Dworek z "willi plus" na sprzedaż. Tak wzrosła cena
Dworek w Jadwisinie kupiony za niemal milion złotych z programu tzw. willa plus został wystawiony na sprzedaż za 2,87 mln zł. W środku działa komercyjny escape room, a MEN od ponad półtora roku domaga się zwrotu dotacji. Sprawą zajmuje się prokuratura w Radomiu - podaje TVN24.
W listopadzie do redakcji TVN24 trafiło krótkie zgłoszenie z linkiem do ogłoszenia sprzedaży dworku w Jadwisinie pod Serockiem i pytaniem: "Czy to nie jest ten dworek, na który pieniądze dał minister Czarnek?". Adres się zgadzał. To nieruchomość, którą Lokalna Organizacja Turystyczna "Inte-gra" kupiła za pieniądze z programu "Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty", nazwanego później aferą "willa plus".
Organizacja dostała z ówczesnego Ministerstwa Edukacji 918 tys. zł na zakup dworku i 82 tys. zł na wyposażenie. Eksperci resortu byli przeciw, ale Przemysław Czarnek – tak jak w innych przypadkach – przyznał dotację jednoosobową decyzją. Dziś ta sama nieruchomość wystawiona jest na sprzedaż za 2,87 mln zł - czytamy.
Zamiast ośrodka edukacyjnego – escape room za 300 zł
Na miejscu dziennikarze zastali odnowiony budynek i otoczenie: nową elewację, instalacje, urządzone wnętrza. Dworek funkcjonuje jako "Dom Zagadek" – kilka pokoi typu escape room z historyczną scenografią, mundurami, zbrojami i nawiązaniami do II wojny światowej czy Żołnierzy Wyklętych. W domu nie ma pomieszczeń przygotowanych do stałego zamieszkania.
"Piękna i tragiczna". Przypomina historię polskiej firmy
Na stronie obiektu ceny 60–90-minutowych gier mieszczą się w przedziale 190–300 zł za scenariusz. Jednocześnie - jak przypomina TVN24 - warunkiem dotacji z programu Czarnka była "działalność o charakterze niekomercyjnym" i trwałość inwestycji przez co najmniej 5 lat (później wydłużoną do 15 lat).
"Inte-gra" nie odpowiedziała na pytania, czy prowadzi na miejscu zajęcia całkowicie bezpłatne. W rozmowie telefonicznej przedstawiciele organizacji przekonują, że przyjmują młodzież szkolną i "edukują przez zabawę". Na Facebooku miasta i gminy Serock pojawiła się informacja o podpisaniu porozumienia z Domem Zagadek w sprawie lekcji muzealnych, ale równolegle "Wrota Czasu" – marka escape roomu – prowadzi regularną komercyjną działalność.
Prezes "Inte-gry" Robert Sypek utrzymuje, że na remont wydano ok. 1,5 mln zł z prywatnych środków i pożyczek, a sprzedaż dworku "na razie nie jest żadnym interesem". Twierdzi, że jedynym powodem rozważania sprzedaży jest groźba egzekucji ze strony resortu, jeśli decyzja o zwrocie dotacji stanie się wykonalna.
MEN żąda zwrotu dotacji, w tle "holobox" i prokuratura
Ministerstwo Edukacji od ponad półtora roku nie akceptuje rozliczenia projektu. Już w kwietniu 2024 r. resort informował "Inte-grę" o zastrzeżeniach, a w wystąpieniu pokontrolnym z marca 2025 r. ocenił działalność beneficjenta "negatywnie" i ponownie wezwał do zwrotu środków.
Kontrolerzy wskazali m.in. na spóźnione sprawozdania, brak zmiany sposobu użytkowania budynku z mieszkalnego na edukacyjny oraz wątpliwości przy zakupie wyposażenia. Chodzi o "holobox" za 82 tys. zł – holograficzną instalację kupioną w firmie, której zarząd tworzą te same osoby co zarząd "Inte-gry". MEN uznał, że mogło dojść do konfliktu interesów.
Resort zapowiada wydanie dwóch decyzji administracyjnych wobec organizacji, a nieruchomość jest obciążona hipoteką do 1,8 mln zł na rzecz Skarbu Państwa. Hipoteka nie blokuje sprzedaży, ale wymusza, by część ceny trafiła najpierw do ministerstwa, a dopiero potem do obecnego właściciela - przypomina TVN24.
"Inte-gra" utrzymuje, że rozliczyła dotację prawidłowo i zapowiada zaskarżanie ewentualnych decyzji o zwrocie. Jednocześnie przyznaje, że przygotowuje się na scenariusz sprzedaży dworku, jeśli dojdzie do egzekucji.
Sprawę szerzej bada Prokuratura Okręgowa w Radomiu, która prowadzi śledztwo w sprawie programu "willa plus". W październiku 2025 r. prokuratorzy zabezpieczali dokumenty i oględziny obiektów u dziewięciu beneficjentów, w tym w "Inte-grze". Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.
Przemysław Czarnek nie odpowiedział na prośbę o komentarz. – Nie mam wątpliwości, że nie dopilnowano interesu państwa – komentuje obecna wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer, która wcześniej kontrolowała konkursy z czasów Czarnka.
Źródło: TVN24