Frank najmocniejszy od dekady. Inwestorzy wybrali nową bezpieczną przystań
Szwajcarska waluta bije rekordy względem dolara i euro, stając się dla rynków ostatnim "wiarygodnym" schronieniem. Jak zauważa "Financial Times", gwałtowny wzrost kursu franka stawia w trudnej sytuacji tamtejszy bank centralny, który musi walczyć z widmem deflacji.
Frank szwajcarski osiągnął najwyższy poziom względem dolara amerykańskiego od ponad dziesięciu lat. Inwestorzy, zaniepokojeni globalną sytuacją geopolityczną, masowo przenoszą kapitał do Szwajcarii, co eksperci cytowani przez "Financial Times" nazywają poszukiwaniem ostatniej "prawdziwie bezpiecznej przystani". Tylko od początku tego roku waluta zyskała na wartości ponad 3 proc., co jest kontynuacją trendu z ubiegłego roku, kiedy to frank umocnił się o 14 proc. Obecne notowania franka wobec dolara i euro są najwyższe od czasu gwałtownego uwolnienia kursu w 2015 roku.
Sytuacja ta staje się coraz większym wyzwaniem dla Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB). Przy rocznej inflacji na poziomie zaledwie 0,1 proc., dalsze umacnianie się krajowej waluty grozi spadkiem cen i uderza w konkurencyjność eksportu. Derek Halpenny, szef badań ds. rynków globalnych w MUFG, wskazuje wprost, że frank stał się dla inwestorów jedynym wiarygodnym wyborem w czasach niepewności, co prawdopodobnie będzie przyciągać kolejny kapitał w najbliższej przyszłości.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Kryzys zaufania do dolara i jena
Bezpośrednim impulsem do ostatniej fali wzrostów franka stały się obawy o stabilność amerykańskiej gospodarki i tamtejszej polityki pieniężnej. Jak podaje "Financial Times", rynki z niepokojem obserwują skutki kryzysu wokół Grenlandii oraz nieprzewidywalność decyzji administracji Donalda Trumpa, co podważa zaufanie do dolara jako fundamentu systemu finansowego. Jednocześnie japoński jen, tradycyjnie uznawany za bezpieczne aktywo, zmaga się z dużą zmiennością wynikającą z wyprzedaży obligacji skarbowych w Japonii.
W tym otoczeniu frank szwajcarski zyskuje dzięki stabilności politycznej kraju, niskiemu zadłużeniu i solidnym fundamentom gospodarczym. Daniel Kalt, główny ekonomista UBS Global Wealth Management, porównuje szwajcarską walutę do samorodka złota – choć nie przynosi ona bezpośredniego dochodu z odsetek, stoi za nią wyjątkowo odporna gospodarka. Warto zauważyć, że ucieczka w stronę bezpiecznych aktywów wywindowała również ceny złota, które w ostatnich dniach przekroczyły barierę 5000 dolarów za uncję.
Analitycy zwracają szczególną uwagę na relację franka do euro. Ze względu na ścisłe powiązania handlowe z Unią Europejską, spadek kursu wspólnej waluty poniżej granicy 0,90 franka mógłby zmusić szwajcarskie władze do radykalnych działań. Obecnie kurs oscyluje w granicach 0,918, co już teraz wywołuje presję na tamtejszych eksporterów i skłania decydentów do analizy dostępnych scenariuszy ratunkowych.
Trudne wybory banku centralnego
Szwajcarski Bank Narodowy stoi przed dylematem dotyczącym stóp procentowych, które obecnie wynoszą zero. Na rynkach finansowych pojawiają się spekulacje o możliwej obniżce o 25 punktów bazowych jeszcze przed czerwcowym posiedzeniem, co miałoby zniechęcić inwestorów do trzymania kapitału we frankach. Jednak ekonomiści ostrzegają przed skutkami ubocznymi takiego ruchu. Karsten Junius z banku Safra Sarasin zauważa na łamach "Financial Times", że głębsze cięcie stóp mogłoby nadmiernie wystymulować gospodarkę, która tego obecnie nie potrzebuje.
Inną opcją jest bezpośrednia interwencja na rynku walutowym, czyli skupowanie obcych walut przez SNB. To rozwiązanie jest jednak obarczone ryzykiem politycznym. W przeszłości Szwajcaria trafiała na amerykańską listę krajów manipulujących walutą. Choć ostatnie wspólne deklaracje USA i Szwajcarii dopuszczają interwencje w celu łagodzenia zmienności, to sztywne bronienie kursu mogłoby zostać uznane za naruszenie umów o uczciwej konkurencji.
Problem silnej waluty dotyka nie tylko Szwajcarii. Euro również zanotowało czteroletnie maksimum wobec dolara, co wywołuje zaniepokojenie wśród europejskich decydentów. Tomasz Wieladek z T. Rowe Price wskazuje, że tak gwałtowne umocnienie walut europejskich oznacza de facto zacieśnienie warunków finansowych, na co Europejski Bank Centralny prawdopodobnie będzie musiał zareagować. Dla polskich obserwatorów rynku sytuacja ta przekłada się na stabilizację kursu franka powyżej poziomu 4,57 zł, co przy ogólnym osłabieniu dolara utrzymuje obciążenia dla osób posiadających zobowiązania w szwajcarskiej walucie.