Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|
aktualizacja

Długi Polaków za prąd to 27 mln zł. Elektrownie zaczęły odcinać niepłacących

208
Podziel się:

Zakłady energetyczne ruszyły z akcją: windykacja długów. Okres ochronny dla gospodarstw domowych związany z pierwszym lockdownem minął 20 września. Rekordziści mają do zapłacenia nawet 86 tys. zł!

Długi Polaków za prąd to 27 mln zł. Elektrownie zaczęły odcinać niepłacących
Elektrownie ruszyły po swoje pieniądze. Czas na windykację długów (Flickr, Tristan Ferne CC BY 2.0 Flickr)

Eksperci uważają, że część długu jest tylko na papierze i wynika z zawyżonych prognoz zużycia. Dobra wiadomość jest taka, że na podwyżki cen prądu w 2021 r. się nie zanosi.

"Elektrownia odcięła nam prąd w mieszkaniu. Czy tarcza antykryzysowa już nie działa?" – pyta na jednym z internetowych forów z poradami prawnymi pan Łukasz ze Śląska.

Zrozpaczona pani Agnieszka pisze z kolei, że o długach za nieopłacony prąd i czynsz za mieszkanie komunalne dowiedziała się dopiero od komornika, który zajął jej konto bankowe.

Dłużnikiem okazała się jej mama, która pomimo wysokiej emerytury (5 tys. zł), od wielu miesięcy nie regulowała należności. Pani Agnieszka, chociaż nie mieszkała z matką już od dawna, była w mieszkaniu formalnie zameldowana. Kwota do zapłaty zapiera dech w piersiach. Razem z odsetkami to aż 80 tys. zł.

Zobacz także: Wyciekło nagranie z Jarosławem Kaczyńskim. Reakcja Marcina Ociepy

Dłużników przybywa i to lawino. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej Polacy (czytaj gospodarstwa domowe) winni są zakładom energetycznym ponad 27 mln zł. Prym wiedzie Śląsk, tam najwięcej jest w kraju dłużników, bo 6968. To trzy razy więcej niż w roku ubiegłym. Dług gospodarstw domowych na Śląsku wynosi 3,7 mln zł, to o 1 mln zł więcej niż w 2019 r.

Kolejne miejsce w tabeli zajmuje Dolny Śląsk. W tym regionie w stosunku do ubiegłego roku przybyło 1600 nowych dłużników. Średnia długu wynosi tam 600 zł i jest o ponad 400 zł niższa niż rok wcześniej.

Na Mazowszu nominalnie dług za niezapłacone rachunki za prąd jest najwyższy w kraju i wynosi obecnie ponad 6,3 mln zł. Jednak liczba dłużników spadła z 4127 w roku ubiegłym do 3549 osób obecnie. Średnia długu nie zmieniła się za to wcale w ciągu dwóch ostatnich lat i wynosi 1765 zł na osobę.

Warto wspomnieć, że rekordzistka z Mazowsza, 50-letnia kobieta ma do zapłaty ponad 36 tys. zł. Natomiast największy dług w kraju wygenerował 39-latek z Małopolski. Jest winien zakładowi energetycznemu 86 tys. zł.

Co ciekawe, na samym dole tabeli dłużników niezmiennie od dwóch lat jest mniej zaludnione, ale też mniej zasobne w pracę Podlasie.

W tym roku problemy z opłatą rachunków za prąd ma tam 258 osób. To tylko o 9 osób więcej niż w 2019 r. Średnia wartość długu na Podlasiu spadła i wynosi aktualnie 846 zł, czyli o 522 zł mniej niż w ubiegłym roku.

- Okres ochronny wprowadzony ustawą antycowidową (tzw. tarcza) dla dłużników, polegający na tym, że przedsiębiorstwo energetyczne nie miało prawa odciąć gospodarstwa domowego lub przedsiębiorcy dotkniętego obostrzeniami wynikającymi z tarczy od zasilania w energię za długi, skończył się 20 września 2020 r. – informuje adwokat Łukasz Batory, ekspert prawa energetycznego i partner w Kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy Sp. K.

Prawnik dodaje, że przedsiębiorstwa energetyczne zgodnie z prawem mają już możliwość odcięcia dłużnika od dostaw energii zgodnie z zasadami, które obowiązywały przed wprowadzeniem przepisów tarczy. Może to nastąpić już po 30 dniach od upływu terminu wymagalnej płatności.

Zanim ekipa techników odłączy licznik, dłużnik musi otrzymać powiadomienie na piśmie o długu i wezwanie do jego zapłaty wraz ze wskazaniem 14-dniowego terminu do jego uregulowania.

Prawnik dodaje, że zakłady energetyczne zgodnie z prawem mają możliwość odcięcia dłużnika od dostaw energii. Może to nastąpić już po 30 dniach od upływu terminu wymagalnej płatności.

Jednak zanim ekipa techników odłączy licznik, dłużnik musi otrzymać powiadomienie na piśmie o długu i wezwanie do jego zapłaty. Termin na uregulowanie należności wynosi 14 dni. W tym czasie można złożyć reklamację, co skutkuje czasowym wstrzymaniem odłączenia prądu.

Informacje prawnika potwierdzają również najwięksi operatorzy energetyczni w kraju.

Zgodnie przyznają: długi gospodarstw domowych to dla nich poważny problem. Nie dość, że ludzie im nie płacą w terminie, to opłaty dla gospodarstw domowych w stosunku do faktycznych kosztów wytwarzania energii są zaniżone. Do tego dłużnicy generują dodatkowe koszty związane z windykacją, czy obsługą techniczną, gdy dochodzi do odłączeń.

