Gwałtowny zwrot na rynku złota. Po rekordzie kruszec wyraźnie tanieje
Czwartkowe popołudnie przyniosło inwestorom na rynku metali szlachetnych nagłą zmianę nastrojów. Jeszcze rano uncja złota kosztowała rekordowe 5600 dolarów, by w ciągu kilku godzin potanieć do poziomu 5232 dolarów. Gwałtowna przecena nastąpiła po serii wzrostów napędzanych decyzjami Fed i napięciami geopolitycznymi.
Notowania złota w czwartek charakteryzowały się wyjątkowo dużą zmiennością. Po osiągnięciu historycznych szczytów w pierwszej połowie dnia popołudnie przyniosło wyraźne odwrócenie trendu. Jak wynika z danych rynkowych, kurs kruszcu, który wcześniej zbliżył się do granicy 5600 dolarów za uncję, gwałtownie spadł, osiągając poziom 5232 dolarów. Oznacza to znaczącą korektę w stosunku do porannych wycen.
Obserwowany na wykresach ruch cenowy jest o tyle zaskakujący, że nastąpił w momencie silnego trendu wzrostowego. W ujęciu tygodniowym złoto zyskało ponad 5 proc., a w skali miesiąca wzrosty przekroczyły 20 proc. Czwartkowa sesja przyniosła jednak nagłe schłodzenie nastrojów, choć serwisy branżowe nie wskazują na jeden, bezpośredni impuls, który wywołał popołudniową wyprzedaż.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Co windowało ceny przed spadkiem?
Zanim doszło do czwartkowego zwrotu, rynek metali szlachetnych rozgrzewały informacje makroekonomiczne i polityczne. Jak podaje serwis Investing.com, wcześniejszy rajd cenowy, który wywindował kurs do poziomu 5595,44 dolarów za uncję, był reakcją na ostatnie posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Fed zdecydował się utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie 3,50–3,75 proc.
Decyzja ta, w połączeniu z komentarzami prezesa Jerome'a Powella, który uzależnił przyszłe ruchy od napływających danych gospodarczych, została pierwotnie odebrana przez rynek jako sygnał sprzyjający aktywom nieprzynoszącym odsetek, takim jak złoto. Inwestorzy zazwyczaj przychylniej patrzą na kruszec w środowisku, w którym nie oczekuje się gwałtownego zacieśniania polityki monetarnej.
Istotnym czynnikiem, na który zwraca uwagę Reuters, była również sytuacja geopolityczna. Wzrost napięcia na linii Waszyngton–Teheran, w tym apele prezydenta USA Donalda Trumpa o powrót Iranu do rozmów nuklearnych oraz groźby odwetowe ze strony Teheranu, zwiększyły popyt na aktywa uznawane za tzw. bezpieczne przystanie.
Nowi gracze i siła dolara
Na wycenę złota w ostatnich dniach wpływały nie tylko czynniki makroekonomiczne, ale również decyzje dużych podmiotów finansowych. Agencja Reuters odnotowała komunikat Paolo Ardoino, dyrektora generalnego firmy Tether. Ogłosił on plany ulokowania od 10 do 15 proc. portfela inwestycyjnego spółki w fizycznym złocie. Tego typu deklaracje ze strony sektora kryptowalutowego są przez analityków postrzegane jako nowy strumień popytu na fizyczny kruszec.
Sytuację na rynku komentuje Brian Lan, dyrektor zarządzający w GoldSilver Central, cytowany przez agencję Reuters. – Inwestorzy zawsze lubią iść tam, gdzie mogą uzyskać wysokie zyski – zauważył ekspert, odnosząc się do przepływów kapitałowych w stronę metali szlachetnych.
Warto jednak odnotować otoczenie rynkowe, w którym doszło do czwartkowej przeceny. Po posiedzeniu Fed amerykańska waluta zaczęła odzyskiwać siłę. Indeks dolara odbił się od czteroletniego dołka, a rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA oscylowała w pobliżu 4,25 proc. Zazwyczaj umacniający się dolar i rosnące rentowności obligacji wywierają presję spadkową na notowania złota, co mogło być jednym z czynników hamujących dalsze wzrosty.
Uczestnicy rynku z uwagą wyczekują teraz piątkowej publikacji danych o inflacji producenckiej (PPI) w Stanach Zjednoczonych. Odczyt ten, zaplanowany na godzinę 8:30 czasu wschodniego, może dostarczyć kolejnych wskazówek co do kondycji amerykańskiej gospodarki i potencjalnych przyszłych decyzji Rezerwy Federalnej.