Efekt Biedronki. Jak jedna sieć może wpływać na polski rynek pracy?
Rosnąca pozycja firm takich jak Biedronka w zatrudnieniu w handlu detalicznym niesie ze sobą wiele ważnych implikacji dla całego polskiego rynku pracy. Jak wynika z niezależnego raportu "3 dekady transformacji", przygotowanego przez Instytut GRAPE, sieć przyczyniła się do około 35% całkowitego wzrostu zatrudnienia w handlu detalicznym w sektorze przedsiębiorstw, tworząc około 65 tys. ze 190 tys. nowych miejsc pracy pomiędzy połową lat 2000. a 2024 rokiem.
Obecnie jeden na 20 pracowników zatrudnionych w szeroko pojętym sektorze handlu detalicznego i hurtowego pracuje dla Biedronki. Do około 2005 r. pracownicy Biedronki stanowili mniej niż jeden proc. całkowitego zatrudnienia w sektorze handlu detalicznego. Jeżeli zaś skupimy się na handlu detalicznym i wyeliminujemy małe firmy, poniżej 49 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty, Biedronka zatrudnia co siódmego pracownika.
Ponad 85 tys. zatrudnionych pracowników czyni sieć sklepów największym prywatnym pracodawcą w Polsce. - W lokalizacjach, w których otwierano nowe sklepy Biedronki, rosło zatrudnienie oraz dochody z pracy w porównaniu do gmin i powiatów, w których Biedronka miała powstać, lecz z przyczyn losowych do tego nie doszło. Warto przy tym podkreślić, że w części przypadków w tych gminach otworzyć się mogła inna sieć handlowa, np. konkurencji lub supermarket specjalistyczny. Dodatni efekt otwarcia nowego sklepu utrzymuje się przez ok. 2-3 lata i wynosi ok 1.3% dla zatrudnienia i ok 1.7% dla wynagrodzeń – mówi prof. Joanna Tyrowicz, współzałożycielka ośrodka badawczego GRAPE.
Co istotne, na poziomie lokalnym rozwój Biedronki raczej uzupełnił niż wypychał zatrudnienie w innych obszarach handlu detalicznego. Każdy sklep sieci działa jak średniej wielkości pracodawca, porównywalny ze szkołą lub urzędem miejskim, zapewniając trwałe miejsca pracy. Z tego względu wkład społeczno-gospodarczy Biedronki oddziałuje głównie poprzez zasięg geograficzny.
Koniec ery płacy minimalnej
Zgodnie z danymi kadrowymi przekazanymi GRAPE przez sieć prawie żadna osoba pracująca w Biedronce nie otrzymuje wynagrodzenia choćby zbliżonego do płacy minimalnej - przypadki zbliżone do tej płacy dotyczą głównie niepełnych miesięcy pracy. Dodatkowo system wynagrodzeń w Biedronce jest wyjątkowo egalitarny i jednolity geograficznie. Średnie płace realne rosną w całym kraju równomiernie, co potwierdzają mapy rozkładu wynagrodzeń dla lat 2016-2024.
Ponadto warto zwrócić uwagę na wpływ sieci na lokalne społeczności. Obecność Biedronki w gminie przekłada się na realny wzrost lokalnego dobrobytu. Szacuje się, że otwarcie dodatkowego sklepu powoduje bezpośredni wzrost przychodów z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) w danej gminie o około 3,1-3,3%. Efekt ten utrzymuje się przez co najmniej trzy lata po otwarciu, co sugeruje, że pracownicy przechodzą z niżej opłacanych miejsc pracy do lepiej płatnych stanowisk w sieci.
- Biedronka stworzyła egalitarny system, który skutecznie wyprzedził ustawowe minima i to równomiernie w skali całego kraju. Ten proces jest szczególnie widoczny w ostatnich 10 latach. Przyznam, że ta dynamika zmian w wynagrodzeniach i ich skala jest dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale pokazuje jak duży krok zrobiliśmy jako społeczeństwo, także przy udziale dyskontów. Warto zauważyć, że dla małych gmin to potężny impuls rozwojowy. Ludzie uciekają z lokalnych stref niskich zarobków do lepiej płatnej pracy, a zyskują na tym wszyscy: pracownicy, sieć i lokalne samorządy – ocenia Jan Krzysztof Bielecki, ekonomista, były premier.
O raporcie
GRAPE wraz z niezależnymi ekspertami opublikował raport o wpływie Biedronki na procesy zachodzące w sektorze handlu i w całej naszej gospodarce ostatnich 30 lat. Opracowanie bazuje na wielkich zbiorach danych, które Biedronka przekazała badaczom. Raport obejmuje kluczowe zagadnienia, takie jak kształtowanie cen i poziomu inflacji, jakość rynku pracy oraz konkurencyjność sektora detalicznego.