"Ze względu na obecną sytuację – w przypadku, gdy klient poinformuje nas o odbywanej kwarantannie lub izolacji – istnieje możliwość odstąpienia od windykacyjnego wstrzymania dostarczania energii elektrycznej" – czytamy w komunikacie prasowym przesłanym przez biuro prasowe Tauron S.A.

Tauron podkreśla, że decyzja o wystawieniu zlecenia na wstrzymania dostaw energii z powodu zadłużenia gospodarstwa domowego jest zawsze poprzedzona wezwaniem do zapłaty, w którym wyznaczony jest dodatkowy - 14-dniowy termin płatności. Klient ma więc zawsze czas na to, by w ciężkiej sytuacji życiowej zwrócić się o rozłożenie należności na raty.

Z kolei PGE pisze, że ma świadomość zróżnicowanych sytuacji, w jakich znaleźli się obecnie ich klienci.

"Jako uczestnik rynku, żeby zagwarantować klientom energię elektryczną, sami musimy ją zakupić. W tym kontekście istotne są płynne płatności i przeciwdziałanie zatorom płatniczym, które nie są korzystne ani dla klientów, ani dla sprzedawców".

Prąd odcinany jest już po 30 dniach od upływu terminu płatności tylko w tych gospodarstwach domowych, gdzie nie ma żadnego kontaktu z dłużnikiem, lub nie zareagował on na wezwanie do zapłaty. Bardzo istotny jest też tu okres rozliczeniowy. Jedni mają 2-miesięczny, inni półroczny na rozliczenie się za zużyty prąd.

Chociaż przedstawiciele spółek energetycznych nie chcą o tym oficjalnie mówić, przyznają, że w czasie pandemii przybyło im wielu nowych dłużników.

Powodem tego było pogorszenie się sytuacji finansowej wielu rodzin (ludzie stracili pracę albo ją utrzymywali, ale za niższe wynagrodzenie).

Są też i tacy, którzy nie płacili, bo byli przekonani, że ustawa antykowidowa ich ochroni przed windykacją i utratą prądu.

Dr Anna Sękowska, biegła sądowa w zakresie energetyki uważa, że w Polsce rachunki terminowo opłacają na ogół ci najbiedniejsi, a nie ci, których na to stać.

- Na Podlasiu czy Warmii i Mazurach, gdzie jest najmniej dłużników i długów, praca była dobrem deficytowym też przed pandemią. Ludzie, którzy ją mieli, utrzymali ją w czasie lockdownu. Bardziej ucierpiały te regiony kraju, gdzie pracy było dużo i nastąpiła ostra korekta zapotrzebowania na nią – uważa dr Sękowska.

Zwraca ona jednak uwagę, że wysokość zadłużenia liczona jest w zakładach energetycznych na podstawie prognoz, a te nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste zużycie energii w gospodarstwach domowych. Twierdzi, że w wielu przypadkach prognozy są zawyżone i po odczytaniu wskazań liczników okazuje się, że żadnego długu nie ma.

A jakie prognozy ma dla nas Urząd Regulacji Energetyki? Procesy taryfowe dotyczące cen energii na kolejny rok przeważnie toczą się właśnie jesienią.

"W tej chwili w urzędzie nie mamy postępowań taryfowych, które skutkowałyby zmianami cen prądu dla odbiorców w gospodarstwach domowych" - informuje biuro prasowe URE.

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, prezes urzędu przynajmniej na razie nie widzi żadnych podstaw do kolejnych podwyżek prądu w roku 2021 dla odbiorców indywidualnych.

Przypomnijmy, po podwyżkach, na które URE wyraził zgodę w grudniu 2019 i styczniu 2020 r., w I kw. 2020 r. sprzedawcy energii znowu wystąpili z wnioskami o kolejne podwyżki, ale otrzymali decyzję odmowną.

URE przypomina, że w Polsce z cennika wg taryfy zatwierdzonej przez prezesa URE korzysta 9,7 mln odbiorców w gospodarstwach domowych, natomiast 5,6 mln z cennika wolnorynkowego sprzedawców prądu.

"Taryfa jest więc opcją dla odbiorcy, który może zmienić sprzedawcę, bądź też u swojego tzw. sprzedawcy z urzędu skorzystać z oferty pozataryfowej, wolnorynkowej" - przypomina urząd.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(208)
ściema
2 lata temu
Jakim cudem pani emerytka wygenerowała wielomiesięczny dług, jeśli większość dostawców energii, max po dwóch miesiącach zadłużenia odcina prąd?!
Sławek
2 lata temu
Słusznie ktoś tu zauważył, że część z nas została bez pracy, a płacić chcą byśmy płacili! Nic dziwnego, że człowiek się zadłuża... Ja na szczęście się dogadałem z Krukiem i mam dobrą ratę, którą jestem w stanie płacić
nijaki
2 lata temu
Te Elektrownie nie wiedza ile jusz MAJA KASOWAC za ten prad--- bylo by dobrze zeby one dawaly takie podwyzki swym pracownikom jak podwyzki pradu 3 razy w roku polska chce napewno przescignac Niemcy w cenie produ bo narazie NIEMCY sa w EUROPIE z najdrozszym pradem
daniel
2 lata temu
szkoda słów, mam nadzieję że ta sytuacja się poprawi, dobrze że są bardzo dobre firmy które pomagają wybrnąć z pętli długów, np Kruk. Kiedyś też nie miałem czym zapłacić za prąd, miałem ogromne zadłużenie, ale dość sprawnie i szybko udało się wszystko spłacić i żyć spokojnie.
Fenek
2 lata temu
Niestety trudno radzić sobie czasami... też wpadłem w długi i naprawdę dużą pomocą jest sensowne podejście windykatora, czyli kruka, bo normalnie po prostu mnie taktują
...
Następna strona