczy, o wzrost pensji, o sytuację na rynku pracy. Na tych fundamentach będziemy się rozwijać. To, co jest dobre dla Polaków jest dobre dla grupy PZU. To najprostsza zależność.

A gdzie w wojnie handlowej i wojnie technologicznej Polska powinna się pozycjonować? Z jednej strony strategiczny partner zapewniający bezpieczeństwo, z drugiej liczne okazje biznesowe z Azji.

Wyzwania, a na pewno wyzwania tego typu, najłatwiej jest pokonywać wspólnie. Unia Europejska ma odpowiednią skalę, by tematem się zająć, lecz tego nie robi. Niestety wchodzimy w coraz większą polaryzację świata i będziemy stawać przed takimi dylematami. Polska, chociażby przez wybór strefy czasowej, już wiele lat temu pokazała, gdzie się pozycjonuje.

Czyli Zachód. Im bardziej rośnie nasza gospodarka, tym częściej będziemy musieli wybierać strony konfliktu?

Jeżeli nie chcemy być tylko graczem przyciągającym niskimi kosztami, a chcemy być graczem jakości premium i istnieć na rynkach globalnych, to pewnych wyborów nie unikniemy. Świat wymaga dobrego i szybkiego identyfikowania trendów i podejmowania decyzji, w czym chcemy się specjalizować i co chcemy oferować.

W Unii Europejskiej zdarza się coraz częściej słyszeć głosy o ochronie wewnętrznego rynku, o europejskich czempionach i konieczności wspierania ich również na świecie. Wydaje mi się, że Polska powinna tak samo wskazać swoich największych czempionów. I ich wspierać.

Artykuł powstał we współpracy z PZU

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-01-2020

maswiAleż myślą. I UCIEKAJA z kasa jeśli mogą... z kraju gdzie o wyrokach decyduje magister prawa, trzeba uciekać.

24-01-2020

darekNikt u nas nie zainwestuje, jak pis wyprowadzi Polskę z UE

24-01-2020

Marks....Ten prezydent Andrzej Duda nie dotrzymał danego słowa FRANKOWICZOM. Dzisiaj lobbuje na rzecz mBanku... z którym jestem w sporze. Próbowałem ugody … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (64)