Notowania

oze
21-12-2018 (06:09)

Droższy prąd to dla nich czysty zysk. Prosumenci mogą w ogóle nie płacić za energię i ogrzewanie. Mamy dowody

- Podwyżki oznaczają dla mnie szybszy zwrot kosztów instalacji. Lubię o tym myśleć jak o czystym zysku. Na zero miałem wyjść za 8-10 lat, teraz może to trwać 4-5 lat - mówi money.pl Aleksander Augustyn, który dzięki fotowoltaice nie płaci za prąd, a za chwilę przestanie płacić za ogrzewanie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Shutterstock.com)
Panele fotowoltaiczne robią w Polsce zawrotną karierę. (Fot: Federico Rostagno)

Zapowiadane i wysokie podwyżki cen energii które próbuje powstrzymać rząd zachęcają wielu Polaków do częstszego myślenia o wybiciu się na energetyczną niepodległość.

- W skali od 0 do 10 ten wzrost zainteresowania energią z OZE jest na poziomie 11. Szaleństwo, szaleństwo i jeszcze raz szaleństwo. Po raz pierwszy w życiu brakuje mi pracowników do obsługiwania zapytań - mówi money.pl Arkadiusz Witt z Involte.pl, firmy zajmującej się fotowoltaiką.

PGE coraz bliżej uruchomienia morskiej farmy wiatrowej

Jak dodaje, takiego poruszenia jeszcze nie było. Trudno się temu dziwić, kiedy nawet na chwilę zatrzymane dopłatami podwyżki cen i tak nie ominą nas w perspektywie kilku najbliższych lat. Tymczasem pod strzechami pokrytymi panelami liczniki mogą kręcić się do woli, a ceny wystrzelić w górę nawet o 100 proc.

Kiedyś jeszcze można było wątpić czy w pochmurnej Polsce to może się opłacać. Dziś już jednak wiadomo, że dzięki coraz doskonalszym technologiom, energia ze słońca nawet w polskim klimacie zapewnia 100 proc. rocznego zapotrzebowania na prąd w domach jednorodzinnych.

Podwoiłem moc na dachu

Pierwszy raz z Aleksandrem Augustynem rozmawialiśmy w sierpniu tego roku, kiedy po roku działania swojej instalacji miał już twarde dowody wybijania się na niezależność energetyczną. Instalacja za 26 tys. zł dawała 6 kW mocy nominalnej.
Po roku działania z rachunków miesięcznych w okolicach 295 zł (okres 2012-2016) zaczął płacić po 54 zł miesięcznie, w tym ok. 12 zł opłat niezależnych od zużycia (tzw. przyłącze). Daje to 18 proc. wartości faktur z lat poprzednich. To zachęciło naszego rozmówce, by instalacje rozbudować.

- Podwoiłem moc na dachu do 11 kW, a jedną trzecią domu dostosowałem do elektrycznego ogrzewania podłogowego. Okazało się, że trafiłem w 10. Od 1 października płacę 15 proc. więcej za gaz, ale właśnie od niego odchodzę. Jeżeli chodzi o prąd, to już jestem samowystarczalny - mówi Augustyn, planujący dostosowanie reszty domu do ogrzewania na prąd.

Jako prosument podłączony do sieci nadmiar energii może tylko w niej magazynować, nie może jej sprzedawać. Zatem na podwyżkach nie zarobi wprost, ale droższy prąd to dla niego jednak czysty zysk.

"Prąd musi podrożeć"

- Prąd musi podrożeć, bo za chwilę operatorzy nie będą mieli z czego robić inwestycji i będzie musiał podrożeć jeszcze bardziej. Rząd robi nam krzywdę, blokując sztucznie podwyżki. To jednak mnie nie dotyczy. Po doinwestowaniu na zero miałem wyjść za 8-10 lat, teraz może to trwać 4-5 lat - zapewnia nasz rozmówca.

Augustyn w pierwszej fazie inwestycji zapłacił 27 tys. zł za 6 kW mocy. Za kolejne 5,5 kW już tylko 21 tys. zł. To dowód na to, że instalacje tanieją, zatem oczekiwanie na zwrot z inwestycji w energie ze słońca będzie jeszcze krótsze.

Potwierdza to również Arkadiusz Witt. - Przed rokiem spadły ceny modułów fotowoltaicznych. Dlatego szybciej się spłaca, rachunek za inwestycje w czysty prąd. Przy podwyżkach, które nas nie ominą, rzeczywiście może się on skrócić nawet o połowę. Teraz już za 20-40 tys. zł można osiągnąć samowystarczalność energetyczną i grzewczą - mówi ekspert.

Jak dodaje, takie inwestowanie cieszy się rosnącym zainteresowaniem również z innego powodu.

Lepiej kupić panele niż auto

- Kupując nowy samochód traci pan po wyjeździe z salonu i tak każdego kolejnego roku. Fotowoltaika z roku na rok przynosi tylko coraz większe oszczędności, a po kilku latach już tylko zarabiamy, bo nie płacimy za prąd - mówi Witt, dodając, że Polacy do tej pory nie mieli okazji korzystać tu z dopłat.

Dostępne były tylko niżej oprocentowane kredyty. Robili to więc za własne pieniądze. Aleksander Augustyn również wyłożył na ten cel swoje oszczędności, jednak nie czuje się poszkodowany zapowiedziami rządu. Jarosław Gowin podczas konwencji PiS zapewniał, że rząd będzie dopłacać do powstania 5 mln nowych gospodarstw domowych korzystających z OZE.

- Nie było potrzeby, żeby ktoś mi dołożył. Od początku traktowałem to jako opłacalną inwestycje - wyjaśnia Augustyn.

Trudno jednak powiedzieć, jak to dofinansowanie będzie wyglądało, bo w programie Energia+ ciągle brakuje konkretów. - Podoba mi się zmiana myślenia i rosnąca świadomość, że przełączenie się na OZE jest nieodwracalne. Jednak diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach - mówi Arkadiusz Witt

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przezdziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-12-2018

st.dziadekWszystko do czasu bo i tu znajdą podatek tak,że właściciele tych paneli będą przeklinać dzień kiedy to założyli.Tam tych myślących jak wyciągnąć … Czytaj całość

21-12-2018

MalyCzemu nic nie wspominaja o kosztach utrzymania voltaniki i napraw instalacji w domu typowa propaganda i reklama towaru

21-12-2018

kostekSprytna reklama.

Rozwiń komentarze (444)